Tate Zischke mianowany był odkryciem przez wielu trenerów i zawodników. Jego brązowy medal IM Australii zamienił się w przymusową przerwę, ponieważ załamał obojczyk pod koniec wyścigu, wypadając w Justina Sedgmena. Opóźniło to jego przyjazd do Europy, gdzie potem nabawił się kolejnej kontuzji. Tym samym działacze z Leszna, mając na uwadzę kolejne zmiany kadrowe, zrezygnowali z usług tego młodzieżowca. 21-latek w tej chwili pracuje jako chirurg drzew i zarabia na inwestycje w Wielkiej Brytanii.
– Wróciłem do pracy jako arborysta. Zarabiam pieniądze, aby potem sfinansować sobie żużel w Wielkiej Brytanii. To również dobre dla mojego przygotowania fizycznego. Na pewno chciałbym wrócić na motocykle, aniżeli chodzi po drzewach! – podkreśla zawodnik na łamach Speedway Stara.
Wychodzi na to, iż Tate Zischke zniknie z polskich torów. Australijczyk potwierdza, iż nie podpisał jakiegokolwiek kontraktu i przenosi swoją bazę do Wielkiej Brytanii. Ma zamiar skupić się na lepszej formie w lidze brytyjskiej, szczególnie na poziomie Premiership. Zischke występować będzie również w barwach Workington Comets.
– Powinno być znacznie lepiej w tym roku, ponieważ skupiam się w pełni na Wielkiej Brytanii i nie mam kontraktu w Polsce – przyznaje Tate Zischke. – Przywożę swoje najlepsze motocykle z Polski i myślę, iż pojadę znacznie lepiej. Zeszły rok był ciężki, ponieważ wracałem po kontuzji. Wiem, jak mam się przygotować i czego spodziewać przed nadchodzącym rokiem w Premiership.
Kilkanaście zawodów w Australii to jedno, ale tylko w drugiej części sezonu Zischke był konkurencyjny. 21-latek stawia sprawę jasno. Czuje się gotowy na trudy nadchodzącego roku.
– Nigdy nie byłem na tyle przygotowany. Przejechałem kilka zawodów w Australii i czułem się dobrze na motocyklu. Jestem gotowy na nadchodzący sezon – zapewnia.
Tate Zischke (Ż)














