"Ostatecznie selekcjoner wziął do kadry tylko jednego debiutanta, zamiast spodziewanych trzech czy choćby czterech. Zdecydowanie najbardziej kibice domagali się Oskara Pietuszewskiego i 17-latek został nagrodzony przez Jana Urbana za swoje dobre występy w FC Porto" - pisał Bartosz Naus ze Sport.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Pietuszewski w Premier League? Żelazny: Porto nie jest docelowym klubem. Nie wiem, gdzie jest jego sufit
W istocie - od wielu tygodni w kuluarach pojawiały się nazwiska piłkarzy, których z reguły kibice obserwują w kadrach młodzieżowych, ale swoją dyspozycją w klubach zasługują na to, by dostąpić zaszczytu gry z orzełkiem na piersi w seniorskiej reprezentacji Polski. Kto został najbardziej pokrzywdzony przez selekcjonera i sztab szkoleniowy?
Drągowski kosztem Lisa. Czy także kosztem Grabary?
Zaczynając od wyboru czwórki bramkarzy - brakuje oczywiście Łukasza Skorupskiego, który wypadł z powodu kontuzji, co stworzyło szansę dla któregoś z golkiperów młodszego pokolenia. I tak wybór padł na Kamila Grabarę, Bartłomieja Drągowskiego, Mateusza Kochalskiego i Bartosza Mrozka. Trzy nazwiska na tej liście dziwić nie mogą - Grabara w zasadzie w pojedynkę ratuje beznadziejną defensywę Wolfsburga od jeszcze większych kompromitacji, Kochalski zalicza świetny sezon w barwach Karabachu Agdam, co udowodnił w Lidze Mistrzów, a Mrozek to stały bywalec na zgrupowaniach i bramkarz, który w zasadzie ma pomagać w treningach - raczej nieszykowany do gry w starciach o stawkę.
Trudno jednak zrozumieć sens powołania dla Drągowskiego, który zimą zamienił Panathinaikos Ateny na Widzew Łódź i nie zalicza udanych ostatnich tygodni - zresztą podobnie jak cały zespół z Łodzi. Fakt, jest to regularnie bywający na zgrupowaniach dorosłej kadry bramkarz, ale nie ma co ukrywać, iż w tym momencie jego forma i sytuacja, w jakiej znalazł się jego nowy klub, nie jest na poziomie reprezentacyjnym. A niewykluczone przecież jest, iż Drągowski zagra z Albańczykami - rozważania między nim a Grabarą to jeden z większych dylematów trenera Urbana.
W jego miejsce powołany mógł zostać Mateusz Lis z tureckiego Goeztepe, który w bieżącym sezonie Super Lig zagrał w 26 meczach i czternastokrotnie zachowywał czyste konto. 29-letni Polak jest kapitanem i czołowym zawodnikiem swojej drużyny, a w ostatnich tygodniach głośno mówiło się o tym, iż zyskał w oczach selekcjonera. Cóż, jeszcze nie teraz...
Młodzi i gniewni nie zdobyli uznania Urbana
Bramka zresztą, mimo absencji Skorupskiego, jest nieźle obsadzona i nie wydaje się być problemem. Co innego w przypadku defensywy, w której u boku będących w genialnej formie Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka znaleźli się Bartosz Bereszyński z występującego w Serie B Palermo czy Przemysław Wiśniewski, który, podobnie jak Drągowski, trafił zimą do Widzewa. Jest także grający ostatnimi czasy naprawdę sporadycznie Jan Ziółkowski z AS Romy. A przecież nie jest tak, iż Urban nie miał lepszych opcji.
Kacper Potulski, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - trzech regularnie grających i zbierających świetne recenzje zawodników. Jeden z bundesligowego Mainz, a dwóch pozostałych z bijącego się o obronę mistrzowskiego tytułu Lecha Poznań. Wszyscy w formie reprezentacyjnej. I na kadrę pojadą - z tym, iż młodzieżową. A choćby młodzieżowe, bo Mońka - co nie spodobało się m.in. Nielsowi Frederiksenowi - został powołany do reprezentacji do lat 19.
Najbardziej pokrzywdzonym z tego grona może czuć się Potulski. 18-latek w Niemczech nazywany jest diamentem - i nie ma co się dziwić, bo w tak młodym wieku zdołał wbić się przebojem do wyjściowej jedenastki Mainz i w obecnym sezonie Bundesligi rozegrał już 11 spotkań. Do tego dołożył siedem meczów w Lidze Konferencji. Ostatnio zanotował dwa starcia z ławki rezerwowych, ale dyspozycja na przestrzeni poprzednich tygodni przemawiała za premierowym powołaniem dla rosłego stopera, który zdaniem mediów miał zastąpić w kadrze Ziółkowskiego.
Mońka to z kolei przegrany marcowych powołań. U19 to zdecydowanie nie jest miejsce dla zawodnika, który stanowi o sile bloku defensywnego Lecha Poznań i potrafi bez kompleksów zatrzymywać ataki dużo bardziej doświadczonych rywali. Często wygląda solidniej od Mateusza Skrzypczaka czy Antonio Milicia, ale - przynajmniej zdaniem sztabu - na awans w hierarchii reprezentacyjnej jeszcze za wcześnie.
Gurgul z kolei przy swoim profilu mógłby stanowić idealnego zmiennika dla Jakuba Kiwiora. Wycofany lewy obrońca, który przechodzi w rolę półlewego stopera - przy systemie z trójką obrońców, który praktykuje Jan Urban, jest to wybór broniący się w każdym calu. W zasadzie tylko fakt, iż kadra do lat 21, której Gurgul jest podstawowym zawodnikiem, ma ważne mecze eliminacyjne przed sobą, usprawiedliwia taką decyzję.
Jednym z poszkodowanych może być także Sebastian Walukiewicz z włoskiego Sassuolo. Były piłkarz Pogoni Szczecin został przesunięty przez Fabio Grosso na bok obrony, ale może też występować jako półprawy środkowy obrońca. Na tej pozycji jednak trener woli doświadczonych Bereszyńskiego i Tomasza Kędziorę oraz Wiśniewskiego.
Nowak błyszczy, Grosicki nie. Logiki w powołaniach brak
Przechodząc do linii pomocy - tu w teorii zastrzeżeń powinno być jak najmniej, ale jednak się pojawiają. Urban znalazł bowiem miejsce dla Kamila Grosickiego, choć jego forma w 2026 roku pozostawia wiele do życzenia. 38-latek ani razu nie trafił do siatki i zanotował tylko jedną asystę przeciwko Arce Gdynia - tyle, iż to było ponad miesiąc temu (15 lutego). W ostatnim starciu z Koroną Kielce pojawił się na boisku na ostatnie pół godziny. Mimo to, wciąż jest powoływany na najważniejsze mecze reprezentacyjne - kosztem graczy, którzy w Ekstraklasie prezentują się znacznie lepiej niż "Grosik".
Bartosz Nowak - tego nazwiska nikomu nie trzeba przedstawiać. Ligowiec roku 2025 zdaniem "Przeglądu Sportowego". Genialna dyspozycja na przestrzeni ostatnich miesięcy. Przegląd pola na fenomenalnym poziomie. I przede wszystkim liczby 32-latka, które mówią same za siebie - siedem goli i 10 asyst w 25 meczach na boiskach Ekstraklasy. W samym 2026 roku Nowak zdobył dwie bramki i dołożył pięć decydujących podań. "Na zero" skończył jedynie spotkania przeciwko Radomiakowi i Jagiellonii. Wydaje się jednak, iż jeżeli teraz pomocnik GKS-u Katowice musiał obejść się smakiem, to powołania już nie dostanie.
Ze względu na wysoką dyspozycję na telefon od selekcjonera Urbana z pewnością mógł liczyć także Taras Romanczuk. Kapitan "Jagi" ostatni raz grał dla reprezentacji za kadencji Michała Probierza, ale z pewnością odnalazłby się w roli "przecinaka" w trakcie baraży. Trener wolał jednak postawić na Bartosza Slisza, który od momentu transferu do Broendby IF rozegrał komplet minut w lidze duńskiej, a także powracającego do kadry narodowej Jakuba Modera z Feyenoordu Rotterdam.
W piątkowy poranek aż huczało o sensacyjnym debiutancie, który ostatecznie na liście się nie pojawił. Mowa o Marcelu Regule, czyli młodzieżowcu lidera Ekstraklasy - Zagłębia Lubin. 19-letni ofensywny pomocnik jest jednym z pierwszych wyborów Leszka Ojrzyńskiego i odpłaca się doświadczonemu szkoleniowcowi za zaufanie solidną oraz dojrzałą grą. W bieżących rozgrywkach rozegrał 22 mecze, w których trzykrotnie trafiał do siatki i czterokrotnie asystował. Najpewniej pomoże kadrze Jerzego Brzęczka w eliminacjach do Euro U21.
Brak czwartego napastnika szokuje. Zwłaszcza, iż był wybór
Napastnicy... Odwieczny problem reprezentacji Polski. Robert Lewandowski, Karol Świderski i Krzysztof Piątek - zaskoczeń brak. Gdyby nie kontuzja, najprawdopodobniej znalazłby się tutaj również Adam Buksa z Udinese.
Brak czwartego napastnika może zastanawiać. Wprawdzie nie ma tu takiego kłopotu bogactwa, jak w przypadku bramkarzy, ale nie ma sensownego wyjaśnienia, dla którego trener Urban zdecydował się pominąć najlepszego polskiego strzelca z naszego rodzimego podwórka.
Karol Czubak od miesięcy seryjnie strzela gole w barwach Motoru Lublin. 2026 rok jest dla niego szczególnie udany - trafił do siatki już czterokrotnie i zamierza dogonić w klasyfikacji strzelców Tomasa Bobceka z Lechii. Łącznie zdobył 14 bramek i zanotował dwie asysty. Szczególnie przydatny mógłby być pod kątem zbierania górnych piłek i wygrywania pojedynków fizycznych, w czym doskonale zastąpiłby nieobecnego na zgrupowaniu Buksę. 26-latek jednak także musi obejść się smakiem.
Brak czasu w eksperymenty. Do meczu niespełna tydzień
"Urban nie ma czasu w eksperymenty. Baraże - nieważne w jakim stylu - po prostu musimy wygrać. A do tego selekcjoner potrzebuje piłkarzy nie tylko najlepszych, ale także najbardziej doświadczonych. O ile Pietuszewski może dać drużynie coś ekstra, o tyle Nowak i Walukiewicz jej gry by nie odmienili. A czasu w wkomponowanie ich do zespołu po prostu nie ma" - podsumował powołania Konrad Ferszter ze Sport.pl.
Mecz Polska - Albania zaplanowano na 26 marca na PGE Narodowym w Warszawie. Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi o godz. 20:45. Równolegle rozgrywany będzie drugi półfinał baraży pomiędzy Ukrainą a Szwecją.
Zobacz też: Polska perełka pobije rekord transferowy? Tyle trzeba za niego zapłacić

2 godzin temu















