"Legii nie stać na wypłacanie pensji". Leśnodorski bije na alarm

1 godzina temu
Odejście Steve'a Kapuadiego do Widzewa Łódź za 2 miliony euro odbił się szerokim echem w świecie polskiej piłki nożnej. Po pierwsze - Łodzianie znów wydali spore pieniądze. Po drugie - Legia Warszawa straciła swojego czołowego zawodnika. Komentarza w tej sprawie postanowił udzielić były prezez "Wojskowych" Bogusław Leśnodorski. - Sądziłem, iż taki transfer będzie niemożliwy - przyznał w programie "Gabinet Prezesa" na kanale "Weszło".
Steve Kapuadi od lata 2023 roku reprezentował barwy Legii Warszawa. W ubiegłą sobotę reprezentant Demokratycznej Republiki Kongo rozegrał ostatnie spotkanie w zespole "Wojskowych" - pojawił się na murawie od początku drugiej połowy meczu z Wisłą Płock.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki nie gryzie się w język: Może ktoś Mioduskiemu pisze te wypowiedzi



W środę 25 lutego poznaliśmy nowy klub 27-letniego stopera. Urodzony we francuskim Le Mans piłkarz trafił za dwa miliony euro do Widzewa Łódź, z którym związał się kontraktem obowiązującym przez najbliższe 2,5 roku. Kwota transferu może jeszcze wzrosnąć - dodatkowy milion Łodzianie będą musieli wypłacić Legii w bonusach, jeżeli spełnione zostaną zapisane w umowie warunki.
Leśnodorski nie gryzł się w język. "Sądziłem, iż taki transfer będzie niemożliwy"
- Chyba Darek Mioduski doszedł do takiego momentu - sytuacja z Kapuadim również tego dowodzi - iż przestaliśmy jako klub prężyć muskuły i opowiadać jaką jesteśmy potęgą finansową. Nie jesteśmy. Gorsze wyniki w europejskich pucharach, czyli brak awansu w Lidze Konferencji, spowodował, iż musieliśmy sprzedać naszego czołowego zawodnika - stwierdził w programie "Gabinet Prezesa" na kanale "Weszło" były prezes "Wojskowych" Bogusław Leśnodorski.
Jak zauważył, sytuacja finansowa Legii pozostawia wiele do życzenia, o czym mówił chociażby dyrektor sportowy klubu ze stolicy Michał Żewłakow, który udzielił rozmowy klubowym mediom.


- Kiedy popatrzymy na rezultaty z pierwszej rundy, to w niektórych aspektach nie osiągniemy celu. Co za tym idzie, finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jakie zostały ustalone w budżecie. To też jest ten transfer pewnego rodzaju stabilizacją finansową - przyznał.



- Legii nie stać na wypłacanie pensji piłkarzom czy pracownikom klubu. W ten sposób Legia ratowała się przed utratą płynności - komentuje Leśnodorski. - Doszło do transferu, który - jak sądziłem - za mojego życia będzie niemożliwy - dodał i zaczął zastanawiać się, kto zastąpi Kongijczyka w zespole Marka Papszuna. Na ten moment kandydatem numer jeden wydaje się być 18-letni Jan Leszczyński.


- Nie wiem, czy jest to dobry pomysł dla klubu walczącego, by nie być w strefie spadkowej. Duży precedens i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pewnie będzie to szansa dla młodego Jana Leszczyńskiego. Mocno trzymam za niego kciuki. Czasami takie zdarzenia powodują coś dobrego i dają okazję piłkarzom, którzy wcześniej tych szans wielu nie mieli - stwierdził Leśnodorski.
Legia Warszawa wciąż znajduje się w strefie spadkowej. "Wojskowi" zajmują 16. lokatę, a do bezpiecznej pozycji tracą jeden punkt. W następnej kolejce stołeczny klub zmierzy się z walczącą o mistrzostwo Polski Jagiellonią Białystok. Mecz w stolicy Podlasia zaplanowano na niedzielę 1 marca, a pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi o godz. 14:45.
Zobacz też: Media: Trzęsienie ziemi w Legii! Papszun robi porządki
Idź do oryginalnego materiału