Polska podchodziła do tegorocznych mistrzostw świata w socca (piłka nożna 6-osobowa, znana też jako minifutbol - red.) z nadzieją na czwarty medal imprezy w historii. Ma w dorobku srebro z 2018 i 2019 r. oraz brąz z 2022 r. Rok temu w Maskacie, stolicy Omanu, Polacy odpadli w ćwierćfinale po rzutach karnych z Rumunią. W tym roku Polska wywalczyła mistrzostwo Europy, więc jest jednym z pretendentów do podium. Pierwszym rywalem Biało-Czerwonych na mundialu w meksykańskim Cancun byli Łotysze, którzy rok temu nie wyszli z grupy, a dwa lata temu byli w 1/16 finału.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali
Tak Polacy zaczęli mistrzostwa świata w socca
Od początku to polscy zawodnicy chcieli nadawać tempo temu spotkaniu i jako pierwsi dochodzili do sytuacji strzeleckich. Biało-Czerwoni otworzyli wynik w siódmej minucie po trafieniu Norberta Jaszczaka, uznawanego za jednego z najlepszych graczy socca na świecie. Popisał się mocnym uderzeniem z lewego skrzydła, przełamał ręce łotewskiego bramkarza.
Polacy nie odpuszczali, dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Łotysze bardzo rzadko wychodzili ze swojej połowy. Po niespełna kwadransie gry było już 3:0. Najpierw w 14. minucie bliska trafił Krzysztof Elsner, a dosłownie chwilę później Bartłomiej Dębicki trafił po ziemi tuż zza pola karnego.
Zobacz też: Zatrzymali Jagiellonię! To jedyny niezdobyty stadion w Ekstraklasie
Tuż przed końcem pierwszej połowy było już 4:0. O płaskie uderzenie z dystansu pokusił się Oliwier Zaręba, posłał piłkę tuż przy słupku. Polacy mieli pełną kontrolę nad tym meczem, zdominowali rywali bardzo szybko.
Druga połowa niespodziewanie zaczęła się od pierwszej udanej akcji Łotyszy. Płaski strzał z lewej strony przeszedł między nogami naszego bramkarza, a z gola mógł cieszyć się Kristiāns Korsaks. Ale na odpowiedź Polaków nie trzeba było długo czekać, bo mniej niż dwie minuty. Zaręba popisał się efektownym, technicznym strzałem z dystansu.
Do końca meczu Polacy nie forsowali tempa, byli pewni wygranej. Pozwalali Łotyszom na nieco więcej, ale ci nie potrafili stworzyć sobie lepszych szans. W końcówce Łotwa mogła się cieszyć ze szczęśliwie zdobytej drugiej bramki. Piłka po zagraniu z rzutu wolnego odbiła się od jednego z naszych obrońców i wpadła do siatki.
Wynik w 40. minucie ustalił Jaszczak płaskim uderzeniem z kilku metrów. Miał czas, by oszukać bramkarza i strzelił praktycznie do pustej bramki. Polska wygrała w pełni zasłużenie 6:2.
Kolejnymi rywalami Polski w meczach grupowych będą Argentyna (w nocy z 1 na 2 grudnia o godzinie 1:00 czasu polskiego) i Paragwaj (w nocy z 4 na 5 grudnia o godzinie 3:00 naszego czasu). Tytułu mistrza świata w socca broni Oman.

1 godzina temu














