Wygrali u siebie po raz pierwszy od maja, ale przez cały czas błądzą. „Jesteśmy kompletnie zagubieni”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Tobiasz Musielak był jednym z filarów Cellfast Wilków Krosno w starciu z Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Kapitan „Watahy” w tym meczu zdobył dziesięć punktów i dwa bonusy. Wyglądało to poprawnie, choć jak przyznał ciągle są rezerwy i stać go na więcej.

– Do najlepszej wersji Tobiasza Musielaka to jeszcze brakuje dużo. Fatalne starty mieliśmy przede wszystkim. Może poza ostatnim, w którym w końcu chyba coś drgnęło. Każdy wyścig to zupełnie inne przełożenie i walka o dobry start przede wszystkim – podsumował swój występ.

Od maja Cellfast Wilki Krosno czekały na wygraną w Metalkas 2. Ekstralidze. Po dwóch domowych zwycięstwach, właśnie z Ostrovią oraz później z Piłą nadszedł długi czas oczekiwania na kolejny sukces. W końcu w niedzielnym starciu udało się ponownie Wilkom wygrać. Wciąż jednak ciężko o pełen optymizm. Kapitan podkreśla, iż drużyna nie jest zadowolona z wyniku. Wciąż nie są w stanie przyznać, iż wszystko jest okej i realizowane są ciągłe poszukiawnia.

– Nikt z nas nie jest zadowolony. Każdy z nas kończy te zawody i tak do końca nie wiemy, czy te przełożenia, które się wybrało są okej. Gadając z chłopakami mamy podobne odczucie. Nie wiemy po prostu. Chyba nam lepiej na wyjeździe w tym roku idzie w ogóle

Tobiasz Musielak: „Ciągłe treningi mieszają w głowie”

Musielak nie jest zwolennikiem ciągłego trenowania. Jak uważa, to często nie pomaga, a wręcz mąci w głowie. Można wygrać z kimś i sądzić, iż już jest okej podczas, gdy druga osoba po prostu testowała różne rozwiązania. To dużo miesza i psuje całe przygotowania do meczu.

– Był trening w piątek i trenowaliśmy, ale czy to ma znaczenie? No nie wiem. Każdy o tym dobrze wie i nie mam zamiaru się tego wypierać. Ja tak do końca ja nie jestem zwolennikiem treningów między sobą, bo tam każdy testuje, więc jeżeli staniesz pod taśmą z kimś, kto ma złe przełożenia. Wtedy go strzelisz i kończysz trening, bo uważam, iż tak jest okej. Potem na koniec nikt z nas nie ma odpowiednich przełożeń i przyjeżdżają goście i widzą tor, wiedzą co założyć i zostajemy – sądzi Tobiasz Musielak.

Na koniec nie mogło zabraknąć pytania czy osiem „oczek” to sporo? Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski musi wywalczyć co najmniej remis, więc Tobiasz Musielak i spółka muszą niemal cały czas mieć się na baczności. Kluczowa rywalizacja za niespełna trzy tygodnie, bo 20 września. Kapitan Wilków zapowiada nie tylko obronę ale także dalszą ofensywę.

– Będziemy bronić wyniku, to na pewno. Pewnie będziemy jeszcze atakować, bo najlepszą obroną jest atak. Nie możemy jednak porównywać tych dwóch meczów. Tamten był w czerwcu, teraz będzie w połowie września – podsumował.

Tobiasz Musielak (po prawej) oraz Jakub Krawczyk (po lewej) to filary swoich drużyn. Musielak w przeszłości reprezentował Ostrovię
Idź do oryginalnego materiału