Skoczkowie narciarscy przenieśli się z Zakopanego do japońskiego Sapporo. Na Okurayamie w sobotę 17 stycznia odbył się pierwszy konkurs indywidualny Pucharu Świata, do którego przystąpiło czterech reprezentantów Polski: Kacper Tomasiak, Dawid Kubacki, Maciej Kot i Aleksander Zniszczoł. Kwalifikacji nie przeszedł Klemens Joniak.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Tylko dwóch Polaków w drugiej serii. Finał bez Kacpra Tomasiaka
Jako pierwszy z Biało-Czerwonych skakał Zniszczoł, który powrócił do zawodów PŚ po ponad miesięcznej nieobecności. Zawodnik urodzony w Cieszynie w kwalifikacjach spisał się kiepsko, zajmując dopiero 47. lokatę. W konkursie niestety potwierdziło się, iż to nie był przypadek. 31-latek wylądował na 117. metrze i nie mógł liczyć na to, iż zapunktuje po raz pierwszy w tym sezonie. Zawody zakończył na 44. pozycji.
Kilka chwil później kibiców zaskoczył Karl Geiger. Niemiec po konkursach w Zakopanem w zasadzie stracił nadzieję na wyjazd na zbliżające się igrzyska olimpijskie, a w Sapporo udało mu się skoczyć aż 132 metry. Tak spektakularnie, choć dużo lepiej niż w przypadku Zniszczoła, nie było niestety przy próbach Kubackiego i Kota - panowie uzyskali odpowiednio 125,5 i 124 metry. Ostatecznie obaj zameldowali się w serii finałowej.
W niezłej formie byli zawodnicy gospodarzy. Daleko szybowali Naoki Nakamura i Yukiya Sato - odpowiednio 134 i 133 metry. Prawdziwą bombę odpalił z kolei Johann Andre Forfang, któremu udało się osiągnąć 137,5 metra. Norweg jednak miał genialne warunki - odjęto mu aż 20 punktów za wiatr, więc przegrywał z Nakamurą. Po tej próbie sędziowie obniżyli rozbieg.
Niestety, kilka minut później fatalnie spisał się Kacper Tomasiak. 119,5 metra przekreśliło szanse Polaka na awans do drugiej serii. To dopiero drugi taki przypadek w tym sezonie PŚ - wcześniej, 13 grudnia zajął 32. miejsce w Klingenthal. Na Okurayamie był 33. Niższa platforma startowa nie przeszkadzała z kolei skaczącym tuż po sobie Austriakom - Manuel Fettner, Stefan Kraft, Stephan Embacher, Daniel Tschofenig lądowali za 130. metrem.
Austriackich skoczków na liście startowej przedzielał Philipp Raimund, który skoczył zaskakująco słabo, bo 125 metrów. Po chwili Jan Hoerl pokazał, jak daleko latać w Sapporo, osiągając 136 metrów i obejmując prowadzenie, które udało mu się utrzymać do końca pierwszej serii. Lider PŚ, Domen Prevc po skoku na 132 metry tracił do niego zaledwie 1,3 punktu.
kilka lepiej, ale lepiej. Polacy z minimalnym awansem
Maciej Kot i Dawid Kubacki po pierwszej serii zajmowali kolejno 30. i 29. miejsce. Pierwszy z nich skoczył 123,5 metra, zaś drugi nieco dalej, bo 126 metrów. Ostatecznie Kot zakończył sobotnie zawody na 29. lokacie, a Kubacki uplasował się na 25. pozycji.
Próby kolejnych zawodników w drugiej serii nie zachwycały - były po prostu poprawne, często wystarczające, by utrzymać przewagę uzyskaną po premierowej odsłonie. Fajerwerków i skoków za 130. metr jednak brakowało, a wiatr nie sprzyjał - w porównaniu do pierwszej serii zaczął kręcić i kilku zawodnikom wiało wyraźnie z tyłu skoczni. Najbliżej złamania tej bariery był Kristoffer Eriksen Sundal, który uzyskał 128,5 metra.
Przed skokiem Daniela Tschofeniga, który po premierowej odsłonie plasował się na 14. miejscu, podjęto decyzję o podniesieniu rozbiegu o dwa stopnie. Austriak z tego skorzystał i wylądował dokładnie w tym samym punkcie, co wcześniej Sundal.
Fatalny skok oddał za to Karl Geiger - 114 metrów i Niemiec znów mógł być wściekły wyłącznie na samego siebie, gdyż warunki podczas jego próby wcale nie były dużo gorsze od tych, w których skakali jego poprzednicy.
130 metrów jako pierwszy uzyskał dziesiąty po pierwszej serii Ryoyu Kobayashi. Pół metra bliżej lądował Ren Nikaido, ale to wystarczyło, by ponownie w tym sezonie okazać się lepszym od lidera japońskiej kadry.
Na całej linii zawiódł za to Stefan Kraft, który uzyskał zaledwie 122,5 metra. Jeszcze bliżej lądował Johann Andre Forfang - Norwego skoczył tylko 121 metrów i, podobnie jak poprzedzający go Austriak, wyraźnie spadł w klasyfikacji sobotnich zawodów.
Tego dnia najlepszym z zawodników gospodarzy okazał się Naoki Nakamura. Japończyk w pięknym stylu uzyskał 132,5 metra i chciał powalczyć o drugie w karierze podium zawodów PŚ. Na "pudło" ostatecznie wpuścił go Stephan Embacher, który lądował na 127. metrze.
Przyszedł czas na skok Domena Prevca, który postanowił nie brać jeńców i wylądować za rozmiarem Okurayamy! Słoweniec odleciał na 141. metr, co pozwoliło mu zwyciężyć po raz ósmy w tym sezonie, gdyż Jan Hoerl nie wytrzymał presji i skoczył tylko 127 metrów. Prevc, Nakamura i Nikaido - tak wyglądała czołowa trójka sobotnich zawodów w Sapporo.
TOP 10 sobotniego konkursu w Sapporo:
1. Domen Prevc - 285,7 pkt
2. Naoki Nakamura - 263,6 pkt
3. Ren Nikaido - 257,6 pkt
4. Jan Hoerl - 256,4 pkt
5. Ryoyu Kobayashi - 256 pkt
6. Stephan Embacher - 254,5 pkt
7. Manuel Fettner - 254,3 pkt
8. Daniel Tschofenig - 245,9 pkt
9. Stefan Kraft - 241,9 pkt
10. Marius Lindvik - 240,9 pkt
25. Dawid Kubacki - 217,6 pkt
29. Maciej Kot - 211,2 pkt
33. Kacper Tomasiak - 99,8 pkt
44. Aleksander Zniszczoł - 83,6 pkt

2 godzin temu









