Wojna miliarderów w Ekstraklasie. "Pycha kroczy przed upadkiem"

1 godzina temu
Trwa słowna i medialna przepychanka między Zbigniewem Jakubasem, oraz Robertem Dobrzyckim. Po tym jak właściciel Widzewa w zawoalowany sposób wypowiedział się na temat majątku Jakubasa i sposobu dojścia do takiej fortuny, szef Motoru Lublin skrytykował miliardera za jego rozrzutność przy sprowadzaniu zawodników oraz zarzucił mu psucie rynku.
Zbigniewa Jakubasa oraz Roberta Dobrzyckiego łączy zaangażowanie w rozbudowę klubów w ekstraklasie, biznesowa sprawność i wynikający z niej ogromny majątek. Różni jednak wizja tego, jak prowadzić drużyny, które przejęli. Właściciel Motoru jest czasem wręcz oskarżany o skąpstwo, a Widzewa przeciwnie – o rozrzutność.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje



Zbigniew Jakubas krytykuje strategię Widzewa. "Błąd i droga donikąd"
Zbigniew Jakubas w programie Tomasza Ćwiąkały wypowiedział się na temat Dobrzyckiego i jego pomysłu na rozwój drużyny.
- Szaleństwo jest wywołane przez jeden klub w Polsce. Wszyscy patrzymy na to z lekkim uśmiechem na twarzy. Obserwowałem w przeszłości polskie kluby, które miały wielkomocarstwowe zapędy i powiedziałbym jedno polskie powiedzenie: pycha kroczy przed upadkiem. Co z tego, iż Widzew tyle zainwestował? Przyjechała Jagiellonia i nie dała Widzewowi szans. Nie wierzę w irracjonalność. Tak naprawdę jeden klub destabilizuje to, co się działo w piłce. Zobaczymy na ile czasu wystarczy im sił i środków. To jest droga donikąd. Trzeba stworzyć podstawy, fundamenty do działania klubu. Natomiast klub nie może wisieć na jednej firmie czy jednym właścicielu. To jest błąd - stwierdził właściciel Motoru w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.


Wcześniej Robert Dobrzycki w programie Ćwiąkały stwierdził, iż "sam budował swoją firmę od podstaw i nie dorobił się na prywatyzacji", zaczepiając w ten sposób Zbigniewa Jakubasa. Właściciel Widzewa przed tym sezonem i już w trakcie rundy dokonał transferów za kwoty, których polska liga nie widziała. Latem łodzianie wydali - według medialnych informacji - ok. 7 mln euro na nowych piłkarzy, ale zimą jeszcze więcej. Tylko Osman Bukari z amerykańskiego Austin FC kosztował Widzew ok. 5,5 miliona euro, a łączna kwota, którą przeznaczył na piłkarzy klub Dobrzyckiego, wynosi według mediów 11 mln euro. Łodzianie ustanowili też drugi pod względem wysokości rekord - nieoficjalnie za ponad 3 mln euro sprowadzili gwiazdę SK Brann Duńczyka Emila Kornviga, który jeszcze dzień wcześniej strzelił gola w 7. kolejce Ligi Europy.
Do drużyny dołączyli także m.in. Bartłomiej Drągowski, Przemysław Wiśniewski, 10-krotny reprezentant Danii Lukas Lerager, ostatnio kapitan FC Kopenhaga, który grał jesienią regularnie w Lidze Mistrzów (pauzował tylko w jednym meczu za kartki), Hiszpan Carlos Isaac wykupiony z Cordoby oraz Norweg Christopher Cheng z Sandefjord Fotball.



Zobacz też: Polski klub awansuje do Ligi Mistrzów?! Wszystko policzyli
Transfery nie przekładają się na wynik, który, biorąc pod uwagę kwoty wydane na transfery, jest katastrofalny. Łodzianie zajmują w ekstraklasie przedostatnie miejsce, choć strata do czołówki nie jest duża. Widzew gra też w Pucharze Polski (ćwierćfinał z GKS-em Katowice).
Analiza ruchów transferowych Motoru w tracie zimowej przerwie zajmie dużo krócej, bo do kadry lubelskiego klubu zostali dołączeni tylko zawodnicy z drużyny rezerw: bramkarz Borys Mołdach oraz obrońcy Krystian Brzozowski i Artiom Akatow. Brak ruchów na rynku może wynikać z faktu, iż Motor od początku stycznia nie ma dyrektora sportowego, bo rozwiązana została umowa z Pawłem Golańskim.
Po dwóch kolejkach rundy wiosennej Motor zajmuje w tabeli 13. miejsce i o 3 pkt wyprzedza Widzew.
Idź do oryginalnego materiału