Medialna wojna między Polskim Związkiem Narciarskim a Polskim Komitetem Olimpijskim trwa w najlepsze. Adam Małysz, prezes PZN i Radosław Piesiewicz, przewodniczący PKOl, ani myślą odpuścić. A to wszystko na kilka dni przed ceremonią otwarcia najważniejszej zimowej imprezy czterolecia.
REKLAMA
Zobacz wideo Wielkie zamieszanie przed zimowymi igrzyskami. Piesiewicz kontra Małysz
Przypomnijmy - medialny konflikt dotyczy składu alpejskiej reprezentacji Polski. Zaczęło się od sytuacji wśród zawodniczek. PZN do olimpijskich zmagań powołał Nikolę Komorowską, choć wymagania spełniała Aniela Sawicka. Po głośnej aferze Komorowska zrezygnowała z wyjazdu do Włoch, a w jej miejsce została dołączona Sawicka. "Polskiemu Związkowi Narciarskiemu udało się w dwa dni skrzywdzić dwie zawodniczki za jednym zamachem i rozbić światowy bank niekompetencji na dodatek" - komentował tę sprawę Radosław Leniarski ze Sport.pl.
Wojna PKOl-u z PZN-em o narciarstwo alpejskie
Ostro PZN skrytykował wówczas Piesiewicz. Drugi akt również dotyczył narciarstwa alpejskiego, ale tym razem wśród mężczyzn. W PKOl podjęto bowiem decyzję, iż w miejsce Piotra Habdasa na igrzyska pojedzie Michał Jasiczek. Tutaj sytuacja jest podobna - to Habdas spełnił wymagania. Jasiczek z kolei jest "poza systemem" - od czterech lat nie przechodził kontroli antydopingowych, a od półtora roku startuje bez ważnych badań lekarskich. Na spotkanie w tej sprawie nie został wpuszczony przedstawiciel PZN, sekretarz związku Tomasz Grzywacz.
Zobacz też: Były prezes PZN apeluje do Małysza i Piesiewicza. Nie może uwierzyć
W środę na antenie WeszłoTV swój punkt widzenia przedstawił prezes PKOl, Radosław Piesiewicz. - Ja mam ogromny szacunek do tego, co Adam Małysz zrobił jako sportowiec. To był wybitny skoczek - rozpoczął. Na tym jednak uprzejmości się skończyły. - Czym innym jest jednak prezes Adam Małysz. W PZN jest bardzo dużo niedociągnięć. Daje to nam powody do tego, aby się martwić o to, co się w Związku dzieje. Mam bardzo dużo dokumentów i cieszę się, iż będę mógł pokazać te dokumenty ministrowi - kontynuował.
"Tu nie ma konfliktu Piesiewicz-Małysz"
Piesiewicz stwierdził, iż sytuacją w związku powinny zainteresować się organy kontroli. - Tu nie ma konfliktu Piesiewicz-Małysz. Proszę mi wierzyć, iż o ile kto inny byłby prezesem PZN, na pewno byłby dzisiaj odcięty od finansowania. Na pewno byłyby wysłane kontrole z Ministerstwa Sportu, z NIK-u, z KAS-u... Słyszeliśmy z doniesień medialnych, iż jedna z zawodniczek zbierała 30 tys. na to, by dokończyć przygotowania do igrzysk. Przecież to jest kuriozum. To jest skandal, co dzieje się dzisiaj w PZN. - powiedział.
Szef PKOl-u zapowiedział, iż chce dążyć do "oczyszczenia" sytuacji w Polskim Związku Narciarskim. - Będę przedstawiał panu ministrowi dokumenty, które do nas przychodzą. Proszę mi wierzyć, iż zalana została skrzynka. Telefonów dostaliśmy bardzo dużo od działaczy, informatorów, którzy wiedzą, co się dzieje w PZN. Ja jutro chcę to omówić z panem ministrem. Zobaczymy, do jakich wniosków wspólnie dojdziemy. Mam nadzieję, iż te wnioski będą jednoznaczne.
Jak poinformował w środę Radosław Leniarski na łamach Sport.pl, w sprawę zaangażował się minister sportu. Jakub Rutnicki zaprosił do siebie Adama Małysza oraz Radosława Piesiewicza. Obecność zapowiedział zarówno prezes PZN, jak i przewodniczący PKOl. Spotkanie ma odbyć się dziś wieczorem.

1 godzina temu









