Cud w Himalajach. Bielecki: "Byliśmy przekonani, iż idziemy po ciało"

48 minut temu
Adam Bielecki to jeden z najlepszych polskich himalaistów. W rozmowie z Cyprianem Majcherem wrócił do niezwykłej sytuacji, jaka miała miejsce w 2023 roku. Polak uratował wtedy życie zaginionego w górach Hindusa Anuraga Maloo. - On tam leżał trzy noce, byliśmy przekonani, iż idziemy po ciało - podkreślił Bielecki.
W ostatnich kilkunastu latach nie było wielu himalaistów z Europy, którzy mieli równie imponujące osiągnięcia co Adam Bielecki. Pochodzący z Tych taternik jest pierwszym w historii zimowym zdobywcą ośmiotysięczników Gaszerbrum I oraz Broad Peak. Wchodził też na szczyty K2, Makalu oraz Gaszerbrum II. Jego postać znalazła się choćby w filmie pełnometrażowym - "Broad Peak".

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali



Cud w Himalajach. Adam Bielecki opowiada, jak uratował życie
Podczas jednej z wypraw Bieleckiego miała miejsce sytuacja, którą można określić mianem "cudu". Hinduski himalaista Anurag Maloo wpadł do szczeliny na Annapurnie. Spadł z wysokości ponad pięćdziesięciu metrów i znalazł się w trudnym terenie nawiedzanym przez lawiny. Po ponad dwóch dniach został jednak odnaleziony i uratowany przez dwójkę Polaków. Właśnie Bieleckiego oraz Mariusza Hatale.
W podcaście Cypriana Majchera słynny polski himalaista otrzymał interesujące pytanie. Dlaczego w ogóle ruszył na pomoc Hindusowi, skoro istniała niemal pewność, iż ten nie żyje?
- Mówiłem, iż nigdy nie można ryzykować życia dla odnalezienia ciała? Twierdziłem tylko, iż nie życzę sobie, żeby ktoś szedł po moje ciało i ryzykował tym samym swoje zdrowie czy życie. To dotyczyło tylko mojej osoby. Nie mogę mówić za innych ludzi, tłumaczyć, co dla nich powinno być ważne - stwierdził Bielecki.



ZOBACZ TEŻ: Zrobił to! Jim Morrison przeszedł do historii. Polak zachwycony
Po chwili 42-latek kontynuował swoją myśl.
- Kiedy dowiedzieliśmy się, iż trzeba Anuraga z tej szczeliny wyciągnąć, a on tam leżał trzy noce, to byliśmy przekonani, iż idziemy po ciało. I trochę to wynikało z tego, iż nie było nikogo innego. Uznaliśmy, iż jeżeli my tego nie zrobimy, to nikt tego nie zrobi. Druga rzecz. Ja mogłem tego nie rozumieć. Nie rozumieć, dlaczego jest to takie ważne. Natomiast Anurag jest Hindusem, a w hinduizmie ten proces przejścia, pożegnania i pogrzebu jest bardzo ważny. Więc ja nie zrobiłem tego dla siebie czy dla Anuraga, tylko przede wszystkim dla jego rodziny. Po to, żeby jej przynieść ukojenie - podsumował Bielecki.
Polak stwierdził też, iż po uratowaniu kolegi wcale nie czuł euforii.



- Miałem potem wyrzuty sumienia. Bo dało mi to do myślenia, iż ja go skreśliłem. I czułem się źle z tym. To jest lekcja, która z tego płynęła. Że człowiek potrafi przeżyć rzeczy, które wydają się nie do przeżycia. Trzeba mieć nadzieję. choćby kiedy wydaje się, iż nie ma szans. My możemy się mylić - zakończył 42-latek.
Idź do oryginalnego materiału