WADA kwestionuje badania polskiego laboratorium. Co dalej z Sawickim i Januchowskim?

2 godzin temu
- To sytuacja bez precedensu. Nigdy nie zdarzyło się w polskim systemie ścigania dopingu, żeby laboratorium niewłaściwie podało wynik - mówi Sport.pl Michał Rynkowski, szef Polskiej Agencji Antydopingowej. Światowa agencja, WADA, zakwestionowała właśnie wyniki testów, na podstawie których zawieszono siatkarza Mikołaja Sawickiego i tenisistę Jakuba Januchowskiego. Sprawa może się skończyć potężnymi odszkodowaniami i zawieszeniem akredytacji laboratorium.
U obu sportowców wykryto modafinil (dokładnie kwas modafinilowy), za co groziły im cztery lata dyskwalifikacji. Obaj walczyli o uniewinnienie, ale wszystko wskazywało na to, iż jest to walka skazana na niepowodzenie, bo odwrócenie wyniku testu laboratoryjnego zdarza się niezwykle rzadko. W Polsce miało miejsce tylko raz, lata temu i nie dotyczyło testu u sportowca, tylko u konia wyścigowego. W piątek WADA poinformowała, iż zastosowana przez polskie laboratorium antydopingowe metoda analityczna nie dała przekonujących dowodów, iż w próbkach moczu pobranych o Mikołaja Sawickiego i Jakuba Januchowskiego był zakazany modafinil.

REKLAMA







Zobacz wideo BOGDANKA LUK Lublin goni liderów PlusLigi! Ważne zwycięstwo w Olsztynie. Komentuje Marcin Komenda



– Wszystko to jest trudne, natomiast najważniejsze jest dobro sportowców. Ta sprawa jeszcze potrwa i mogą się pojawić pewnie konsekwencje dla systemu antydopingowego, choć podkreślam: laboratorium jest oddzielną jednostką organizacyjną od POLADA i nadzór nad nim pełni ministerstwo zdrowia. POLADA zastosowała procedury do których była zobowiązana, gdy został zarejestrowany pozytywny wynik testu antydopingowego – mówi Michał Rynkowski. Ale to POLADA musi działać w tej sprawie, by jak najszybciej umożliwić zawodnikom powrót do sportu i pomóc ustalić, skąd wzięła się pomyłka laboratorium.


- W weekend weryfikowaliśmy stan faktyczny i w poniedziałek od razu odwiesiliśmy Mikołaja Sawickiego. Jego sprawa była prostsza bo toczy się jeszcze w kraju, przed Panelem Dyscyplinarnym. To było tymczasowe zawieszenie, już jest odwieszony. Natomiast sprawa Jakuba Januchowskiego jest już w Trybunale Arbitrażowym w Lozannie i to zawodnik musi teraz tam zawnioskować o odwieszenie – mówi Rynkowski.
Zobacz też: Wielka impreza w Polsce. Kraków zorganizuje finał mistrzostw świata
Pismo WADA nie przesądza o tym, iż w próbkach pobranych od sportowców nie było modafinilu. Stwierdza natomiast, iż nie udowodniono tego w wystarczającym stopniu. Nie udało nam się jeszcze uzyskać komentarza od przedstawicieli warszawskiego laboratorium antydopingowego. Pozostają więc na razie spekulacje co do powodów tego zamieszania, najbardziej prawdopodobnym jest zastosowanie błędnej procedury potwierdzenia wyniku testu. Próbki prawdopodobnie trafią teraz do któregoś z zagranicznych laboratoriów akredytowanych przez WADA. jeżeli tam potwierdzi się, iż laboratorium warszawskie popełniło błąd, sportowcy zostaną uniewinnieni przez – odpowiednio – Panel Dyscyplinarny i Trybunał Arbitrażowy, a to otwiera niesłusznie ukarany drogę do dochodzenia zadośćuczynienia przed sądem.



Laboratoria antydopingowe są ubezpieczane na ewentualność wypłaty takich odszkodowań (a tutaj chodzi o utracone dochody bardzo dobrego siatkarza, więc może chodzić o wysoką kwotę), ale ogromnym kosztem byłoby też ewentualne podważenie zaufania do systemu kontroli antydopingowej. Oraz możliwość utraty przez laboratorium na jakiś czas akredytacji WADA - w całości lub częściowo. Takie częściowe zawieszenia akredytacji – na daną procedurę, która okazała się w jakimś stopniu wadliwa – zdarzają się w antydopingu, również najlepszym laboratoriom. Choć akurat w ostatnich dwóch takich przypadkach, austriackiego Seibersdorfu i Gandawy, to same laboratoria odkryły wady swoich procedur i ostrzegły WADA, by do czasu skorygowania tych błędów zawiesiły ich akredytacje do wykonywania testów.
Idź do oryginalnego materiału