Zachwycamy się Tomasiakiem, a tu kubeł zimnej wody po TCS

1 dzień temu
74. Turniej Czterech Skoczni zakończył się zwycięstwem Domena Prevca. Jego dominacja w tym sezonie jest nie do podważenia. Taką opinię podziela były skoczek narciarski, a w tej chwili ekspert telewizyjny - Markus Eisenbichler. Sześciokrotny mistrz świata opowiedział też o największych zaskoczeniach niemiecko-austriackiego cyklu. Kacper Tomasiak? Nie. Eisenbichler docenił występy innego młodego skoczka, który wdarł się do światowej czołówki.
Markus Eisenbichler zdobył aż sześć złotych medali mistrzostw świata - jeden indywidualnie, dwa drużynowo oraz trzy w konkursach drużyn mieszanych. W swoim dorobku ma też brązowy medal igrzysk olimpijskich oraz drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Trzykrotnie wygrywał zawody najwyższej rangi.


REKLAMA


Zobacz wideo Skandal przed PŚ w Zakopanem. Aż trudno w to uwierzyć Tak pożegnali Stocha na finale TCS. Niebywałe, co zrobili Austriacy


Eisenbichler karierę zakończył po sezonie 2024/25, a w tej chwili pełni rolę eksperta telewizyjnego. 34-latek opowiedział o swoich wrażeniach dotyczących 74. Turnieju Czterech Skoczni na antenie niemieckiego Eurosportu.


To on zaimponował Eisenbichlerowi
Najwięcej pochwał otrzymał zwycięzca - Słoweniec Domen Prevc. Lider Pucharu Świata od początku sezonu pokazuje wyjątkową formę. "Jest niezwykle skoncentrowany. Łączy lekkość ze stoickim spokojem. To sprawia, iż tak zdominował ten sezon". Wyraził też zaniepokojenie formą Andreasa Wellingera i Karla Geigera, którzy nie radzą sobie ze zmianami sprzętowymi.
Zobacz też: Polacy już wpadli w euforię. Legenda ostrzega ws. wielkiego talentu
Największą pozytywną niespodzianką według Eisenbichlera jest z kolei młody skoczek, który rozgościł się w gronie czołowych zawodników na świecie. "Stephan Embacher w bieżącym sezonie prezentuje solidną, dobrą formę, ale wszedł na wyższy poziom podczas Turnieju. Trzecie miejsce w klasyfikacji łącznej - tak, to mnie najbardziej zaskoczyło" - stwierdził Eisenbichler. Niemiec w swojej wypowiedzi zupełnie pominął Kacpra Tomasiaka.


Przesadzone zachwyty nad Embacherem?
Co prawda Stephan Embacher w tym sezonie po raz pierwszy zajmował miejsca na podium - był drugi w Falun oraz trzeci w Garmisch-Partenkirchen i Innsbrucku, jednak młody Austriak skacze już w swoim trzecim sezonie Pucharu Świata. Jest znacznie bardziej doświadczony od Tomasiaka, który po raz pierwszy wystartował w cyklu w listopadzie.
W swoim debiutanckim Turnieju Czterech Skoczni Kacper Tomasiak zajął 12. miejsce, ze stratą 143,5 punktu do Domena Prevca. Miejsce w czołowej "10" było na wyciągnięcie ręki. Manuel Fettner wyprzedził 18-latka o zaledwie 4,4 punktu - w przeliczeniu niemal 2,5 metra.
Z kolei Embacher w TCS startował po raz trzeci. Dwa lata temu był 50., jednak wtedy skakał wyłącznie w Innsbrucku. W zeszłorocznej edycji wystartował w każdym konkursie. Do drugiej serii wszedł tylko w Bischofshofen, a w klasyfikacji łącznej zajął 31. miejsce.


Tomasiak z miejsca stał się czołowym skoczkiem reprezentacji Polski - tylko raz w tym sezonie nie awansował do drugiej serii. Stało się tak w drugim konkursie w Klingenthal. Najwyższą pozycję - piątą - zajął dwa razy, w Wiśle oraz Engelbergu. Z dorobkiem 296 punktów zajmuje 12. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
Idź do oryginalnego materiału