Charles Leclerc był wściekły na Ferrari nie tylko za strategię w trakcie neutralizacji w GP Monako, ale również za to, jak sprawowały się jego hamulce. I przy okazji wywołał sporą aferę, na którą musiał zareagować choćby dostawca tej części.
Dla Charlesa Leclercka domowy weekend od początku układał się źle. Kierowca narzekał na brak pewności podczas hamowania i był wyraźnie wolniejszy od Lewisa Hamiltona.
Podobnie było do pewnego momentu w wyścigu. Sytuację zmieniła kara dla Hamiltona za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Leclerc jechał mniej niż 5 sekund za swoim kolegą z ekipy co sprawiło, iż wirtualnie to on mógł cieszyć się z 2. miejsca.
Wówczas wydarzyła się jednak neutralizacja. Ferrari zdecydowało się na podwójny pit-stop, który absolutnie nie był potrzebny Leclerckowi, a sprawiał, iż Hamilton mógł odbyć swoją karę bez straty pozycji na rzecz Monakijczyka. Charles zdenerwował się na to przez radio.
Ale to była tylko przygrywka do tego, co wydarzyło się później. W momencie wznowienia Leclerc wyjechał szeroko w ostatnim zakręcie, a próba ratowania sytuacji przez wciśnięcie hamulca nic nie dała. Leclerc uderzył w bandę, kończąc swój wyścig.
Onboard with Charles Leclerc for his crash, prior to the Red Flag! 👇#F1 #MonacoGP pic.twitter.com/VdOHk9FSRM
— Formula 1 (@F1) June 7, 2026
Charles od razu przez radio zgłosił problemy z hamulcami i stwierdził: “Nie zamierzam choćby za to przepraszać! Wyglądam przez to jak idiota”.
W garażu Charles był wściekły i widać było, iż trudno jest mu się hamować w rozmowie z inżynierami.
A gutted Charles Leclerc after a DNF at his home race! 😢#F1 #MonacoGP pic.twitter.com/8DNi610mZo
— Formula 1 (@F1) June 7, 2026
W rozmowie z mediami po wyścigu Leclerc postanowił wytłumaczyć swoją wpadkę, zrzucając winę na hamulce.
“3 z 4 moich hamulców nie działały prawidłowo. A to w F1 nie jest nic dobrego. Odpowiednio działał tylko lewy przedni. Prawy przedni działał na 50%. Tylne hamulce nie działały i pokazują to dane. Nie było żadnego zwalniania” – stwierdził Charles.
Te słowa bardzo gwałtownie spotkały się z ostrą reakcją dostawcy hamulców do Ferrari, firmy Brembo.
“Grupa Brembo jest bardzo zaskoczona oświadczeniami Charlesa Leclercka po Grand Prix Monako. Partnerstwo Brembo i Scuderii Ferrari trwa nieprzerwanie od ponad 50 lat i dotyczy również innych marek grupy, potwierdzając siłę tej wieloletniej współpracy. Na chwilę obecną nie znamy przyczyn problemów, których doświadczył Charles Leclerc więc za przedwczesne uważamy wyciąganie definitywnych konkluzji technicznych, zanim nie zostaną przeanalizowane dane” – pisze Brembo.
“W takich sprawach trzeba prześledzić telemetrię wspólnie z inżynierami zespołu by dojść do sedna problemu” – dodaje Brembo, podkreślając jeszcze swoje zasługi w Formule 1.
Tu jednak warto wrócić do tego, co mówił Charles Leclerc. Dodał on bowiem do swojej wypowiedzi:
“Jedyną rzeczą, jaką mogę powiedzieć jest to, iż mamy rozwiązanie wewnętrzne tej sytuacji i od następnego wyścigu zamierzam je przyjąć, przechodząc na konfigurację, którą ma Lewis”.
O co chodziło Charlesowi? Okazuje się, iż Lewis Hamilton, będąc zaledwie rok w Ferrari, potrafił wymóc na zespole zmianę dostawcy tarcz hamulcowych w swoim bolidzie. Anglik zażyczył sobie tego komponentu od firmy Carbon Industries, która dostarcza je Mercedesowi. Hamilton był do nich przyzwyczajony i od Grand Prix Japonii używa właśnie nich.
Czy teraz Ferrari posłucha Charlesa i zmieni tarcze w jego aucie? To będzie prawdziwy test dla pozycji tego kierowcy w zespole.

3 godzin temu










![[WIDEO] | ISE 2026 | ABSEN składany ekran LED all-in-one X136F | VIDIS |](https://avintegracje.pl/wp-content/uploads/2026/06/maxresdefault-15.jpg)

