Niezłomny charakter i niezwykłe poczucie humoru – Dan Bewley po raz kolejny udowadnia, iż kontuzje nie są w stanie zniszczyć jego pasji do czarnego sportu. Brytyjski czempion zamieścił w mediach społecznościowych niezwykle szczery i uderzający w nostalgiczną nutę wpis. Powrócił w nim wspomnieniami do koszmarnego wypadku z przeszłości, gdy jego kariera wisiała na włosku. Przypomnienie tamtych trudnych chwil zbiegło się w czasie z kolejną przerwą w startach, z którą w tej chwili walczy zawodnik.
Koszmar na torze i groźba końca kariery
Dokładnie osiem lat temu Bewley przeżył moment, który mógł bezpowrotnie przekreślić jego marzenia o wielkiej karierze. Poważne złamanie kości udowej w Workington poddało go najcięższej próbie w życiu. Reprezentant Wielkiej Brytanii wprost przyznaje, iż ból towarzyszący tamtemu urazowi był po prostu nie do opisania. Moment wypadku nadszedł w najgorszym możliwym czasie, gdy łapał życiową formę i czuł się niezwykle pewnie pod taśmą.
– Gdy ktoś pyta, jak bardzo to bolało w skali od 1 do 10, to było to na 100 procent 10. Czułem, iż właśnie wchodziłem na swój adekwatny poziom, byłem szybki, luźny, czułem ten luz na motocyklu, a starty wychodziły mi coraz lepiej. Fajnie jest pogadać o tym, co mogło być, ale stało się inaczej – wspomina po latach Dan Bewley.
Życie napisało jednak scenariusz pełen zwrotów akcji. Załamanie po tak ciężkim urazie było na tyle duże, iż zawodnik poważnie rozważał definitywne odwieszenie kewlaru na kołek. Wystarczył jeden impuls, by brytyjski talent zniknął z żużlowych torów. Dan przetrwał jednak najtrudniejszy czas, odbudował formę, a w 2022 roku na dojeździe do taśmy w Cardiff sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju z cyklu Grand Prix.
– W 2019 roku byłem o jeden telefon od zakończenia kariery, więc powrót i wygrana w wyścigu Grand Prix w 2022 roku to zdecydowanie moje największe osiągnięcie. To bardzo kameralny klub ludzi, którzy po złamaniu kości udowej zdołali wygrać turniej GP – dodaje z dumą Brytyjczyk.
Mimo iż od tamtych wydarzeń minęło już sporo czasu, los ponownie wystawił cierpliwość zawodnika na próbę. Bewley przechodzi w tej chwili proces rehabilitacji po kolejnym złamaniu, które wykluczył go ze startów na długi czas. Zamiast jednak załamywać ręce w gabinetach lekarskich, lider formacji brytyjskiej po raz kolejny pokazuje gigantyczny dystans do samego siebie i nie traci charakterystycznego humoru.
– Tak czy inaczej, teraz mam szansę zdobyć drugą kartę członkowską. Pokój i miłość dla wszystkich, kto pomagał mi i wspierał mnie po drodze – kończy swój wpis reprezentant Wielkiej Brytanii.

















