Wojciech Strzałkowski: chciałbym Jagiellonii w Lidze Mistrzów

2 godzin temu
Zdjęcie: Wojciech Strzałkowski


— Kiedyś ludzie z zarządu przyszli do mnie i mówią, iż znowu nie ma kasy na wynagrodzenia piłkarzy. Znowu są problemy, a mi się łzy zakręciły w oczach, wyglądałem na całkowicie bezradnego, siedziałem na fotelu obrotowym… obróciłem się do tyłu, zebrałem myśli, potem znowu obróciłem się twarzą do nich, walnąłem pięścią w stół i wykrzyczałem przez łzy: "Zobaczycie k…, jeszcze Jaga będzie wielka!" — wspomina Wojciech Strzałkowski, główny udziałowiec Jagiellonii Białystok. Prowadzi nas przez 23 lata, od kiedy przejął władzę w klubie: czasy Adama Nawałki, Michała Probierza, wielkiej biedy i sukcesów na amerykańskiej giełdzie NASDAQ. Od ścian z odpadającym tynkiem, po jeden z najsilniejszych polskich klubów z marzeniami o podboju Europy.
Idź do oryginalnego materiału