Kilka dni temu Iga Świątek doszła do ćwierćfinału Australian Open, przegrywając z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Rozmawiamy z zagranicznymi dziennikarzami zajmującymi się tenisem, którzy tłumaczą, jak patrzą na ostatni występ naszej tenisistki, na sytuację wokół Polki, która przegrywa ostatnio częściej z największymi rywalkami, i na zapowiedzi tenisistki dotyczące jej przyszłości.
REKLAMA
Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"
Andreas Thies, dziennikarz niemieckiego Sky Sport uważa, iż Świątek miała swoje szanse na początku spotkania z Rybakiną w Melbourne. - W otwierającym secie pierwszy serwis Rybakiny był naprawdę słaby i byłem zaskoczony, iż Iga nie potrafiła tego wykorzystać. W drugim secie reprezentantka Kazachstanu zagrała już o wiele lepiej i od tego momentu Iga była zdecydowanie w tyle. Nie radziła sobie z podaniem i forhendem przeciwniczki - uważa Niemiec.
Zbyt szybko
Diego Barbiani z włoskiego portalu Oktennis.it przypomina, jak wymagające były w przeszłości dla Igi Świątek konfrontacje z Jeleną Rybakiną. W ich bezpośredniej rywalizacji jest remis 6-6, ostatnie dwa mecze wygrała Rybakina, wcześniej cztery z rzędu Polka. - Ale nawet, jak Iga wygrywała seryjnie, to zawsze były to trudne starcia. Musiała utrzymywać wysoki poziom gry przez cały pojedynek. Tym razem tak się nie stało, mimo iż prawdopodobnie to był jej najlepszy występ w tegorocznym Australian Open. Czasami Iga wydaje się zbyt niecierpliwa, co wywiera na nią dodatkową presję i stara się uderzać coraz szybciej, gdy powinna znaleźć sposób na odzyskanie równowagi - wskazuje Barbiani.
- Masz więcej czasu, niż myślisz. Powinnaś grać z większą rotacją, wyżej nad siatką - mówił do Igi Świątek trener Wim Fissette w przerwie między setami. Niestety w drugiej partii przyjęła inną taktykę, w której brakowało cierpliwości i stąd rosła liczba niewymuszonych błędów. Z tego właśnie korzystała Jelena Rybakina.
Eksperci zwracali także uwagę po ćwierćfinale w Australii na problem z wygrywaniem spotkań przez Polkę z przedstawicielkami czołówki kobiecego tenisa. Spośród dziewięciu rywalek z aktualnego top 10 rankingu WTA, tylko z jedną Świątek zwyciężyła w ostatnim pojedynku między nimi - z Madison Keys podczas listopadowego WTA Finals 2025 w Rijadzie. Przegrywała zaś m.in. nie tylko z Jeleną Rybakiną (dwa razy), ale także m.in. z Amandą Anisimovą, Belindą Bencic czy Coco Gauff.
Czytaj także: Koszmar Lecha w Gliwicach!
- Nie sądzę, żeby inne zawodniczki obawiały się Igi tak, jak wcześniej. Wiedzą trochę więcej o tym, jak z nią grać, a ponieważ Iga nie jest numerem jeden na świecie, nie przegrywają z nią w szatni - mówi Craig Gabriel z australijskiej stacji Radio Nine. Najlepiej to widać po Gauff. Amerykanka przegrała pierwszych siedem spotkań ze Świątek, ale wygrała cztery ostatnie i bilans między nimi dziś to 5:11.
Nie wszystko zależy od Świątek
Belgijski dziennikarz Christophe Moons z serwisu Tennisplaza uważa, iż nie wszystko zależy wyłącznie od naszej tenisistki i jej zespołu. - W ostatnich latach zmienił się kobiecy tour. Sabalenka bez wątpienia stała się faworytką w każdym turnieju, w którym występuje. Jest teraz zdecydowaną liderką WTA, co nie miało miejsca, gdy Świątek wygrywała swój pierwszy turniej Wielkiego Szlema w 2020 roku - mówi Moons.
I dodaje: - Rozgrywki stały się bardziej konkurencyjne - są Rybakina, Gauff, Anisimova, na początku tego roku błysnęły Bencic i Switolina. Nie mówię już o młodszym pokoleniu, na czele z Andriejewą. Zamiast więc skupiać się tylko na tym, "co może być nie tak z Igą", pamiętajmy, iż inne zawodniczki mierzą się z podobnymi wyzwaniami, a rywalizacja wygląda inaczej niż wcześniej.
Najlepszy przykład dotyczy Amandy Anisimovej, która w zeszłym roku została rozbita przez Igę Świątek 0:6, 0:6 w finale Wimbledonu, ale potrafiła to przepracować i w kolejny spotkaniach z Polką zwyciężała - w trakcie US Open i WTA Finals. Świątek nie raz powtarza, jak ciężko pracuje nad serwisem czy urozmaiceniem gry, ale koleżanki z kortu mają podobne podejście. Nikt nie chce stać w miejscu.
Christophe Moons przekonuje, iż to, co ciąży mocniej na Idze Świątek w porównaniu do jej przeciwniczek, to gigantyczne oczekiwania z uwagi na liczne sukcesy z ostatnich lat. Polka wciąż ma na koncie najwięcej tytułów wielkoszlemowych z tenisistek znajdujących się w dzisiejszej ścisłej czołówce. - A gdy ktoś wygrywa turnieje Wielkiego Szlema lub zostaje numerem jeden na świecie, kibice, media i sponsorzy nagle zaczynają oczekiwać wiele. Nie zapominajmy, iż Iga wygrała Wimbledon w zeszłym roku, Roland Garros sezon wcześniej i iż przez cały czas jest druga w rankingu, co nie uważam za marne osiągnięcia. Wręcz przeciwnie… to bardzo dobre wyniki! Zatem w wieku 24 lat nie ma powodu, by sądzić, iż kolejne tytuły lub powrót na pierwsze miejsce są nagle poza jej zasięgiem.
W tym celu potrzeba jednak zmian, o czym mówiła ostatnio także sama Iga Świątek. Po ćwierćfinale w Melbourne kolejny raz zapowiedziała, iż w tym roku opuści niektóre turnieje, by ten czas poświęcić na treningi. Na razie wiemy, iż ma wystartować w imprezie rangi WTA 1000, która 8 lutego ruszy w katarskiej Dosze. Kolejne plany tenisistki nie są jeszcze znane.
Inny terminarz
Nasi rozmówcy nie są zaskoczeni zapowiedziami Świątek. - Całkowicie rozumiem jej pomysł, żeby pominąć jedną lub więcej imprez, jeżeli jest gotowa poświęcić ten czas na pracę nad zmianami w grze. Czułem, iż w Australian Open bardzo stara się nabrać pewności siebie i nie myśleć za dużo na korcie, więc być może jest teraz w trakcie procesu zmian i to dlatego nie wszystko działa tak, jak powinno - zastanawia się Diego Barbiani.
Karel Knap, szef redakcji tenisowej w czeskim Canal Plus Sport, nie widzi powodu, by Iga Świątek grała we wszystkich turniejach, które są wymagane przez WTA. - W jej sytuacji myślę, iż mądrze byłoby wybierać tylko te zawody, w których naprawdę chce startować. Nie musi myśleć o pieniądzach. Wygląda na to, iż udział w każdym turnieju ją męczy i lepiej przygotować się do tych, w których pragnie być w szczytowej formie.
Nasi rozmówcy uważają też, iż to nie czas na zmianę trenerską u Igi Świątek. Polka od października 2024 współpracuje z Belgiem Wimem Fissettem. Andreas Thies nie jest w ogóle zwolennikiem częstego zwalniania trenerów. - Chyba iż komunikacja na linii szkoleniowiec - tenisista się załamie. W przypadku Igi na razie zostałbym przy Fissecie. Razem wygrali Wimbledon i Cincinnati - dwa turnieje, co do których mało kto spodziewał się sukcesu Polki. Patrick Mouratoglou (były trener m.in. Sereny Williams - przyp. red.) dałby z pewnością wszystko, żeby dostać szansę trenowania Polki, ale obawiam się, iż to nie poprawiłoby jej sytuacji.
Craig Gabriel uważa, iż współczesne tenisistki zbyt często zmieniają trenerów. - Największy żart to Emma Raducanu, która od triumfu w US Open 2021 zwolniła dziewięciu. Zawodniczki są niecierpliwe, wszystko musi dziać się natychmiast, a przecież wymaga czasu. Zawsze niechętnie mówię, iż tenisista ma zmienić trenera, bo tak naprawdę nie znamy kulis danej współpracy. W przypadku Igi nie tędy dziś droga.

2 godzin temu












