W tym klubie ma grać Kamil Grosicki! "Jest porozumienie"

3 godzin temu
W ostatnim czasie pojawiło się wiele informacji nt. potencjalnego odejścia Kamila Grosickiego z Pogoni Szczecin. Widzew miał wyrazić zainteresowanie polskim skrzydłowym. Teraz Mateusz Borek ujawnił co dalej z 37-latkiem. - Jest porozumienie - zapewnia.
W ostatnich tygodniach Kamil Grosicki był łączony z transferem m.in. do Widzewa Łódź. Saga transferowa z udziałem skrzydłowego Pogoni Szczecin trwała bardzo długo i mogła niepokoić wielu kibiców klubu z woj. zachodniopomorskiego.

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Grosicki ujawnia, dlaczego wrócił do reprezentacji Polski



Mateusz Borek zdradza co dalej z Kamilem Grosickim
Jednak kolejne doniesienia i plotki przycichły. Czy to była cisza przed burzą? Mateusz Borek postanowił podzielić się nowymi informacjami z kibicami w "Mocy Futbolu" na Kanale Sportowym.


- Grosicki zostaje w Szczecinie. Jest porozumienie z prezesem Alexem Haditaghim. Reprezentant Polski będzie grał w Pogoni przez kolejne półtora roku plus pewnie następne 12 miesięcy, jeżeli rozegra tyle meczów, ile będzie zapisane w kontrakcie. Umowa nie jest jednak jeszcze parafowana. Obie strony są na dobrej drodze, żeby się dogadać - poinformował, cytowany przez kanalsportowy.pl.
Zobacz też: Jest reakcja na wieści o transferze kluczowego piłkarza Legii
Kamil Grosicki jest bardzo ważnym punktem Pogoni Szczecin, co udowadniał w ostatnich sezonach. W tym rozegrał 18 meczów w Ekstraklasie i dwa w Pucharze Polski. W sumie strzelił siedem goli (sześć w lidze) i dołożył cztery asysty (wszystkie w lidze).



Właściciel Pogoni uderzył w Grosickiego
Jednak w grudniu właściciel Pogoni Szczecin - Alex Haditaghi stwierdził publicznie, iż nie podoba mu się, iż zawodnik, jego agenci, przyjaciele i ludzie wokół niego "negocjują na forum publicznym".


"'Klub zaoferował Grosickiemu pensję w wysokości 160 tys. złotych miesięcznie, roczny kontrakt z opcją przedłużenia, jeżeli zawodnik wystąpi w 75 proc. meczów przez co najmniej 30 minut" - opisywał jakiś czas temu Filip Macuda.
Idź do oryginalnego materiału