Nie tak miał wyglądać sobotni konkurs Pucharu Świata w japońskim Sapporo. Kacper Tomasiak i Aleksander Zniszczoł znaleźli się poza czołową trzydziestką, a punktowali tylko Dawid Kubacki (25. miejsce) i Maciej Kot (29. lokata). Zwycięstwo po raz ósmy w tym sezonie przypadło Domenowi Prevcowi, a podium uzupełnili zawodnicy gospodarzy - Naoki Nakamura i Ren Nikaido.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Kubacki zrobił kibicom trochę nadziei w serii próbnej, skacząc 128,5 metra, co pozwoliło na zajęcie piętnastego miejsca. W konkursie było nieco gorzej - 35-latek uzyskał kolejno 125,5 oraz 126 metrów. Ostatecznie uplasował się na 25. lokacie.
- Wydaje mi się, iż wszystkie trzy skoki były na podobnym poziomie. W serii próbnej były trochę lepsze warunki. Muszę brać to, co jest i pracować dalej - stwierdził Kubacki na antenie Eurosportu.
Zobacz też: Stoch wprost: Nie miałem niczego do powiedzenia
Kot choćby się z tym nie krył. "Nie powinno mnie być w drugiej serii"
29. z kolei był Kot, który oddał dwa bardzo porównywalne skoki na 124 i 123,5 metra. Urodzony w Limanowej skoczek nie był jednak zadowolony z siebie, co wyraźnie podkreślił po zawodach mówiąc, iż seria finałowa mu się nie należała.
- Nie powinno mnie być w drugiej serii, tak zupełnie szczerze. Byłem pogodzony, iż ten skok da nie awansu, bo go zepsułem. Niestety tak się los potoczył dla Kacpra (Tomasiaka - red.), iż miałem szansę wystąpić w drugiej serii - mówił dla Eurosportu.
Nie jest tajemnicą, iż Kot i Kubacki walczą o wyjazd na igrzyska olimpijskie. Jak wyliczył Mateusz Leleń z TVP Sport, od zawodów w Innsbrucku obaj panowie skakali ze sobą w 20 seriach. "Wynik? 11:9 dla Dawida (6:0 w Sapporo!). W tym czasie Maciej punktował jednak w trzech konkursach, a Dawid w dwóch" - czytamy we wpisie dziennikarza na portalu X.
Tomasiak wyjaśnił swój błąd. Trener Topór kwituje: "Wszyscy źle skoczyli"
Po raz drugi tej zimy smakiem awansu do drugiej serii musiał obejść się lider polskiej kadry, Kacper Tomasiak, który 20 stycznia skończy 19 lat. Bielszczanin wyjaśnił w rozmowie z Eurosportem, co zadecydowało o tym, iż uzyskał tylko 119,5 metra.
- Tak się złożyło, iż na progu skok mi "podjechał". Miałem mocny wiatr pod narty na buli, a potem wiało w plecy. Wytraciłem prędkość, po prostu spadłem. Tak wyszło, i trzeba walczyć dalej - przyznał z pokorą młody skoczek. Rację przyznał mu trener Wojciech Topór, który zastępuje w Sapporo Macieja Maciusiaka.
- To było "combo". Kacper "zabrał sobie" za bardzo do góry na progu. Na buli wiało pod narty, za co dostał minusy, a na dole wiało z tyłu i zwolnił. Natomiast przy dobrym skoku można było uzyskać więcej - stwierdził i dodał: - Jedynie Olek (Zniszczoł - red.) skoczył nieco lepiej, ale z dużymi rezerwami, bo to dalej dalekie od dobrego skakania. Wszyscy nasi zawodnicy popełniali błędy. Nie było tak, iż brakowało szczęścia. Po prostu źle skoczyli.
Drugi konkurs Pucharu Świata w Sapporo rozegrany zostanie o godz. 3:00 czasu polskiego w nocy z soboty na niedzielę 18 stycznia. Poprzedzą go kwalifikacje, których start zaplanowano na godz. 1:30.

2 godzin temu






