Rajdy samochodowe zawsze wyróżniały się na tle innych sportów motorowych. Zawodnicy nie ścigają się z innymi autami na szerokim torze, ale walczą z czasem na wąskich drogach, gdzie nawierzchnia zmienia się z każdym metrem.
Współczesna kultura fanów motoryzacji jest nierozerwalnie złączona z jaskrawoniebieskimi sedanami na złotych felgach. Ten konkretny odcień to World Rally Blue, a nazwa WRX to skrót od World Rally Experimental. Zanim jednak marka Subaru stała się synonimem sukcesu, musiała przejść długą drogę od przeciętnych aut cywilnych do maszyn, które ukształtowały jej wizerunek na zawsze.
Początki w pyle i era Grupy A
Złota era rajdów często kojarzy się z potworami Grupy B, ale to jej koniec w 1987 roku otworzył drzwi dla nowych graczy. Federacja FIA wprowadziła wtedy Grupę A, wymagającą produkcji co najmniej 2500 identycznych egzemplarzy drogowych w ciągu roku. Subaru startowało w zawodach już w latach osiemdziesiątych, ale początkowo brakowało im spektakularnych wyników. Przełom nastąpił w 1989 roku, gdy Ryuichiro Kuze, szef Subaru Technica International, połączył siły z brytyjską firmą Prodrive kierowaną przez Davida Richardsa.
Pierwszym wspólnym dziełem nie była słynna Impreza, ale Legacy RS Turbo. Zwykły sedan otrzymał turbodoładowany silnik typu bokser o pojemności dwóch litrów. Jednostka generowała 290 koni mechanicznych. Auto zadebiutowało w 1990 roku w Rajdzie Safari, ale na pierwsze podium trzeba było czekać do 1991 roku. Wtedy to Markku Alén zajął trzecie miejsce w Rajdzie Szwecji.
Colin McRae i narodziny ikony
Prawdziwa rewolucja przyszła wraz z młodym kierowcą ze Szkocji. Colin McRae dołączył do zespołu i błyskawicznie udowodnił, iż jego styl jazdy nie zna kompromisów. Słynął z tego, iż zawsze naciskał do końca, choćby gdy sytuacja wydawała się beznadziejna. Podczas Rajdu Finlandii w 1992 roku kilkukrotnie dachował, ale nie powstrzymało go to przed dotarciem do mety. Ukończył zawody na ósmym miejscu, prowadząc auto, które było jedynie strzępem dawnej konstrukcji.
To podejście przyniosło efekty w 1993 roku w Nowej Zelandii, gdzie McRae odniósł pierwsze zwycięstwo dla zespołu w mistrzostwach świata. niedługo potem stajnia zaprezentowała nowy model – Imprezę 555. Samochód był mniejszy, zwinniejszy i lepiej reagował na polecenia kierowcy niż wcześniejsze Legacy. W 1995 roku nastąpił szczyt formy. McRae stoczył zaciętą walkę z kolegą z zespołu, Carlosem Sainzem. Ostatecznie to Szkot triumfował, zdobywając tytuł mistrza świata kierowców, a producent po raz pierwszy sięgnęło po koronę w klasyfikacji marek.
Dominacja i wielcy następcy na trasach
Lata 1995–1997 to okres panowania niebiesko-żółtych barw. Zespół zdobył trzy tytuły mistrzowskie z rzędu w klasyfikacji producentów. Choć na trasach rządzili wtedy kierowcy tacy jak Kenneth Eriksson czy Piero Liatti, ich największym rywalem stał się Tommi Mäkinen w Mitsubishi Lancerze Evolution. Ta rywalizacja na szczycie przyciągała rzesze widzów na odcinki specjalne i budowała legendę obu marek.
Po odejściu McRae do Forda w 1999 roku, ciężar walki o trofea spadł na nowe twarze. W 2001 roku Richard Burns, jadąc nową generacją Imprezy, odzyskał tytuł dla zespołu. Choć początek sezonu był pełen awarii technicznych, Burns zachował zimną krew i dzięki regularnemu punktowaniu wyprzedził przeciwników w finale sezonu. Dwa lata później sukces powtórzył Petter Solberg, wygrywając mistrzostwo o jeden punkt z Sebastianem Loebem.
Schyłek błękitnego imperium
Problemy zaczęły narastać około 2005 roku. Śmierć Ryuichiro Kuze i mniejsze zaangażowanie Davida Richardsa osłabiły strukturę ekipy. Kolejne ewolucje Imprezy nie radziły sobie już tak dobrze z konkurencją ze strony marek europejskich takich jak m.in Citroen. Sezon 2006 został zapamiętany jako pasmo porażek, w którym zespół nie zdołał wygrać ani jednego rajdu.
Ostatnią próbą powrotu na szczyt był model z 2008 roku w nadwoziu typu hatchback. Niestety, maszyna była trudne do opanowania. Zawodnicy nie mogli swobodnie opowiadać o tym w mediach. Pod koniec tego samego roku koncern ogłosił wycofanie się z rajdowych mistrzostw świata. Jako powód podano złą sytuację ekonomiczną oraz realizację założonych celów promocyjnych.
Bez cienia wątpliwości, marka Subaru wpisała się na zawsze w historię rajdów na całym świecie, mimo schyłku formy w drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku. Kto wie, może Subaru wróci do rywalizacji w rajdach wraz z nadejściem nowych przepisów w WRC w roku 2027?
Źródło: Kanał YouTube Sepp

















