Właściciel klubu Ekstraklasy zapowiedział ws. Ligi Mistrzów. Tego nie cofnie

2 godzin temu
Jagiellonia Białystok w ostatnich latach wróciła do krajowej czołówki, a w 2024 roku udało się jej sięgnąć po pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski. Główny udziałowiec klubu ze stolicy Podlasia, Wojciech Strzałkowski, udzielił obszernego wywiadu Markowi Wawrzynowskiemu z "Przeglądu Sportowego", w którym przyznał, iż jego marzeniem jest zobaczyć białostocki zespół w Lidze Mistrzów. Nie ma także wątpliwości, iż Ekstraklasa niebawem będzie jedną z głównych sił w Europie.
Jagiellonia Białystok w ciągu ostatnich dwóch dekad przeszła szereg metamorfoz, a kibice przeżywali wiele skrajnych emocji. "Duma Podlasia" 23 lata temu została przejęta przez Wojciecha Strzałkowskiego, który do dziś jest głównym udziałowcem klubu. To za jego kadencji Białostoczanie wrócili do Ekstraklasy w 2007 roku, choć wcześniej zmagali się z olbrzymimi problemami finansowymi.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio



Wyboista droga z jasnym celem. "Jaga" miała być wielka
- Kiedyś ludzie z zarządu przyszli do mnie i mówią, iż znowu nie ma kasy na wynagrodzenia piłkarzy. Znowu są problemy, a mi się łzy zakręciły w oczach, wyglądałem na całkowicie bezradnego, siedziałem na fotelu obrotowym… obróciłem się do tyłu, zebrałem myśli, potem znowu obróciłem się twarzą do nich, walnąłem pięścią w stół i wykrzyczałem przez łzy: "Zobaczycie k…, jeszcze Jaga będzie wielka!". Było to jeszcze przed awansem do Ekstraklasy, czyli przed 2007 rokiem - wspominał w rozmowie z Markiem Wawrzynowskim na łamach "Przeglądu Sportowego".
Później "Jaga" zaczęła odnosić niespodziewane sukcesy - w okresie 2009/10 zdobyła Puchar Polski, a na początku następnej kampanii sięgnęła po Superpuchar. Kilka lat później zakotwiczyła także w ligowej czołówce, walcząc w latach 2013-2018 o pierwsze w historii klubu mistrzostwo.


W fazie grupowej pucharów jednak nigdy nie udało się zagrać - po drodze kolejni trenerzy z Michałem Probierzem na czele zaliczali kolejne wpadki, odpadając pięciokrotnie w początkowych rundach eliminacji do Ligi Europy. A i w Ekstraklasie przestali zachwycać, spadając coraz niżej.
w okresie 2022/23 klub bił się o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, a w roli strażaka ekipę pogrążoną w kryzysie przejął Adrian Siemieniec, który na stanowisku pierwszego trenera zastąpił Macieja Stolarczyka. Ostatecznie rozgrywki udało się zakończyć na 14. lokacie i gdyby ktoś powiedział wtedy, iż sezon później Jagiellonia zdobędzie mistrzostwo kraju, pewnie zostałby wysłany do dobrego lekarza.



"Jesteśmy blisko skoku jako Ekstraklasa"
"Duma Podlasia" jednak zachwycała wszystkich swoją grą, a Siemieniec mógł poszczycić się pierwszym tak cennym trofeum w historii klubu w swoim pierwszym pełnym sezonie na ławce trenerskiej. Potem przyszły eliminacje do europejskich pucharów - marzenia o Lidze Mistrzów Białostoczanom z głów wybili piłkarze norweskiego Bodo/Glimt, a w fazie play-off o Ligę Europy lepsi byli zawodnicy Ajaksu Amsterdam. Trzeba było zadowolić się Ligą Konferencji - większe sfery były teoretycznie poza zasięgiem.
- Tak jest, ale potem graliśmy z FC Kopenhagą, jakby nie patrzeć bardzo mocną drużyną i była już w naszym zasięgu. Więc to nie była kwestia umiejętności, ale pewności siebie, bycia "na salonach". Nie to, iż jesteś słaby, ale iż jesteś niedoświadczony - stwierdził Strzałkowski. I ma rację - "Jaga" pokazała w tamtych rozgrywkach, iż jest gotowa do walki w Europie, a na pozór niedoświadczeni piłkarze nie odczuwali strachu w potyczkach m.in. z Realem Betis. Ostatecznie to właśnie Hiszpanie wyrzucili mistrzów Polski za burtę na etapie ćwierćfinałów.


Ale harmonijny rozwój trwa nadal. Jagiellonia doskonale łączyła grę w Europie z grą w Ekstraklasie, w której zajęła trzecie miejsce, ustępując jedynie Lechowi Poznań i Rakowowi Częstochowa. W bieżącym sezonie znów z powodzeniem rywalizowała w fazie ligowej Ligi Konferencji, ale wiele wskazuje na to, iż w czwartek 26 lutego pożegna się z rozgrywkami. Przed tygodniem bowiem Fiorentina pokonała "Jagę" 3:0 w Białymstoku.
- Różnica między Ekstraklasą a Serie A jest na tyle duża, iż nie daliśmy rady. Choć nie było aż tak źle, jak pokazuje wynik. Graliśmy ofensywnie, długo "siedzieliśmy na ich polu karnym", ale trzy błędy kosztowały nas wysoką porażkę - mówił Strzałkowski. - Ale jestem kibicem, a kibic wierzy do końca. Adrian Siemieniec ma plan: "Strzelmy bramkę, a potem zobaczymy". Podoba mi się takie podejście - dodał.



W Ekstraklasie Jagiellonia znów prezentuje się bardzo dobrze. Po 21 rozegranych meczach Białostoczanie są liderem, a w zanadrzu mają jeszcze spotkanie zaległe z GKS-em Katowice. Cel jest prosty - drugie mistrzostwo i pomoc naszej lidze w rozwoju. A co do tego drugiego Strzałkowski nie ma wątpliwości - wszystko idzie w dobrym kierunku.
- Dopiero co byliśmy na 31 miejscu w rankingu UEFA, potem z Darkiem Mioduskim jako przedstawiciele drużyn, które dotarły do ćwierćfinałów LKE w poprzednim sezonie, odbieraliśmy na gali Ekstraklasy numer sezonu "15" jako iż nasza polska liga wskoczyła na 15. miejsce w rankingu UEFA. A dziś jesteśmy coraz bliżej miejsca 10. Od początku przyszłego sezonu będziemy mieli już pięć drużyn w europejskich pucharach, zaś 11. miejsce [obecnie zajmujemy 12.] daje nam czwartą rundę kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Jeden dwumecz i mistrz Polski może być w Lidze Mistrzów. A to jeszcze nie koniec. Zajęcie 10. miejsca w rankingu UEFA to gwarancja gry w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Więc naprawdę jesteśmy blisko tego skoku jako Ekstraklasa - stwierdził.


Strzałkowski nie ma wątpliwości. Marzy o Lidze Mistrzów
- Nie mam żadnych wątpliwości, iż Polska w ciągu trzech, pięciu, siedmiu lat będzie w dziesiątce. Wielkiej piątki nie dogonimy, bo ona rozwija się z inną prędkością, ale my możemy mieć też ogromne atuty - dodał. Większościowy udziałowiec Jagiellonii marzy oczywiście o tym, żeby to jego klub dostąpił zaszczytu rywalizacji w najważniejszych klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie.
- Działamy na zasadzie rozwój, postęp, nauka. Ale jak pan widzi, myślę bardzo optymistycznie o polskiej piłce i jestem jednocześnie przekonany, iż Jagiellonia utrzyma się w czołówce polskich klubów. Chciałbym, aby Jagiellonia regularnie rozgrywała mecze w pucharach, w Lidze Konferencji czy Lidze Europy a może kiedyś i w Lidze Mistrzów - mówił.



- Natomiast proszę zobaczyć, jakie są niespodzianki w piłce nożnej. PSG wygrało Ligę Mistrzów czyli najwyższy poziom rozgrywkowy w Europie a Chelsea wygrało LK, czyli europejski trzeci poziom rozgrywkowy. Kilka tygodni później Chelsea rozgromiło PSG w finale klubowych MŚ aż 3:0! Więc ta Liga Konferencji nie jest żadną ujmą. Dla nas po prostu ważne, żebyśmy byli regularnie w Europie. A w Polsce chcielibyśmy zawsze być na podium. Oczywiście nie powiem, iż zawsze będziemy mistrzem, bo jak na razie wygraliśmy mistrzostwo zaledwie raz, więc nie będziemy tu zgrywali cwaniaków - dodał z pokorą, ale i nadzieją na to, iż i Polacy będą potrafili odprawiać z kwitkiem duże europejskie marki.
Rewanżowe starcie Jagiellonii Białystok z Fiorentiną na Stadio Artemio Franchi rozpocznie się w czwartek 26 lutego o godz. 18:45, a relację tekstową na żywo przeprowadzi portal Sport.pl. Faworytem oczywiście jest drużyna z Włoch, ale warto pamiętać, iż chociażby Lech Poznań potrafił postraszyć "Violę" na jej własnym obiekcie, wygrywając trzy lata temu 3:2 i w dobrym stylu pożegnał się z rozgrywkami Ligi Konferencji.
Zobacz też: Legia oszukana w meczu o ćwierćfinał Ligi Mistrzów?! To mogło zmienić wszystko
Idź do oryginalnego materiału