Niestety niedzielny wieczór w Landshut nie będzie dobrze wspominany w przyszłości. Choć drużyna Diabłów zdołała dziś pokonać na torze Speedway Kraków, sportową rywalizację przyćmiła informacja o śmierci jednej z legend klubu. Mowa o Martinie Sängerze, wieloletnim spikerze, od lat związanym z bawarskim zespołem.
Martin Sänger jeszcze dziś był obecny na meczu swojej drużyny. Jak czytamy w komunikacie opublikowanym przez klub, wieczorem nagle źle się poczuł i równie nagle odszedł.
54-latek był żywą legendą Landshut Devils. Kibice w tej chwili kojarzą go głównie z prowadzenia zawodów w roli spikera, ale przez lata wspierał klub także w inny sposób, będąc jedną z osób, która na bawarskim stadionie pełniła niemalże wszystkie możliwe funkcje. Jednocześnie Martin Sänger był człowiekiem zarażającym miłością do speedwaya, odpowiedzialnym za rozwój tej pasji u wielu fanów czarnego sportu w Niemczech.
Jako redakcja speedwaynews.pl składamy rodzinie i przyjaciołom Martina najszczersze wyrazy współczucia.
















