Zanurz się, pójdź na całość, zwariuj od sportu. Rozpoczęły się igrzyska

2 godzin temu
Włoska robota: jak rozrzucić ceremonię otwarcia igrzysk po całych północnych Włoszech i zamienić to w atut.
To igrzyska, które zostały świadomie rozrzucone po północnych Włoszech - z pomysłem, iż to może nieco oszczędzić kłopotów pięknej, potężnej naturze. Mam wątpliwości.

REKLAMA





Być może tak będzie, ale nie jest to pewne. Czy kibice będą chcieli oglądać igrzyska tylko w jednym miejscu, na przykład w Cortinie, czy wbrew rozsądkowi, ale zgodnie z tradycją igrzyskową, zechcą zobaczyć jak najwięcej w czasie dwutygodniowego święta sportu? W końcu igrzyska są po to, aby oszaleć od sportu, dać ponieść się, najeść się go do syta, ponad miarę, zanurzyć się w nim po uszy, każdego dnia zobaczyć coś innego, nowego: tu zjazd, tu big air, tam biathlon, a jeszcze skoki plus short track.


Zobacz wideo Jedyny taki medalista olimpijski. Historia Franciszka Gąsienicy - Gronia



Na tych igrzyskach to niemożliwe. Rzućmy jakąś skalę: z Gdańska do Zakopanego jedzie się tylko nieco dłużej niż Mediolanu do Livigno, a stamtąd tyle do Bormio, ile z Zakopanego do Szklarskiej albo Krynicy. Stąd kompromis podczas otwarcia igrzysk, pierwszy taki w historii: podczas parady sportowców kilkadziesiąt tysięcy widzów często oglądało „na żywo" modelki trzymające tablice z nazwami krajów, natomiast sportowcy szli w paradach w Livigno, Predazzo, Cortinie, Anterselvie, Bormio. Prawdopodobnie w telewizji wyglądało to świetnie, technologia potrafi zdziałać cuda, ale przenieść pięćdziesiąt tysięcy ludzi z San Siro w Dolomity jeszcze nie potrafi.
Jednak jest w chwili rozpoczęcia igrzysk magia, która powoduje, iż na widok pięciu złotych kół olimpijskich zawieszonych nad San Siro – tu symbolizujących nie tyle pięć kontynentów, co różnych miejsc, w których realizowane są główne zawody – choćby doświadczonemu korespondentowi kręci się łza w oku. Ceremonia była tradycyjna, była piękna. Niekontrowersyjna. Włosi nie mają ambicji intrygowania, zaszokowania, zadziwienia, jak Francuzi swoją „Ostatnią Wieczerzą" podczas ostatniego otwarcia letnich igrzysk w Paryżu, Mediolańczycy mają tutaj prawdziwą Ostatnią Wieczerzę. Leonardo spędził tu dwie dekady. Oni chcą, żeby było pięknie. Chcą, żeby Mariah Carey zaśpiewała swoim syrenim głosem „Volare", w sukni Królowej Śniegu. Piękno jest włoskie i musi być piękne do końca, do granicy kiczu. jeżeli widzieliście mundur kirasjera, który odebrał flagę włoską od modelki, to wiecie, o czym mówię. Brakowało mu tylko fancy czarnych okularów a la włoski instruktor narciarski (nawiasem: modelka była tak wiotka, iż byłem pełen obaw, iż flagi nie dostarczy).






Czytaj także:


Karol Nawrocki po przeciwnej stronie uniwersum. Polska Walcząca na trybunach



Jest tak, iż igrzyska przed rozpoczęciem mają też wymiar polityczny, który z czasem zanika. Dziś na Placu Leonarda przed ceremonią otwarcia trwał protest przeciwko obecności we Włoszech agentów niesławnej amerykańskiej agencji ICE, odpowiedzialnej za ostatnie dwa zabójstwa „w imieniu prawa". Gdzie indziej młodzi ludzie wykorzystali igrzyska do nagłośnienia swojej sprawy, zajmując wielki pustostan i organizując demonstrację. Na sportowców Izraela gwizdano na San Siro i buczano, skandowano „Gaza, Gaza" a wszystko przed oczami wiceprezydenta USA JD Vance’a, który, tak jak agenci ICE nie ma tu dobrej prasy. Zresztą pojawienie się sportowców UDA na San Siro wywołało mieszane emocje – były owacje, były i gwizdy, zwłaszcza gdy widzowie na telebimach zobaczyli Vance’a.



Polska otrzymała wielką owację, którą na San Siro obserwowali wspólnie prezydent Karol Nawrocki i minister sportu Jakub Rutnicki.
Już jest po ceremonii. W sobotę zaczyna się wielki sport. Zanurz się w nim!
Idź do oryginalnego materiału