Wreszcie dobre wieści dla Legii. Papszun mówi wprost

1 godzina temu
Legia Warszawa przez lata walczyła o najwyższe lokaty w lidze, a w tym sezonie musi bronić się przed spadkiem. Trener Marek Papszun w debiucie zaliczył falstart, ale szkoleniowiec musiał radzić sobie bez kilku ważnych postaci. W czwartek przekazał dobre wieści na temat kontuzjowanych graczy.
Legia Warszawa rozpoczęła rundę wiosenną od wpadki na własnym terenie z Koroną Kielce (1:2). Choć może to nie jest najlepsze słowo, bo stołeczna ekipa regularnie od 28 września 2025 traci punkty. To wtedy ostatni raz cieszyła się z ligowego zwycięstwa. Zespołu nie odmienił choćby najgłośniejszy trenerski transfer ostatnich lat. Marek Papszun przeniósł się do stolicy z Rakowa Częstochowa, ale na miejscu zastały go kolejne problemy. To nie tylko brak transferów i sytuacja w tabeli, ale także kontuzje.


REKLAMA


Zobacz wideo To uratuje Legię Warszawa? Kałucki: Nie liczę na cuda Marka Papszuna


Ważne powroty w Legii na mecz z Arką
Do meczu z Koroną gospodarze podeszli bez Pawła Wszołka i Steve'a Kapuadiego. Do środy obaj trenowali indywidualnie i istniała obawa, iż opuszczą kolejny pojedynek. Trener Marek Papszun w czwartek przed wyjazdem do Gdyni spotkał się z dziennikarzami i poinformował, iż obaj będą jednak do dyspozycji na sobotnie starcie z Arką Gdynia.


- Paweł Wszołek trenuje wraz z zespołem, podobnie jest ze Stevem Kapuadim - zdradził opiekun legionistów (cytat za sport.tvp.pl).
To nie wszystko, bo wiele wskazuje na to, iż szkoleniowiec niedługo przestanie polegać na wyszydzanym przez kibiców Milecie Rajowiciu. - Jean-Pierre Nsame także jest do dyspozycji i będziemy go brali pod uwagę przy ustalaniu kadry - ujawnił.- Wspomniany Duńczyk nie jest obwiniany, ale mówiąc kolokwialnie, ma serwis i będziemy wymagali, by wykorzystywał sytuacje. To w końcu element tej gry. Są w kadrze inni napastnicy, wraca Nsame, a Rajović musi czuć rywalizację i wymagania - podkreślił.
Powtórzył, iż nic nie wie na temat ewentualnych wzmocnień na pozycji napastnika. Powrót kontuzjowanego do niedawna Kameruńczyka to wszystko, na co może liczyć.


Legia zagra z Arką
Poprzednia kolejka odbyła się przy ujemnych temperaturach sięgających choćby 20 stopni. - Augustyniakowi zamarzał aparat na zębach - mówił w czwartek Papszun. W najbliższy weekend ma być cieplej. Ale czy to będzie oznaczało lepszy występ Legii?
Arka też ma o co grać. Przy porażce Legia wyprzedzi ten zespół i wepchnie do strefy spadkowej. Dla podopiecznych Dawida Szwargi to będzie pierwszy mecz w tym roku o punkty. Sobotnie spotkanie z Radomiakiem zostało odwołane z powodu awarii prądu na stadionie w Radomiu.
Idź do oryginalnego materiału