W rodzinne strony wrócił z uśmiechem. „Za mną ciężki tydzień, ale zakończony szczęśliwie”

speedwaynews.pl 7 godzin temu

Jakub Krawczyk do Ostrowa Wielkopolskiego wrócił po dwóch latach spędzonych we Wrocławiu. Po zakończeniu wieku juniora zasilił Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, aby odpowiednio przygotować się do rywalizacji już w gronie seniorów. Po pierwszym meczu może z dużym spokojem patrzeć w przyszłość, choć przed początkiem spotkania wcale tak nie było.

– Na pewno jestem zadowolony. Może nie być tego widać, bo jestem niesamowicie zmęczony. Był to ciężki dla mnie tydzień. Mieliśmy bardzo dużo problemów. Nic nie szło jak chciałem. Nic nie chciało współpracować. Liczyłem, iż dzisiaj wszystko odpali i zadziała tak, jakbyśmy chcieli. Chyba tak było, może poza tym pierwszym biegiem. Jestem naprawdę szczęśliwy – podsumował swój powrót do macierzystego klubu.

Zmiana motocykla przyniosła skutek

W pierwszym starcie Jakub Krawczyk był bezradny. Niesamowicie wolny wychowanek Ostrovii nie łapał się choćby na szprycę za Antonim Mencelem. Polak zaryzykował i już na drugi wyścig przesiadł się na zupełnie inny motocykl. Jak się okazało było to strzałem w „dziesiątkę”. – W pierwszym starcie wracały problemy ze sparingów, więc po pierwszym biegu od razu wzięliśmy drugi motocykl i tam wszystko zagrało.

Dla Jakuba Krawczyka był to pierwszy występ w ligowym spotkaniu w rodzinnym mieście od półfinałowego starcia w Zielonej Górze w 2023 roku. Pomimo tego Ostrowianin nie odczuwał w związku z tą sytuacją większej presji. Bardziej nakładał on ją sobie w związku z ostatnimi wynikami niż z faktem powrotu do rodzinnego miasta. – Ja tutaj czuję się bardzo dobrze. Jak w domu. Nie odczuwałem presji związanej z powrotem. Bardziej czułem ją względem wymagań do samego siebie i swoich wyników niż z zewnątrz, bo w tym tygodniu dużo się wydarzyło – podsumował.

Jakub Krawczyk przyznaje – faza testów ciągle trwa

Nie jest jednak tak, iż wszystko już jest gotowe. Ciągle realizowane są testy. Ostrowianie przekonująco wygrali, ale 22-latek wie, iż przed nim jeszcze dużo pracy, żeby odpowiednio dopasować się na kolejne mecze. – Jeszcze musimy sprawdzić część ustawień. Nie wszystko wciąż całkowicie działa tak jak byśmy tego chcieli. Po pierwszym biegu wzięliśmy drugi motocykl, gdzie wszystko „zagrało” i było dobrze. Wprowadzaliśmy przez całe zawody tylko drobne korekty – ocenił Krawczyk.

Z tego, jak zachowywał się drugi motocykl w sobotę jest jednak zadowolony. Wszak za swoimi plecami przywiózł lidera gości. Co prawda Ryan Douglas potem wziął rewanż za rywalizację w trzynastym biegu, ale i tak widoczne było to, iż Jakub Krawczyk czuł się na tym torze dobrze. – Zarówno ze startu, jak i po trasie było dobrze. Tak naprawdę przez całe zawody wprowadzaliśmy drobne korekty. Cieszę się, iż tak to wyszło. Udało mi się pokonać najszybszego dziś Ryana Douglasa, ale szkoda, iż tylko raz. Myślę, iż dziś wszystko jak najbardziej na plus. Musimy rozwiązać jeszcze niektóre problemy i będzie naprawdę dobrze – podsumowuje swój występ.

Nie ukrywa, iż także tor jeszcze musi się „ułożyć”. Przed zimą dosypano nowej nawierzchni i w tej chwili ciągle realizowane są przygotowania do tego, żeby przygotowywać ją możliwie jak najbardziej podobnie. Kluczem do tego jest czas. – Tor jeszcze nas czasami zaskakuje, trzeba dopracować to, co chcemy. Tu na wszystko potrzeba czasu. Jest nowa nawierzchnia, więc każdy – także trenerzy i toromistrzowie muszą się jej nauczyć – zakończył Jakub Krawczyk.

Kolejne spotkanie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski odjedzie już w następną niedzielę, 12 kwietnia. O godzinie 15:15 zmierzą się w wyjazdowym starciu z Cellfast Wilkami Krosno.

Jakub Krawczyk w rozmowie ze swoim trenerem. Tomasz Bajerski udzielał mu wskazówek
Idź do oryginalnego materiału