Osman Bukari kosztował ponad pięć milionów euro, kilka mniej wydano na reprezentantów Polski - Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego, a także Emila Kornviga. We wtorek gruchnęły wiadomości, iż Widzew zimą chciał sprowadzić Nicolę Zalewskiego z Atalanty Bergamo. Skrzydłowy ekipy z Lombardii miał kosztować 5-6 milionów euro, choć choćby fachowy serwis "Transfermarkt" wycenia go na trzy razy więcej.
REKLAMA
Zobacz wideo Czy trener Widzewa poukłada drużynę? Kałucki: Nie widzę tego, nie wiem co on wykombinuje
Robert Dobrzycki głęboko sięgnął do kieszeni, by ratować zespół przed degradacją. Widmo spadku zawisło nad Widzewem po fatalnej rundzie jesiennej, zakończonej na 15. pozycji z taką samą liczbą punktów co okupujący lokatę w strefie zagrożenia GKS Katowice. Ostatniego dnia stycznia zrobiło się jeszcze gorzej, bo podopieczni Igora Jovicevicia na inaugurację grania o punkty w 2026 roku przegrali na własnym obiekcie z Jagiellonią Białystok 1:3. To oraz wygrana Katowiczan wepchnęły Bukariego i spółkę do strefy spadkowej.
Kowalczyk sugeruje Widzewowi sprowadzenie Sergio Ramosa
Łódzka drużyna ma być gotowa "na już", ale wydawanie milionowych kwot i oczekiwanie równie wielkich sukcesów często nie idą w parze, o czym kilka lat temu przekonywało m.in. Paris Saint-Germain. Zespół zbudowany za ogromne pieniądze istotnie rządził na krajowym podwórku [choć i to od 2013 roku - red.], ale nie tylko o to chodziło Nasserowi Al-Khelaifiemu, który w 2011 roku przejął udziały w tym klubie. Na triumf w Lidze Mistrzów trzeba było poczekać aż 14 lat. To może analogia za daleko idąca, natomiast metoda działania podobna. I kilka trzeba było, by pojawiły się pierwsze drwiny z polityki transferowej Widzewa. Zaczął Wojciech Kowalczyk, który jak zwykle nie bierze jeńców.
"Dochodzą do mnie wiadomości, iż Sergio Ramos chętnie przytuli kilka milionów euro od Widzewa, by pomóc w defensywie. Tylko 5 miał dostać w Milanie, to Widzewa na tyle stać" - szydził były reprezentant Polski.
To może być najważniejszy mecz dla Widzewa
Łodzian czeka teraz niezwykle istotny mecz. W niedzielę 8 lutego rywalem podopiecznych Igora Jovicevicia będzie GKS Katowice, który właśnie minął tę ekipę w ligowej tabeli. Na dole zestawienia jest jednak bardzo ciasno, bo aż do 11. Lechii Gdańsk różnica wynosi trzy punkty i jeden mecz może wiele zmienić w układzie sił. Za plecami Widzewa są tylko Legia Warszawa i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

2 godzin temu













