Ćwiczyła starty od… drugiego roku życia. Jej mama śmieje się, iż dlatego zaczyna swój dystans najszybciej na świecie. Mieszkała z trzema innymi osobami na 11 metrach kwadratowych i miała chwilę zwątpienia. W 2018 roku widziała, jak olimpijskie marzenie jej męża brutalnie pryska – w ledwie trzy sekundy. Po poprzednich igrzyskach Kaja Ziomek-Nogal była wypalona mentalnie. Odeszła ze sportu, urodziła córkę, a po powrocie jest silniejsza niż kiedykolwiek. Łatwo nie było, sama przyznawała, iż nie dostaje choćby minimalnej krajowej. Dziś, w biegu na 500 m, nasza panczenistka jest poważną kandydatką do medalu. O podium powalczy z genialną Holenderką oraz jej rodaczką, o której mówi cały świat – nie tylko ze względu na sport.
Kaja Ziomek-Nogal, czyli nadzieja. Czy Polka zdobędzie medal igrzysk?
Miała 13 lat, gdy zdecydowała się na dużą zmianę w życiu. Wyjechała z rodzinnego Lubina do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem. To było trudne, choćby bardzo, bo Kaja była blisko związana z mamą i siostrą Joasią. Wychowywano ją w duchu swobody i zaufania, a w stolicy Tatr zetknęła się z surowymi zasadami. O 21.00 nie można było w ogóle opuszczać budynku. W głowie dziewczynki pojawiła się myśl: „W Lubinie mogłabym pójść na spacer albo spotkać się z koleżankami”.
– Pamiętam jeden trudny moment. Kajka w tym internacie mieszkała z trójką innych osób na 11 metrach kwadratowych. Trochę wbrew minimum socjalnemu. Tamtego dnia, gdy widziałam, iż jest już z nią źle, zabrałam ją ze szkoły. Poszłyśmy do hotelu, na masaż. Spędziłyśmy fajnie czas. Powiedziałam wtedy córce: „Kajcia, daj sobie czas. Przemyśl to wszystko i zastanów się, czy naprawdę chcesz uprawiać ten sport. A o ile dojdziesz do wniosku, iż nie, to przekaż, iż mama ci zabroniła. Możesz zwalić na mnie, biorę to na siebie”. Niedługo później usłyszałam od Kai: „Ja już wiem, czego chcę. Będę dalej ćwiczyć, żeby być coraz lepsza. Za bardzo tęsknię za zawodami. Chyba już nie potrafię inaczej” – wspomina w rozmowie z Weszło Monika Ziomek, mama panczenistki, która dziś (rywalizacja od 17.03) na swoich trzecich igrzyskach powalczy o olimpijski medal na 500 metrów.
Spis treści
- Kaja Ziomek-Nogal, czyli nadzieja. Czy Polka zdobędzie medal igrzysk?
- Kaja Ziomek-Nogal: Zmuszałam się do chodzenia na treningi
- Jest najszybsza na świecie, bo bawiła się w berka
- Jej mąż podczas igrzysk upadł po kilku sekundach
- Klubowy trener: Wiedziałem, iż Kaja długo nie wytrzyma bez sportu
- Za zwycięstwo w Pucharze Świata dostała... 750 dolarów
- Monika Ziomek: W tej konkurencji musi zagrać wszystko
- WIĘCEJ O IGRZYSKACH NA WESZŁO:
Kaja Ziomek-Nogal: Zmuszałam się do chodzenia na treningi
Drugi trudny moment, z którym Ziomek-Nogal musiała sobie jakoś poradzić, to 2022 rok. Sezon 2021/2022 był jej najlepszym w karierze: zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata na 500 metrów, stanęła też na podium w zawodach w Stavanger. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie poszło jej jako tako – była dziewiąta w swojej koronnej konkurencji. Po sezonie ogłosiła, iż robi sobie przerwę od startów, bo chce zostać mamą.

Kaja Ziomek-Nogal, zdjęcie z 2021 roku
– Po igrzyskach zauważyłem, iż łyżwiarstwo szybkie przestało ją bawić. Ona tę przerwę dokładnie zaplanowała. Wszystko w tej decyzji było przemyślane – mówi mi Piotr Wawnikiewicz, trener klubowy Kai, pracujący w Cuprum Lubin.
– Potwierdzam. To był misternie uknuty plan. Kaja i jej mąż są mistrzami logistyki – dodaje Monika Ziomek.
Kaja powiedziała więcej na ten temat w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem, opublikowanej na Sport.pl.
– U mnie wtedy, w młodym wieku, bo miałam 25 lat, już nastąpiło wypalenie zawodowe. Ten ostatni sezon rozpoczynałam już z jasnym planem. Przed jego startem postanowiliśmy z mężem, jeszcze wtedy narzeczonym, iż jadę do igrzysk, a po igrzyskach zakładamy rodzinę. To było tak mocno ustawione w mojej głowie, iż odchodząc, zupełnie nie myślałam: „Szkoda, jestem w czołówce, żal to zostawiać”. Na swoją przerwę patrzyłam wyłącznie pozytywnie – opowiadała.
A dopytana, jak objawiało się jej wypalenie, dodała: – Zmuszałam się do chodzenia na treningi. Było coraz trudniej. Ratowała mnie myśl, iż po igrzyskach już nie będę musiała. To było bardzo trudne. A teraz? Przerwa pokazała mi, iż ja kocham ten sport! Ja znów bardzo chcę to robić!
Wróciła pod koniec 2023 roku, startując w mistrzostwach Polski na dystansach w Tomaszowie Mazowieckim. – Nie mogę się już doczekać startu! – mówiła w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet. Pierwsze miesiące nie były proste. Dziś jednak Ziomek-Nogal wydaje się być w formie życia. Mówimy o czołowej sprinterce świata.
Jest najszybsza na świecie, bo bawiła się w berka
Lubin pewnie kojarzy wam się z piłkarskim Zagłębiem, mistrzem Polski z 1991 i 2007 roku. Siatkarskie Cuprum, które przez lata było jedną ze słabszych ekip PlusLigi, niezbyt elektryzowało kibiców i przed sezonem 2024/2025 przeniosło się do Gorzowa Wielkopolskiego. Na bardzo dobrym poziomie stoi za to kobieca piłka ręczna: KGHM Zagłębie Lubin to w tej chwili lider tabeli. Ale mówimy również o mieście, które ma do tego spore tradycje łyżwiarskie.
– Jedyni rodowici lubinianie, którzy mieszkali tu i reprezentowali nasz klub, oraz pojechali na igrzyska olimpijskie, to właśnie panczeniści. Kaja to szósty olimpijczyk z Lubina: mamy cztery łyżwiarki i dwóch łyżwiarzy. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, iż to właśnie tu zbudowano pierwszy sztucznie mrożony tor w Polsce. Dopiero później zrobiły to Warszawa, Sanok i Tomaszów Mazowiecki. To do Lubina przyjeżdżał słynny czeski trener Petr Novak i to tutaj genialna Martina Sablikova, wielokrotna medalistka wielkich imprez, uczyła się jeździć na łyżwach – opisuje Wawnikiewicz.
Na zdjęciu, które wysyła mi pani Monika, Kaja ma kilka lat. Niebieska bluza, na głowie kapelusz. Na szyi zawieszony stoper. Widać, iż w jej domu żyło się sportem. Łyżwiarstwo szybkie uprawiał jej biologiczny ojciec, który występował choćby w reprezentacji Polski juniorów.

Kaja jako kilkulatka
– Ja i sport? Oglądam Eurosport, to wszystko – śmieje się pani Monika. A po chwili dodaje: – Gdy córka była mała, wychodziłyśmy na spacery i podczas nich ganiałyśmy się. Klasyczna zabawa w berka. Krzyczałam do kilkuletniej córki: „Kajka oszukujesz, wyłącz ten motorek. Nie możesz ciągle wygrywać”. Śmiejemy się teraz, iż ona ma dzisiaj pierwsze 100 metrów najlepsze na świecie właśnie dlatego, iż od drugiego roku życia ćwiczyła starty. Była też inna tradycja: na niedzielne obiady do babci szło się na nogach, a nie jechało autobusem. A to było sześć kilometrów w jedną stronę.
Gdy Kaja miała 10 lat, zdawała testy sprawnościowe. Już wtedy widziano w niej potencjał i dziewczynka była namawiana na klasę pływacką oraz lekkoatletyczną, ale zdecydowała się na łyżwiarstwo. Po trzech latach treningów, gdy poszła do gimnazjum, jej grupę objął Wawnikiewicz.
– Bardzo zdolna ruchowo dziewczyna. Gdyby wybrała inną dyscyplinę sportu, bardzo możliwe, iż też osiągałaby świetne wyniki. Pamiętam, iż lubiła wszelkie gry zespołowe. Te dziewczyny trzeba było wręcz stopować, bo chciały rywalizować we wszystkim: koszykówce, siatkówce. Szkoda, iż dziś młode pokolenie jest inne i w zasadzie każdy, kto przychodzi na nabór, jest przyjmowany – mówi mi szkoleniowiec.
Jej mąż podczas igrzysk upadł po kilku sekundach
Będąc w pierwszej klasie gimnazjum, Kaja odniosła znaczący sukces. Pojechała do Holandii na Viking Race, prestiżową imprezę, uchodzącą za nieoficjalne mistrzostwa Europy dzieci. I wygrała, dopiero jako druga Polka w historii.
– To było coś wyjątkowego. Ale jej droga to był od samego początku ciągły rozwój. Ona w zasadzie w każdej kategorii wiekowej osiągała bardzo dobre wyniki w mistrzostwach Polski, choć do pewnego momentu nie była aż tak nastawiona na rezultaty. Ale zaczęła stawać na podium w juniorskim Pucharze Świata, wywalczyła też medal w team sprincie w mistrzostwach świata juniorów, a indywidualnie na 500 m była czwarta. Zobaczyła, iż warto się do tego jeszcze bardziej przykładać. To dzisiaj bardzo charakterna i nieustępliwa dziewczyna – wspomina Wawnikiewicz.
Tę cechę pokazała sytuacja z ubiegłego roku. Latem Kaja upadła podczas jazdy na rolkach. Pękła jej skóra, od kolana aż po miejsce, gdzie jest góra buta. Rana była tak głęboka, iż rozważano nawet… przeszczep skóry. Zawodniczka podeszła jednak do tego wszystkiego zadaniowo, chciała jak najszybciej wrócić do ścigania. – Leczono mi tę ranę jak rany pooperacyjne, stosowałam i opatrunki hydrokoloidowe, i ze srebrem, i sztuczną skórę żelową, i też opatrunki, które zbierają te płyny, wciągają jak gąbki. Ponad trzy tygodnie zajęło mi wygojenie rany na tyle, żeby się zaczęła zasklepiać, a ponad trzy miesiące czekałam, żeby mi wróciło czucie w okolicy kolan – opowiadała w rozmowie ze Sport.pl.
„Cała Kaja” – skomentują ci, którzy dobrze ją znają.
W 2018 roku Kaja poleciała na swoje pierwsze igrzyska. Pjongczang, Korea Południowa. Miała 20 lat i zajęła 25. miejsce w stawce 31 zawodniczek. Przekonała się też wtedy, jak ten sport jest brutalny. Artur Nogal – wówczas jej kolega, a dziś już mąż – również startował na 500 metrów. Jego występ wymagał wielu poświęceń. Walczył z bólem, przyjmował zastrzyki, zrezygnował też z prowadzenia sklepu. W Korei chwilę po starcie uderzył łyżwą o lód i upadł. Było po wszystkim. W trzy sekundy.

Artur Nogal, załamany po swoim upadku
„Poświęcenia, które po sekundzie poszły na marne” – taki tytuł miał reportaż o Nogalu, który po azjatyckich igrzyskach napisałem w „Przeglądzie Sportowym”. W internecie szydera, krytyka. Coś, co teraz znamy jako totalny hejt. Dziś Kaja i Artur są małżeństwem, mają małą córkę, Antoninę. Panczenistka ma obok siebie kogoś, kto doskonale wie, z czym wiąże się bycie zawodowym sportowcem i uprawianie konkurencji, w której najdrobniejszy błąd oznacza porażkę. Nogal kilka lat temu zakończył karierę. Dziś pracuje jako trener, często towarzyszy żonie. Robi wszystko, by Kaja mogła osiągnąć życiowy sukces.
Klubowy trener: Wiedziałem, iż Kaja długo nie wytrzyma bez sportu
Pani Monika: – Ten rok jest szczególnie trudny, bo córka jest mała, a Kaja spędza dużo czasu w zgrupowaniach. Pamiętam, jak jednego dnia odbierałem Tosię ze żłobka. Była nie w humorze, mówię do niej: „Zadzwonimy do mamy, powie ci kilka fajnych słów”. A ona: „Nie chcę mamy na telefon. Chcę tu”. Kaja była wtedy na obozie w Salt Lake City. Nie widziały się ponad 20 dni. Ale Artur to fenomenalny mężczyzna. Jako matka i kobieta jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak oni się wspierają i jak on opiekuje się Tosią. Każdej kobiecie życzę takiego męża i każdemu dziecku takiego ojca. Odwiedziłam ich kiedyś w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Byli tam we trójkę: w pokoju miejsce pracy dla Artura, obok rolki, rower i inne przedmioty do ćwiczeń Kai, a po drugiej stronie bajki, rysowanki i zgadywanki. Każdy miał swoje miejsce.
Córka Kai przyszła na świat w maju 2023 roku. Wawnikiewicz: – Wiedziałem, iż Kaja długo nie wytrzyma bez tego sportu. W łyżwiarstwie można znaleźć przykłady, iż kobiety po urodzeniu dziecka są lepsze, szybsze. Niech pan spojrzy na tę niesamowitą Włoszkę, Franceskę Lollobrigidę. Wróciła i teraz na największej imprezie jest niesamowita. Może to kwestia psychologii i tego, iż kobiety-matki myślą nie tylko o sobie i chcą maksymalnie wykorzystać każdą minutę treningu?
Wspomniana przez niego Lollobrigida to już dwukrotna złota medalistka trwających igrzysk. Reprezentantka gospodarzy okazała się najlepsza na 3000 i 5000 m, w obu przypadkach bijąc rekordy życiowe – w wieku 35 lat. Polka i Włoszka dobrze się znają, w 2024 razem były na obozie, obie z dziećmi, które mogły wspólnie się bawić.
A w wywiadzie dla Sport.pl Ziomek niejako potwierdzała teorię swojego klubowego szkoleniowca.
– Wcześniej raczej prowadziłam taki styl życia, iż jestem zawodniczką kadry, trenuję i startuję, ale nie było w tym takiego zaangażowania, jak teraz. Dziś wybieram między byciem w domu z córką, a byciem gdzie indziej, i jak jestem gdzie indziej, to muszę tam być na 100 procent, bo inaczej bym nie mogła na siebie spojrzeć. Wróciłam z dużo większą motywacją, ale też siłą. Ciąża nauczyła mnie własnego ciała. A to w sporcie daje bardzo dużo – tłumaczy.

Kaja Ziomek-Nogal i Artur. Zdjęcie z 2022 roku
Za zwycięstwo w Pucharze Świata dostała… 750 dolarów
W grudniu 2024 roku Kaja pojechała na swoje czwarte zawody po przerwie macierzyńskiej. Chiny, Pekin. Okazała się najszybsza, odnosząc swój pierwszy triumf w zawodach Pucharu Świata. Była pozytywnie zaskoczona wynikiem, a negatywnie tym, ile pieniędzy otrzymują za taki sukces czołowe łyżwiarki świata. Na jej konto trafiło 750 dolarów, czyli kilka powyżej trzech tysięcy złotych.
– Z ciekawości sprawdziłam, iż skoczkowie za zwycięstwo inkasują ponad 13 tysięcy franków szwajcarskich. To przepaść – mówiła Arkadiuszowi Dudziakowi w rozmowie dla WP SportoweFakty.
W październiku 2024 roku opowiadała, iż pieniądze w łyżwiarstwie szybkim są tak małe, iż nie dostaje choćby minimalnej krajowej. Wspiera ją klub z Lubina, co bardzo sobie ceni, a pieniądze z programu „Solidarność olimpijska” szły w większości na nianię, która mogła też jeździć na zagraniczne zawody. – Bez tego nie dałabym rady psychicznie – przyznawała Kaja w rozmowie z Jachimiakiem. Liczyła na mistrzostwa świata w Hamar w 2025 roku. Bardzo pragnęła miejsca w czołowej ósemce, gwarantującego stypendium, ale ta impreza jej nie wyszła. Zajęła 12. miejsce.
W obecnym sezonie Polka prezentuje się świetnie. Zajęła drugie miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata na 500 m, za genialną Holenderką Femke Kok, która jest na tym dystansie niepokonana w pucharowych zmaganiach od lutego 2024 roku. Polka cztery razy w tym sezonie stała na podium PŚ, a podczas ostatnich zawodów tej rangi, w niemieckim Inzell, najpierw była trzecia (za Kok i jej rodaczką Juttą Leerdam), a dwa dni później wygrała, ale na starcie nie było już wtedy obu Holenderek.
W biegu na 1000 m we włoskich igrzyskach, kilka dni temu, po złoto sięgnęła Leerdam. Druga była Kok. Obie zaprezentowały się świetnie, każda poprawiała rekord olimpijski.

Podium zawodów w Inzell, od lewej: Leerdam, Kok i Kaja Ziomek-Nogal
Monika Ziomek: W tej konkurencji musi zagrać wszystko
Na poprzednich, chińskich igrzyskach Kaja była dziewiąta. Na mecie czuła lekki zawód, a później opowiadała, iż brakowało jej większej wiary w siebie. W głowie było przekonanie, iż rywalki są szybsze i ono przełożyło się na tamten start. Teraz – tak się wydaje – Kaja jest przekonana o własnych umiejętnościach. I ma argumenty, by stanąć na podium. Kto wie, czy dzisiejszy start nie jest jej ostatnim w karierze. Mówi, iż po igrzyskach usiądą spokojnie z mężem i zdecydują, co dalej z ich życiem oraz jej karierą. Może też być tak, iż ewentualny medal nakręci ją do walki o kolejne sukcesy. Albo – iż jego brak wywoła niedosyt i wielką chęć, by dalej ścigać się z najlepszymi zawodniczkami świata.
Wawnikiewicz: – jeżeli przejedzie dystans bez błędu, a Kaja robiła to już wielokrotnie, ma bardzo duże szanse na podium. Kiedyś w igrzyskach na 500 m były dwa biegi i rzadko kiedy jedna osoba dwukrotnie była najszybsza. To pokazuje nieprzewidywalność tej konkurencji. Panie będą pędzić z prędkością do 58 km/h, więc liczą się detale. Najtrudniejszą rywalką będzie oczywiście Kok. One z Kają otwierają dystans najszybciej na świecie. Jutta Leerdam? Nie potrafi się od razu rozpędzić, ale ma kapitalną rundę. Uważam jednak, iż przy optymalnym biegu Kaja powinna sobie z nią poradzić.
Pani Monika: – To konkurencja wymagająca maksymalnej precyzji. Musi zagrać wszystko: dobry sen przed biegiem, odpowiednie nastawienie mentalne. Waleczność. Kajka jest świetnie przygotowana i ciężko pracowała na ten moment. Uważam, iż będzie miała medal. Na trybunach mamy zorganizowany sztab, 24 osoby kibicujące. Wypatrujcie nas, będziemy przesyłać dobrą energię.
W rywalizacji na 500 m wezmą też udział dwie inne Polki: Martyna Baran i Andżelika Wójcik.
A kiedy Ziomek-Nogal, wróci z Włoch, oby z medalem, będzie mogła poświęcić się temu, co uwielbia. Hodować kwiaty, których ma kilkadziesiąt w domu. Upiecze dobre ciasto. Spędzi czas z siostrą, której jej brakuje na co dzień. I, rzecz jasna, poświęci go więcej ukochanej córce.
JAKUB RADOMSKI
Fot. Newspix
WIĘCEJ O IGRZYSKACH NA WESZŁO:
- Władimir Siemirunnij? Jest bardziej polski od wielu Polaków [KOMENTARZ]
- Były trener Siemirunnija: Miał kryzys, ale dał radę psychicznie
- Oto nasz ranking zimowych sportów olimpijskich!

7 godzin temu
















