Tegoroczny sezon żużlowy był wyśmienity dla Andersa Thomsena. Duńczyk w rozgrywkach PGE Ekstraligi uzyskał kapitalną średnią i był jednym z najlepszych zawodników ligi. Udanie potrafił on radzić sobie również w Speedway Grand Prix, czego efektem była wygrana runda w Malilli.
Thomsen w rozgrywkach PGE Ekstraligi radził sobie wybitnie. Od momentu kontuzji Jacka Holdera Duńczyk dźwigał na swoich barkach Gezet Stal Gorzów, będąc zdecydowanym liderem żółto-niebieskich. Jego postawa znacznie pomogła Gorzowianom w wywalczeniu utrzymania w najlepszej żużlowej lidze świata.
Potwierdzeniem kapitalnego sezonu duńskiego zawodnika są jego statystyki. 32-latek zakończył rozgrywki jako trzeci najlepszy sklasyfikowany zawodnik, a jego średnia wyniosła 2,425 pkt/bieg. Thomsen był słabszy jedynie od Bartosza Zmarzlika oraz Jacka Holdera. W przypadku Australijczyka należy jednak zaznaczyć, iż brał udział w dwunastu meczach, kończąc przedwcześnie sezon z powodu urazu.
Mimo braku barwnego żużlowca wśród stałych uczestników Speedway Grand Prix, często można było oglądać go w elitarnych zmaganiach. Anders Thomsen był bowiem pierwszym rezerwowym cyklu, a kontuzje innych zawodników pozwoliły mu wystartować w aż dziewięciu rundach. Lider Gezet Stali Gorzów na przestrzeni całego sezonu ominął więc tylko jeden turniej Indywidualnych Mistrzostw Świata.
Na ogół Thomsen nie był wiodącą postacią w zawodach z cyklu Grand Prix. Tylko trzy razy Duńczyk meldował się w czołowej dziesiątce zawodów. Raz jednak dokonał wielkiej rzeczy i zwyciężył w turnieju. Miało to miejsce w szwedzkiej Malilli, choć okoliczności zwycięstwa były szczególne. Po rundzie zasadniczej żużlowiec miał osiem punktów, a następnie wygrał zarówno bieg ostatniej szansy jak i finał. Wtedy to również Duńczyk skradł show i po samej dekoracji wyjechał na tor w praktycznie samej bieliźnie.
W przyszłym roku duńskiego żużlowca będzie można zobaczyć jedynie, jeżeli otrzyma „dziką kartę” na Grand Prix w Vojens. Anders Thomsen został bowiem pominięty i nie otrzymał nominacji na stałego uczestnika cyklu, a także nie znalazł się w gronie rezerwowych. Co ciekawe, wśród żużlowców, którzy będą mogli wskoczyć do stawki w razie kontuzji jednego z uczestników zmagań, znalazł się Frederik Jakobsen, czyli rodak zawodnika gorzowskiej Stali.
Następny sezon przyniesie prawdopodobnie Thomsenowi walkę o powrót do elitarnego cyklu. Z całą pewnością będzie on chciał ponownie znaleźć się w gronie uczestników Speedway Grand Prix, a tegorocznym zwycięstwem w Malilli potwierdził, iż potrafi radzić sobie znakomicie wśród najlepszych.













