Ten sezon był dla sympatycznego Słowaka drogą przez mękę. Był szeroko krytykowany i zdołowany brakiem progresu oraz postawy jakiej oczekiwano. Ostatecznie i tak uzyskał nie najgorszą średnią, bowiem wylegitymował się 1.810 punktami na bieg. Dało mu to 20. lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników. To jednak zdecydowanie było poniżej oczekiwań. wszyscy liczyli, iż będzie jednym z liderów zespołu z Lubelskiego.
Słowak pomimo problemów wierzył, iż w końcu wróci do dobrej dyspozycji. Na wystrzał formy trzeba było jednak czekać do meczu rewanżowego o brązowy medal. Wtedy na torze w Lublinie pokazał prawdziwą moc i udowodnił, iż wciąż ma chęci i umiejętności ścigać się z najlepszymi. Wydatnie pomógł on tym samym Orlen Oil Motorowi w wywalczeniu trzeciej lokaty w PGE Ekstralidze. Słowak nie krył emocji w pomeczowym wywiadzie.
– Cieszę się bardzo z tego medalu, bo jest on wywalczony po bardzo ciężkim sezonie – przyznał w rozmowie z klubowymi mediami.
Najważniejsza jest wiara?
Osiągnięty przez niego wynik dał do myślenia krytykom. Zdobył duży komplet punktów przywożąc do mety 16+2. Podczas meczu w wywiadzie z Canal+ przyznał, iż duża w tym zasługa Bartosza Zmarzlika. Nie powiedział tego wprost, ale można domyślić się, iż multimedalista Mistrzostw Świata wspomógł go swoimi jednostkami napędowymi. To dało jasny sygnał, iż nie w zawodniku leżał problem. Taki rezultat mówi sam za siebie. Dużo też odegrała z pewnością postawa zawodnika, który złożył też odważną deklarację.
– Mam w sobie bardzo dużo emocji. Jestem wdzięczny i chcę to podkreślić – wiara czyni cuda. Ja się nie poddałem i wiem, iż będę mocnym punktem drużyny. Zrobię wszystko, aby tak właśnie się stało – dodał.
Poza wieloma krytykami słabej postawy Vaculika w okresie 2026 znaleźli się również tacy, którzy bez zająknięcia wierzyli w poprawę jego jazdy. Z pewnością to również pomogło mu w przełamaniu złej passy. To właśnie do tych osób skierował on ostatnie słowa. Nie zabrakło również podziękowań dla kolegów, którzy z pewnością znajdywali się w owej mniejszości.
– Takim wynikiem chciałem podziękować wszystkim kibicom i ludziom, którzy we mnie wierzyli do samego końca. Chciałem też podziękować chłopakom z drużyny, którzy niestety są kontuzjowani. Życzę im dużo zdrowia i, żeby doszli do siebie – zakończył.
Wciąż nie jest do końca pewne, gdzie w przyszłym sezonie startować będzie Martin. Wszystko jednak wskazuje na to, iż pozostanie on w ekipie Orlen Oil Motoru. Jakub Kępa wierzy w swojego podopiecznego a powrót do Tarnowa dodatkowo może wpłynąć na decyzję Słowaka, który dobrze zna miejscowy owal. Aczkolwiek na decyzję musimy jeszcze poczekać.
Martin Vaculik (Orlen Oil Motor Lublin













