
Michał Oleksiejczuk podarował Caio Borralho czapkę, a w zamian otrzymał naszyjnik klubu Fighting Nerds.
W minioną sobotę odbyła się gala UFC Fight Night w Las Vegas. Kartę główną tego wydarzenia uświetniło polsko-kanadyjskie starcie pomiędzy Michałem Oleksiejczukiem a Markiem-Andre Barriaultem. Nasz reprezentant po trzech wyrównanych rundach pokonał zawodnika z Gatineau jednogłośną decyzją sędziów, dopisując na swoje konto trzecie zwycięstwo z rzędu.
Konfrontacja Polaka z Kanadyjczykiem została uznana przez amerykańską organizację za „Najlepszą Walkę Wieczoru”. Zgodnie z nową polityką UFC na konta obu panów wpłynie 100 tysięcy dolarów bonusu.
Gdy walka dobiegła końca, popularny „Husarz” opuścił oktagon i skierował się w stronę Caio Borralho, który kibicował Oleksiejczukowi z pierwszych rzędów. Brazylijczyk sprezentował 30-latkowi naszyjnik klubu Fighting Nerds, a następnie pogratulował mu zwycięstwa. Oleksiejczuk nie pozostał dłużny, wręczając Borralho czapkę, w której wychodził do pojedynku.
Michał Oleksiejczuk i Caio Borralho po walce. Brazylijczyk przekazał Polakowi naszyjnik z Fighting Nerds, Husarz ofiarował zaś kompanowi czapkę. Z IG Paramount Plus pic.twitter.com/vQgkOLepn5
— Bartłomiej Stachura (@Lowkingpl) February 9, 2026Chociaż tym razem „Husarz” nie trenował w Sao Paulo, to mógł liczyć na ogromne wsparcie swoich klubowych kolegów. Co ciekawe, w 2023 roku Oleksiejczuk i Borralho stanęli naprzeciwko siebie w klatce amerykańskiego giganta. „The Natural” poddał Polaka w 2. rundzie. Jak widać, ich relacja przerodziła się w prawdziwą przyjaźń.
Michał Oleksiejczuk pod banderą Fighting Nerds
Przypomnijmy, iż Michał Oleksiejczuk po raz pierwszy zawitał w progach Fighting Nerds na początku zeszłego roku. Po trzech porażkach z rzędu Polak uznał, iż musi wprowadzić zmiany w swoich przygotowaniach, aby pozostać w UFC. Ostatecznie jego wybór padł na klub znajdujący się w Sao Paulo.
Zmiana otoczenia okazała się strzałem w dziesiątkę. Już w pierwszym starciu, w którym „Husarz” reprezentował barwy Fighting Nerds, znokautował Sedriquesa Dumasa. Polak triumfował również w dwóch kolejnych pojedynkach.
Trzecia wygrana z rzędu to dobry prognostyk na przyszłość. W wywiadzie po walce Michał Oleksiejczuk przyznał, iż teraz zależy mu na starciu z zawodnikiem z czołowej piętnastki. Patrząc na aktualny ranking w kategorii do 84 kilogramów, z pewnością Polak miałby szansę w starciu z dolną częścią „drabinki”.
Często dużo kibiców o tym zapomina, ale Michał Oleksiejczuk ma zaledwie 30 lat. To wiek, w którym większość zawodników wchodzi w tzw. prime. „Husarz” ma zatem jeszcze mnóstwo czasu, aby się rozwijać i poprawić swoje umiejętności. Kto wie? Może w przyszłości będziemy mogli cieszyć się z trzeciego w historii polskiego mistrza Ultimate Fighting Championship.
ZOBACZ TAKŻE: Krytyka Oktagonu nabiera rozpędu. Menadżer Soldicia i były mistrz KSW zabierają głos
Pozostało czekać na oficjalne wieści dotyczące powrotu Michała Oleksiejczuka do oktagonu największej organizacji MMA na świecie. W komentarzach możecie napisać, kto według Was będzie następnym rywalem „Husarza”.

2 godzin temu














