Patryk Dudek poprowadził ekipę PRES Grupa Deweloperska Toruń do arcyważnego triumfu w Grudziądzu. Indywidualny Mistrz Polski przegrał w niedzielę tylko raz, z Wadimem Tarasienko. Tym samym 34-latek udowodnił, iż jego forma zwyżkuje. Po zawodach zwrócił uwagę na jeden, istotny czynnik.
– Nie powiem wam niczego nowego, ale wiemy, jakie były regulacje przed sezonem. Mam wrażenie, iż zaczynamy się dogadywać z tym, na czym jeździmy. Mówię o kołach. Wygląda to coraz lepiej. Na pewno w polskiej lidze jest większy fun, niż na początku sezonu – podkreślił Dudek po meczu przy Hallera 4.
Patryk Dudek i popisowa jazda dla drużyny
Reprezentant Polski zapisał przy swoim nazwisku imponujący wynik – 10 punktów i 4 bonusy. Dudek nie tylko pokonywał rywali, ale również znakomicie „opiekował się” Norickiem Bloedornem. Zawodnik PRES Toruń pokusił się o konkretną analizę i rozłożył wyścig nr 1 na czynniki pierwsze.
– Norick jechał tu pierwszy raz, tak? Widziałem, iż pojechał bardzo dobrze ze startu. Widziałem też, iż zawęża mi wyjście z pierwszego łuku i tam już starałem się trochę w niego wjechać, żeby odsunąć się do środka toru. Wiedziałem, iż z czwartego pola jechał Maksym Drabik i może nas wyprzedzić po szerokiej. To jakoś się udało. Na wejściu w drugi łuk Norick znów przytrzymał krawężnik, trochę mi to przeszkodziło – analizował Dudek.
– Trochę mnie motocykl sponiewierał, musiałem wyjechać na środek. Wiedziałem, iż jedzie Michael Jepsen Jensen, a wiemy, jak on jeździ w Grudziądzu przy kredzie. Wiedziałem, iż trzeba pilnować wyjść. Myślałem, iż już bieg będzie zakończony. Najgorsze było to, iż ja po dwóch kółkach zacząłem być szybszy od Noricka i nie chciałem jechać po tym krawężniku. Niemniej, było trzeba. Byłem szybki, Norick wolniejszy. Ostatnie okrążenie przejechałem szerzej i zdołałem go ominąć – dodał „Duzers”.
– Byłem zaskoczony pozytywnie swoją prędkością na motocyklu. Na dodatek powiem wam, iż nic nie zmieniając na kolejny bieg, jadąc tak samo, już tak dobrze nie było. Żużel jest taki trudny – podsumował Patryk Dudek.
W czwartej serii Polak znów wziął pod opiekę kolegę z drużyny. Tym razem był to Mikkel Michelsen. Koniec końców PRES Toruń wygrał 54:35 i zrobił ogromny krok w kierunku fazy play-off.














