
Niedzielny finał Superpucharu Hiszpanii dostarczył emocji nie tylko na boisku, ale i już po ostatnim gwizdku. FC Barcelona pokonała Real Madryt 3:2, a po meczu piłkarze „Dumy Katalonii” dali upust euforii w szatni. To właśnie tam doszło do sceny, która gwałtownie obiegła media społecznościowe.
W kadrze zwycięzców znalazł się Lamine Yamal, który rozegrał bardzo solidne spotkanie i zebrał dobre noty za swój występ. 18-latek był jednym z najbardziej aktywnych zawodników nie tylko na murawie, ale i po meczu. Chcąc podzielić się euforią z kibicami, uruchomił transmisję na żywo na Instagramie prosto z klubowej szatni.
I tu zaczyna się moment, który można nazwać klasycznym „oops”. W trakcie relacji kamera Yamala na ułamek sekundy uchwyciła Wojciecha Szczęsnego trzymającego w ręku „dymek”. Reakcja młodego Hiszpana była natychmiastowa – szybkie odwrócenie obiektywu, zmiana kadru i nerwowy komentarz, iż „tego nie można nagrywać”.
Choć cała sytuacja trwała dosłownie chwilę, w dobie mediów społecznościowych to wystarczyło. Fragment relacji zaczął krążyć w sieci, wywołując sporo komentarzy i żartów. Jedni podchodzą do sprawy z dystansem, inni krytykują brak ostrożności w trakcie transmisji na żywo z zamkniętej przestrzeni szatni. Fakty są jednak proste: Yamal chciał pokazać kulisy triumfu, a przypadkowo uchwycił coś, co raczej nie było przeznaczone dla oczu fanów.
Cała historia pokazuje jedno – live na Instagramie to broń obosieczna. Emocje, spontaniczność i brak montażu sprawiają, iż takie „wpadki” są niemal nieuniknione. Tym razem obyło się bez większej afery, ale lekcja dla młodego skrzydłowego jest jasna: w szatni po wielkim finale kamera widzi więcej, niż by się chciało.

4 godzin temu














