Wystarczyło 11 miesięcy. Słowa Lewandowskiego brzmią dziś jak ponury żart

5 godzin temu
Zdjęcie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl


- Czuje się pewnie, bierze odpowiedzialność piłkarską na siebie, nie boi się. To jest super - tak rok temu Robert Lewandowski mówił o jednym z reprezentantów Polski. Z perspektywy czasu te słowa brzmią jak ponury żart, zwłaszcza po dwóch ostatnich spotkaniach biało-czerwonych, w których bohater słów kapitana zaprezentował się bardzo słabo.
Z nami pierwsze w tym roku zgrupowanie reprezentacji Polski, w trakcie którego rozpoczęto zmagania w eliminacjach do mistrzostw świata 2026. Biało-czerwoni zdobyli komplet sześciu punktów, wygrywając u siebie 1:0 z Litwą oraz 2:0 z Maltą, ale styl gry zaprezentowany przez drużynę Michała Probierza pozostawiał bardzo dużo do życzenia.


REKLAMA


Zobacz wideo Wielki transfer Frankowskiego do Galatasaray. Kosecki: W Turcji są niewyobrażalne premie za zwycięstwo


Słowa Lewandowskiego brzmią jak żart. Wystarczyło dziewięć miesięcy
Wielu zawodników jest krytykowanych za swoją postawę. Jednym z największych przegranych w oczach kibiców po tych dwóch meczach jest Przemysław Frankowski. "Przez większość czasu nie był efektywny. Uosobienie "dośrodkovii", hamulcowy polskiej ofensywy. Żadnej próby dryblingu, niesamodzielny, wiecznie czekał na wsparcie na skrzydle, mimo iż miał miejsce na rajdy. Brakowało łamania akcji z jego strony do środka. W defensywie nie pomagał, pozostawiał osamotnionego Piątkowskiego. Przy Jakubie Kamińskim, który grał po drugiej stronie boiska, wyglądał jak amator" - tak jego występ z Maltą zrecenzował Marcin Jaz ze Sport.pl.


Frankowski "zasłynął" także pomeczową wypowiedzią. - Chyba nie byliśmy w 100. proc. przygotowani mentalnie do meczu z Litwą. Byliśmy faworytami, graliśmy u siebie, więc od pierwszej minuty powinniśmy pokazać, kto rządzi na boisku. Tak to nie wyglądało - powiedział w rozmowie z TVP Sport. Skrytykował go za to m.in. Jacek Laskowski. - Reprezentant Polski, który jest w profesjonalnej piłce od lat, gra w profesjonalnym klubie w niezłej lidze i wie od paru miesięcy, iż zaczniemy eliminacje od meczów z Litwą i Maltą, mówi, iż zabrakło mentalnego przygotowania? Coś tu jest nie tak - stwierdził.
Jeszcze niedawno wydawało się, iż Przemysław Frankowski na lata będzie wartościową postacią reprezentacji Polski. Był wyróżniającą się postacią Lens, z którym był rewelacją Ligue 1 i trafił do Ligi Mistrzów. To zaowocowało transferem do Galatasaray, gdzie gwałtownie zdobył uznanie. Niestety nie przekłada się to na grę w barwach narodowych, choć w maju 2024 roku Robert Lewandowski widział go jako lidera drużyny narodowej. Teraz jego słowa brzmią jak ponury żart.
- Przemek Frankowski liderem? Na boisku tak. Poza boiskiem jest cichy i spokojny. To nie przeszkadza. Widać jednak, jak na boisku reaguje, jaką ma mowę ciała, jakie decyzje podejmuje - powiedział Lewandowski w maju ubiegłego roku na kanale "Łączy nas piłka". - Czuje się pewnie, bierze odpowiedzialność piłkarską na siebie, nie boi się. To jest super. Nie chodzi o to, żeby ktoś, kto nie boi się odpowiedzialności, poza boiskiem też musiał być cały czas z przodu - dodawał.


Przemysław Frankowski ma na swoim koncie 48 meczów w seniorskiej reprezentacji Polski. Zdobył trzy bramki. Grał na Euro 2020, 2024 oraz mistrzostwach świata 2022.
Idź do oryginalnego materiału