Wisła Kraków jest okradana? Królewski mówi wprost: "Paserstwo"

1 godzina temu
W grudniu Jarosław Królewski nie krył oburzenia, kiedy zamieszanie w akademii piłkarskiej TS Wisła łączono z klubem Wisła Kraków, choć to dziś dwa osobne podmioty. Właściciel "Białej Gwiazdy" mówi dziś o sporze między klubem a towarzystwem, który należy koniecznie rozwiązać, bo szkodzi wszystkim stronom. - Jest to pewnego rodzaju paserstwo i nie ukrywajmy, iż tak to funkcjonuje - krytykował w najnowszym wywiadzie.
Wisła Kraków zdominowała rundę jesienną w Betclic 1. Lidze. Po 19 kolejkach ma dziewięć punktów nad drugą Polonią Bytom i dziesięć nad trzecią Pogonią Grodzisk Mazowiecki, która otwiera strefę barażową. Powrót do PKO Ekstraklasy po czterech latach jest na wyciągnięcie ręki.

REKLAMA







Zobacz wideo To jest najlepsza praca. "Gadam o 22 gościach i mi za to płacą"



Jednak końcówka roku była dla "Białej Gwiazdy" dość trudna. Nieoczekiwanie zgubiła punkty w starciach z Pogonią Siedlce i ŁKS-em Łódź, odpadła z Pucharu Polski po meczu z Zawiszą Bydgoszcz, trzecioligowcem. Do tego toczyła walkę poza boiskiem, kiedy wyszedł na jaw bunt trenerów w Wiślackiej Szkole Futbolu prowadzonej przez TS Wisła. Ta akademia nie ma dziś nic wspólnego z klubem Wisła Kraków, choć część kibiców i mediów łączyła oba podmioty, o co wściekał się Jarosław Królewski.


Króelwski mówi o okradaniu Wisły. "Jest to paserstwo, nie ukrywajmy"
Właściciel Wisły Kraków już wcześniej przekonywał, iż mylenie TS Wisła z Wisłą Kraków jest niekorzystne dla klubu z wizerunkowego punktu widzenia, należy to traktować jako błąd rzeczowy. Dziś jest zdania, iż podział zarządzony kilka lat temu (spółka akcyjna przejmuje sekcję piłkarską, towarzystwo sportowe całą resztę) stał się niejasny dla osób z zewnątrz, w tym dla kibiców.
- Tego dnia, gdy pojawiła się ta informacja, to głównie ja odbierałem telefony od sponsorów, od różnych partnerów biznesowych, w tym nowych, z którymi rozmawiamy. Takie newsy indeksują się w Google i innych wyszukiwarkach w taki, a nie inny sposób. Dostało nam się bardzo mocno, dostało się głównie spółce piłkarskiej. Dla nas to jest dużo głębszy problem, ale to ostatnie wydarzenie dało mi sporo do myślenia. Być może trzeba również ten sport młodzieżowy uporządkować. Nie ma co ukrywać, iż musimy coś z tym zrobić, po prostu z tego wyjść - powiedział Królewski w rozmowie z Polsatem Sport.


Według właściciela "Białej Gwiazdy" niejasności dotyczą też kwestii kupowania przez kibiców gadżetów i pamiątek. Królewski nie bał się stwierdzić, iż to, co robi TS Wisła, to kradzież.



- W ostatnim czasie moja mama zdecydowała się kupić coś w sklepie Wisły i kupiła w sklepie TS-u, myśląc, iż dokłada się do naszej spółki piłkarskiej. Takich ludzi jest naprawdę sporo. Jest to pewnego rodzaju paserstwo i nie ukrywajmy, iż tak to funkcjonuje. W obecnej formie rywalizują ze sobą dwa organizmy o tego samego klienta. Dzisiaj oferta nie jest spójna. Takich problemów jest coraz więcej. Trzeba je uporządkować, bo my jako spółka, która finansuje główny sport i wszystkie wydatki, które są z nim związane, tak naprawdę oddajemy część przychodów do TS-u - ocenił.
Zobacz też: Klamka zapadła! Oto decyzja następcy Papszuna ws. 17-letniej perełki
Dodał też, iż obawia się przez to odpływu potencjalnych inwestorów. - Kto by chciał robić reklamę swego brandu na piłce nożnej, wiedząc, iż ktoś inny na tym korzysta. Chodzi bardziej o to, iż tożsamościowo coś trzeba z tym zrobić i nie ma się co na to obrażać - mówił.
Pierwszy mecz o stawkę w 2026 r. Wisła rozegra 6 lutego. Zmierzy się u siebie z GKS-em Tychy.
Idź do oryginalnego materiału