Jakub Kwiatkowski dyrektorem TVP Sport jest od grudnia 2023 roku. Wcześniej 11 lat pracował w PZPN. Był tam m.in. rzecznikiem prasowym, a także team managerem. Doświadczenie PR managera i telewizyjne przetarcie przeszedł w polskim oddziale Eurosportu. Był też rzecznikiem prasowym Ministerstwa Sportu i Turystyki.
REKLAMA
Zobacz wideo Powiększenie mundialu to dobra decyzja? Żelazny: Tam szykują się mega pogromy
Kacper Sosnowski: Rozmawiamy w trochę niecodziennej sytuacji. Leżysz, i to z nogą uniesioną do góry w dużej ortezie. Zimowa kontuzja?
Jakub Kwiatkowski: Gdybym taką kontuzję odniósł podczas jazdy na nartach, to pewnie bym był nieco mniej zły. Ja natomiast upadłem na oblodzonym chodniku. Mam poważne złamanie nogi. Musiałem przejść operację. Nogę skręcono mi dziewięcioma śrubami i płytką tytanową. Teraz czeka mnie długa rehabilitacja.
A to wszystko w kiepskim momencie tuż przed igrzyskami.
Na pewno nie ułatwia to ani codziennej pracy, ani zwykłego funkcjonowania. Siedząc cały dzień w domu, siłą rzeczy szukasz jakiegoś zajęcia, więc komputer mam na kolanach, noga w górze, telefon pod ręką i staram się być na bieżąco z tym, co dzieje się w firmie. Nie jest jednak tak, iż dopiero teraz zaczęły się przygotowania do igrzysk. Większość kluczowych elementów została zaplanowana i zorganizowana z dużym wyprzedzeniem. w tej chwili jesteśmy na etapie ich realizacji i dopinania szczegółów. W czasie igrzysk dużo będzie działo się na miejscu na Woronicza. Z uwagi na specyfikę imprezy i rozrzucenie aren olimpijskich w promieniu 400 km, nie będziemy obsługiwać wszystkich wydarzeń z Włoch. Skupiamy się na sportach, gdzie Polacy mają szanse medalowe, a resztę robimy z Warszawy. w tej chwili dopinamy ramówkę nie tylko TVP Sport, ale i anten głównych. Konkursy skoków narciarskich wypadają np. w czasie głównego programu informacyjnego TVP, więc "19:30" nie będzie o 19.30, tylko później. Patrząc całościowo na przygotowania do igrzysk, jesteśmy dziś niemal w pełni gotowi do transmisji.
Twoja absencja raczej zauważalna jest dla szefów i kierowników. Pracujesz bardziej w części administracyjnej niż w sercu redakcji. Niektórzy mówili mi, iż w firmie widzieli cię ze dwa razy, może z raz z tobą rozmawiali.
Na pewno wynika to z faktu, iż moje biuro jest w zupełnie innej części telewizji niż newsroom TVP Sport. Niezależnie od tego drzwi do mojego gabinetu są zawsze otwarte, a pracownicy doskonale wiedzą, iż w miarę potrzeby mogą do mnie przyjść w każdej chwili. Od nowego roku zmieniliśmy też strukturę redakcji, łącząc działy internetowy i telewizyjny w jeden. Wprowadziliśmy jasną hierarchię odpowiedzialności w postaci naturalnej struktury piramidy, w której wszystkie sprawy trafiają w pierwszej kolejności do bezpośrednich przełożonych, a dopiero później, jeżeli jest taka potrzeba, do mnie. Tak funkcjonuje każda duża organizacja. Podobnie było w PZPN. Szeregowy pracownik nie zgłaszał swoich spraw bezpośrednio do prezesa, a do swojego dyrektora. Dziś dokładnie taki sam model funkcjonuje w TVP Sport. Mamy kierowników, którym ufam i którym powierzam realną odpowiedzialność decyzyjną. Mają pełną swobodę w podejmowaniu decyzji w swoich obszarach. To nie jest system centralnie sterowany. Być może wcześniej funkcjonowało to w nieco inny sposób i część osób jest przez cały czas przyzwyczajona do odmiennych rozwiązań, jednak obecny model jest przejrzysty, efektywny i zgodny z najlepszymi praktykami zarządzania.
Jakie antenowe decyzje podejmujesz?
Angażuję się przede wszystkim w największe i najważniejsze przedsięwzięcia, takie jak mecze reprezentacji, igrzyska olimpijskie czy inne imprezy mistrzowskie, które omawiamy i planujemy wspólnie z redakcją transmisji. Nie ingeruję natomiast w obsady regularnych, cotygodniowych wydarzeń, takich jak mecze I czy II ligi, które pozostają w gestii zespołów odpowiedzialnych za bieżącą realizację. Oczywiście biorę udział również w rozmowach dotyczących pozyskania nowych licencji.
Ale komentatorzy pewnie często dzwonią i proszę o jakieś mecze...
Oczywiście, iż tak. W TVP Sport pracuje wielu komentatorów, a istotną częścią mojej pracy jest zarządzanie ambicjami i oczekiwaniami, które w tym środowisku są naturalnie bardzo wysokie. Zarówno wśród dziennikarzy, jak i sportowców czy byłych piłkarzy. Każdy ma swoje aspiracje i chciałby komentować najważniejsze wydarzenia, takie jak choćby finał Ligi Mistrzów. Staramy się sprawiedliwie dzielić najważniejsze transmisje pomiędzy naszych wiodących komentatorów, a jednocześnie dawać szanse młodszym, tak aby widzieli realną perspektywę rozwoju i awansu. Mam świadomość, iż zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, co najczęściej wynika z indywidualnych ambicji, jednak jest to nieodłączny element pracy w tak dużym i ambitnym zespole.
Dwa lata minęły właśnie od twego przyjścia na szefa TVP Sport. Co pamiętasz z tamtego czasu?
To był błyskawiczny proces. Propozycja pojawiła się kilka dni po moim odejściu z PZPN. Jednocześnie telewizja nie była dla mnie zupełnie nowym środowiskiem, gdyż zanim trafiłem do piłkarskiej federacji, przez siedem lat pracowałem w Eurosporcie. Na początku w TVP uderzyły mnie kiepskie warunki pracy dziennikarzy. Przez 18 lat newsroom funkcjonował w klaustrofobicznej przestrzeni bez okien, a dodatkowo tymczasowo przeniesiono tam redakcję Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, co jeszcze bardziej pogarszało komfort pracy. Ponadto miałem też pełną świadomość, iż trafiam do dużej instytucji, w której istotną rolę odgrywają nieformalne mechanizmy i tzw. polityka korytarzowa. To był czas intensywnej nauki i zdobywania doświadczeń.
Sukcesy i porażki?
Nie mam potrzeby ani się chwalić, ani nadmiernie krytykować samego siebie. Dzisiaj jest to przestrzeń, w której rzadko jest miejsce na merytoryczną dyskusję, a zdecydowanie częściej dominuje hejt.
A sprawa z Przemysławem Babiarzem?
To było trudne wydarzenie, któremu towarzyszyło wiele niepotrzebnych emocji, zwłaszcza w momencie, gdy sprawa została wciągnięta w bieżący spór polityczny. Nie chciałbym jednak do tego wracać. Temat jest zamknięty. Wszystkie kwestie zostały między nami wyjaśnione, normalnie współpracujemy i nie ma między nami żadnych napięć.
Ile osób w tej chwili pracuje w redakcji sportowej TVP? Ile się z nią za twojej kadencji pożegnało i przywitało?
W redakcji stricte dziennikarskiej zatrudniamy w tej chwili około 120 osób na stałych umowach. Fluktuacja kadr pozostaje na stabilnym i zrównoważonym poziomie. W ciągu ostatnich dwóch lat z redakcji odeszło i do niej dołączyło porównywalnie tyle samo osób, łącznie około 10–15. Część pracowników podjęła decyzję o odejściu samodzielnie, natomiast w innych przypadkach nie zdecydowaliśmy się na przedłużenie umów, ponieważ mieliśmy inną wizję dalszego funkcjonowania redakcji.
Z czego przez te dwa lata jesteś najbardziej zadowolony, jeżeli chodzi o to, co widzieliśmy na ekranie?
Wielką satysfakcję przyniosło mi Euro 2024, które okazało się sukcesem i jednocześnie było moim pierwszym dużym wyzwaniem w nowej roli. Przez 11 lat pracowałem z reprezentacją, dlatego podszedłem do tego projektu w sposób bardzo osobisty. Udało się stworzyć spójną i atrakcyjną ofertę, a do współpracy zaprosiliśmy znakomitych ekspertów - Jakuba Błaszczykowskiego, Łukasza Piszczka oraz Łukasza Fabiańskiego.
To ty ich namówiłeś.
Nie będę ukrywał, iż znamy się i na pewno to pomogło nam gwałtownie dojść do porozumienia. Natomiast w przypadku zakupu praw telewizyjnych kluczowa jest dla nas przede wszystkim misja telewizji publicznej. Naszą rolą jest zapewnianie bezpłatnego dostępu do sportu tym widzom, których nie stać na abonamenty płatnych platform. W takich decyzjach aspekt biznesowy bywa czasem drugorzędny. Oczywiście można się zastanawiać, czy misją telewizji publicznej jest pokazywanie kibicowi, który nie ma dostępu do płatnych pakietów, meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Manchesterem City. Patrząc jednak całościowo, nasza oferta jest dziś mocna i bardzo szeroka. Dajemy możliwość bezpłatnego oglądania sportu na najwyższym poziomie: od meczów piłkarskiej reprezentacji Polski, przez mistrzostwa świata i Europy w sportach olimpijskich. Oferujemy również dużo piłki ligowej, a także żużel i lekkoatletykę, czyli dyscypliny cieszące się w Polsce ogromną popularnością. Oczywiście są obszary, których w naszej ofercie dziś brakuje, jak skoki narciarskie czy siatkówka, ale nie wszystko z różnych względów da się kupić. Stracony Puchar Króla gwałtownie zastąpiliśmy NBA, NHL oraz Pucharem Anglii, co pozwoliło nam zbudować atrakcyjną i zróżnicowaną ramówkę. O tym, iż oferta TVP Sport jest bogata i trafia do widzów, najlepiej świadczą liczby. Ósmy rok z rzędu TVP Sport był liderem oglądalności wśród wszystkich kanałów sportowych w Polsce.
Wspomniałeś o hokeju i angielskiej piłce. Szef Canal+ Sport Michał Kołodziejczyk pytany przeze mnie kiedyś o nowe licencje powiedział: "NHL się w Polsce nie ogląda. Kupowanie tego produktu nie ma biznesowego uzasadnienia. FA Cup też". Była jakaś promocja?
Nie wchodząc w konkretne kwoty, mogę powiedzieć jedno: łączne koszty licencji NBA, NHL oraz FA Cup w skali roku są porównywalne z kosztem jednego sezonu Pucharu Króla. Jednocześnie w przypadku Pucharu Anglii mówimy o zdecydowanie większej liczbie transmitowanych meczów. Oczywiście mamy świadomość, iż spotkania NBA i NHL są rozgrywane głównie w godzinach nocnych, co naturalnie ogranicza wielkość widowni. Na polskim rynku telewizyjnym reklamodawcy patrzą jednak przede wszystkim na udziały, a nie wyłącznie na liczbę widzów w ujęciu bezwzględnym. jeżeli w paśmie nocnym jedyną premierową transmisją jest mecz NBA lub NHL, bardzo gwałtownie może się okazać, iż taka transmisja osiąga kilkuprocentowy udział w rynku, co z punktu widzenia nadawcy i reklamodawców jest wynikiem bardzo atrakcyjnym.
Jak będą wyglądały relacje z nadchodzącego powiększonego mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku? Sięgniecie też po zewnętrznych komentatorów?
Nie ma takiej potrzeby. Skorzystamy z osób, które już pracują w TVP Sport lub na stałe z nami współpracują. Inaczej wygląda kwestia ekspertów. W tym przypadku na pewno będziemy się rozglądać za ciekawymi nazwiskami. Na miejsce wydarzeń wyślemy tym razem tylko dwie pary komentatorskie: Mateusza Borka z Grzegorzem Mielcarskim oraz Jacka Laskowskiego z Robertem Podolińskim. To oni skomentują mecz otwarcia oraz najważniejsze spotkania od ćwierćfinałów aż do finału. To będzie bardzo specyficzny mundial. Ponad 90 procent transmisji zrealizujemy z Warszawy, również z powodów ekonomicznych. Koszty wysłania ekip do Ameryki Północnej na wszystkie 104 mecze byłyby dla Telewizji Polskiej nie do udźwignięcia. Trudna sytuacja finansowa spółki oraz problemy z jej finansowaniem sprawiły, iż również w tegorocznym budżecie musieliśmy wprowadzić cięcia. Co więcej, sami dziennikarze zwracali uwagę na ogromne odległości, jakie należałoby tam pokonywać i zastanawiali się, czy takie rozwiązanie byłoby efektywne z punktu widzenia jakości pracy. W praktyce nie mieliby czasu ani na odpoczynek, ani na spokojne przygotowanie się do kolejnych spotkań, ani na śledzenie innych meczów. jeżeli reprezentacja Polski awansuje, w co gorąco wierzymy, to oczywiście wszystkie mecze Polaków będą obsługiwane bezpośrednio ze stadionów. Na miejscu obecni będą również nasi eksperci oraz zaproszeni goście.
A co z Dariuszem Szpakowskim?
Darek pożegnał się z mundialem podczas finału w Katarze, dlatego trudno dziś jednoznacznie przesądzać, czy będzie chciał wrócić do roli komentatora mistrzostw. Z pewnością planujemy korzystać z jego doświadczenia w charakterze eksperta studyjnego, natomiast kwestia ewentualnego powrotu do komentowania pozostaje otwarta i w dużej mierze zależy od decyzji samego Darka.
Dyrektor generalny TVP Tomasz Sygut lubi sport?
Do dyrektora generalnego mam ogromny szacunek, ponieważ mierzy się z bardzo dużym wyzwaniem. Imponują mi jego determinacja i cierpliwość, z jakimi podchodzi do zarządzania TVP w skrajnie trudnych warunkach wynikających z niejasnego finansowania telewizji i problemami ekonomicznymi, z którymi musi się mierzyć. Jest także prawdziwym kibicem, szczególnie piłki nożnej, a jego rozległa wiedza o sporcie często obejmuje także wydarzenia z historii, które sam pamiętam słabiej lub wcale. Bardzo gwałtownie złapaliśmy nić porozumienia, a Tomasz Sygut stanowi dziś realne i ważne wsparcie dla redakcji TVP Sport.
Jest on za rezygnacją z niektórych powtarzających różne treści kanałów telewizji, połączeniu kilku z nich. Czy to może otworzyć drogę do powstania TVP Sport 2?
Taka reforma z pewnością byłaby potrzebna, ponieważ duża liczba kanałów generuje znaczące koszty, a sytuacja finansowo-ekonomiczna Telewizji Polskiej jest, jaka jest. Z redakcyjnego punktu widzenia dostrzegamy potrzebę uruchomienia drugiego kanału sportowego. Jest to jednak proces złożony, a nie "pstryknięcie palcami". Aby móc rozmawiać o stworzeniu TVP Sport 2 potrzebna jest zmiana Karty Powinności [dokument definiujący m.in. programy mediów publicznych - przyp. red.], co obecne władze telewizji próbują zrobić od dwóch lat. Do tego potrzebna jest jednak zgoda KRRiTV, a dialog z regulatorem praktycznie nie istnieje. Jednocześnie funkcjonujemy dziś w świecie streamingu, dlatego przypomnę, iż wydarzenia, które nie mieszczą się w ramówce antenowej, udostępniamy na stronie internetowej oraz w aplikacji. To, co nas różni od innych serwisów streamingowych obecnych na rynku, to fakt, iż dostęp do tych treści jest w pełni bezpłatny i nie wymaga żadnej rejestracji. Dlatego w obecnych realiach dotarcie do takich treści nie stanowi większego problemu. W lutym, w czasie igrzysk, gdy równolegle realizowane są rozgrywki polskich lig, Pucharu Anglii oraz Ligi Mistrzów, będziemy w dużej mierze wspierać się transmisjami internetowymi, ponieważ nie wszystkie wydarzenia, choćby przy wsparciu głównych anten, uda się transmitować w linearnej telewizji.
Liczba widzów internetowych z roku na rok u was też mocno skacze?
Ten obszar nieustannie się rozwija. Są wydarzenia, które w transmisjach online przyciągają po kilkadziesiąt tysięcy widzów, a w przypadku transmisji dostępnych wyłącznie w internecie liczby te często sięgają choćby poziomu sześciocyfrowego. To jasno pokazuje, iż fakt, iż dane wydarzenie nie mieści się w ramówce antenowej, nie oznacza, iż widzowie są pozbawieni możliwości jego obejrzenia. Dostęp do szybkiego internetu w Polsce jest dziś nieporównywalnie większy niż jeszcze kilka lat temu. Widzowie powszechnie korzystają z platform streamingowych, dlatego również TVP Sport coraz częściej oglądany jest online. Tym bardziej iż możliwości dostępu jest wiele poprzez stronę internetową, aplikację mobilną oraz Smart TV.
Jakie wydarzenie zaskoczyło cię pod względem oglądalności na plus i na minus?
Muszę przyznać, iż oglądalności Ligi Mistrzów są dla mnie pewnym rozczarowaniem. Rok temu było wiele gorących dyskusji i krytyki w naszym kierunku, iż pokazujemy słabe mecze, co w mojej ocenie i tak nie do końca było zgodne z prawdą. W obecnym sezonie pokazujemy spotkania najwyższej jakości, a mimo to oglądalności są porównywalne, a momentami choćby niższe niż rok wcześniej. Łączna widownia dwóch anten — TVP1 i TVP Sport — nie przekracza miliona widzów, choćby w przypadku największych hitów, takich jak Real Madryt – Manchester City. Również ostatnie spotkanie Interu Mediolan z Piotrem Zielińskim w składzie przeciwko Arsenalowi, liderowi Premier League, który wygrał wszystkie swoje mecze w Lidze Mistrzów, nie przebiło tej granicy. Można się zastanawiać, czy mamy dziś do czynienia z pewnym przesytem piłką nożną. Z drugiej jednak strony, gdy spojrzymy na 20 najchętniej oglądanych transmisji TVP Sport w ubiegłym roku, okaże się, iż aż 16 z nich stanowiły mecze piłkarskie.
Na drugim biegunie znajdują się jednak takie wydarzenia jak np. mistrzostwa świata w darcie. Koszty pozyskania praw do transmisji tych zawodów są nieporównywalnie niższe niż w przypadku Ligi Mistrzów, a mecz Krzysztofa Ratajskiego z Lukiem Littlerem przyciągnął w TVP Sport większą widownię niż wspomniane spotkanie Interu z Arsenalem. To jeden z powodów, dla których coraz poważniej myślimy o poszerzeniu obecności darta w naszej ofercie. Na tym etapie jest jednak jeszcze za wcześnie, by mówić o szczegółach.
To teraz pytania z mediów społecznościowych, tam też o darcie było. Było też pytanie, czy jakaś kobieta skomentuje piłkę nożną mężczyzn?
Z komentatorek piłkarskich mamy Asię Tokarską, która komentuje mecze kobiet. Mamy trochę pań, które przy piłce są obecne, ale generalnie w Polsce brakuje komentatorek piłkarskich. Jest to jednak pomysł do rozważenia.
Czy macie na radarze praw Puchar Ligi Angielskiej?
Nie.
Skąd pomysł na Oktagon MMA w TVP Sport i jak jego oglądalność?
Pojawiła się możliwość współpracy z federacją Oktagon, a doskonale wiemy, jak popularne jest MMA w Polsce. Do tej pory pokazaliśmy jedną galę, jednak z uwagi na ograniczony czas nie było możliwości odpowiednio jej wypromować. W najbliższym czasie odbędzie się jednak kolejna transmisja, a w kwietniu planowana jest duża gala w Szczecinie, z udziałem czołowych polskich zawodników. To wydarzenie pozwoli nam realnie ocenić potencjał tej współpracy. Jednocześnie należy podkreślić, iż warunki umowy są dla nas korzystne, dlatego uznaliśmy, iż warto podjąć to ryzyko i sprawdzić ten projekt w praktyce.
Czy będą dalej mecze ze ścieżką dźwiękową tylko z odgłosami trybun?
Realizujemy również alternatywne transmisje w internecie. Oczywiście nie przy wszystkich meczach, ale taka oferta jest dostępna. Planujemy także urozmaicać transmisje z mundialu, nawiązując do rozwiązań, które sprawdziły się podczas EURO 2024. Rozwinęliśmy również format alternatywnego oglądania wydarzeń na YouTubie. Zaproszeni goście, którzy wspólnie z widzami oglądają i komentują wydarzenia sportowe w bardziej swobodnej formule siedząc na kanapie. To forma urozmaicenia przekazu, ale też ukłon w stronę młodszego widza. Chcemy, by podczas przeglądania YouTube’a zapamiętał, iż istnieje coś takiego jak TVP Sport, do którego warto od czasu do czasu wrócić.

2 godzin temu













![W hali Gołasia królowała siatkówka! Dziewczęta zagrały o puchar przewodniczącego [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/sport/2026/5e390b2c-74f6-4c47-b6c9-fa31feb18e36_normal.jpeg)


