W grudniowej rozmowie na łamach Interii, prezes Ekstraklasy Marcin Animucki zdradził, na jakim etapie znajduje się budowa centrum VAR. - Za ten projekt odpowiada PZPN, który zapowiedział, iż centrum VAR powstanie przy ul. Bitwy Warszawskiej, w siedzibie związku. Zależało nam na tym, aby realizacją zajęła się firma ze światowej czołówki, posiadająca odpowiednie doświadczenie, ponieważ jest to dla nas projekt o strategicznym znaczeniu. Wszystko wskazuje na to, iż wykonawcą będzie podmiot z najwyższej ligi, z dużym doświadczeniem, jednak szczegółowe informacje w tej sprawie przekaże PZPN - mówił wówczas.
REKLAMA
Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"
Runda wiosenna będzie przełomem w Ekstraklasie. Centrum VAR wkracza do akcji
Teraz doczekaliśmy się oficjalnych wieści ze strony sekretarza generalnego PZPN, Łukasza Wachowskiego, który udzielił rozmowy Antoniemu Bugajskiemu z Przeglądu Sportowego. Wiemy już, iż budowa centrum VAR zmierza do finału.
- Za nami już etap ofertowy, czyli zostały rozstrzygnięte wszystkie niezbędne konkursy. Wiemy od wielu lat, adekwatnie od samego początku istnienia wideoweryfikacji, iż w tym kierunku idzie cały piłkarski świat - iż VAR powinien funkcjonować w ramach centrum, a nie mobilnej wersji podróżującej ze stadionu na stadion. Wpłynęło kilka propozycji od największych światowych, nazwijmy ich - dostawców VAR. Wybraliśmy firmy z absolutnej czołówki. Tutaj nie ma żadnego przypadku ani ryzyka - mówił Wachowski i zapowiedział, iż Ekstraklasa doczeka się testów już w rundzie wiosennej.
- Na początku będziemy realizować fazę testową na kilku stadionach, ale pod koniec rundy planujemy pełne uruchomienie centralnego VAR. Wszystko będzie zlokalizowane w Warszawie, w siedzibie PZPN przy Bitwy Warszawskiej, którą w ubiegłym roku pozyskaliśmy na własność. To był też jeden z elementów naszego pomysłu, aby ten budynek zakupić. Wiedzieliśmy, iż centrum VAR prędzej czy później musi powstać. Byliśmy na wielu wizytach roboczych, w różnych centrach VAR, adekwatnie na całym świecie. Chcieliśmy dokładnie poznać wszystkie funkcjonujące modele i wybrać optymalny - zaznaczył.
Jak będzie to wyglądać od strony technicznej? Wachowski zdradza szczegóły
W najbliższych dniach powinniśmy poznać więcej szczegółów dotyczących największego na ten moment projektu PZPN. Na ten moment wiemy, iż z dużym prawdopodobieństwem w życie na polskich boiskach wejdzie system Hawk-Eye, który dostarcza sędziemu informacji w momencie przekroczenia linii bramkowej przez piłkę. Wachowski wskazał także, jak będzie wyglądać komunikacja sędziów z centrum VAR od strony technicznej.
- Podłączamy systemy stadionowe, bo to polega na tym, iż każdy stadion musi być zintegrowany z centrum VAR poprzez superszybki i wydajny światłowód. Będziemy współpracować z topowym dostawcą technologii do przesyłu danych. Nie mogę podać jego nazwy, ponieważ pewne procesy negocjacyjne jeszcze się nie zakończyły, ale mówimy jedynie o formalnościach - wyjawił sekretarz generalny PZPN.
Póki co, nowy system będzie używany na stadionach Ekstraklasy, ale docelowo ma trafić także na boiska 1. Ligi i Pucharu Polski. Koszty związane z działalnością centrum VAR będą podzielone pomiędzy PZPN a Ekstraklasę.
Krok w kierunku wyeliminowania wpadek. Do tej pory skandali z VAR nie brakowało
To ważna innowacja, która ma wykluczyć sytuacje losowe, jak utrata łączności z wozem VAR przez arbitrów. Takie wpadki na polskim podwórku zdarzały się już kilkukrotnie, m.in. podczas listopadowego starcia Pogoni Szczecin z Zagłębiem Lubin. Wówczas sędzia główny, Łukasz Kuźma, otrzymywał informacje z VAR-u z opóźnieniem, co skutkowało tym, iż na rozstrzygnięcie spornych sytuacji czekać trzeba było choćby do kilku minut.
- Sędziowie tak gwałtownie uciekli z boiska, choćby nie mogłem im podziękować po meczu. Trzeba zrobić porządek z VAR-em, żeby trenerzy i kibice dostawali szybciej informacje. Podobno była jakaś awaria, wszystko przeciągało się za długo - mówił po meczu trener lubinian, Leszek Ojrzyński.
We wrześniu z kolei w trakcie spotkania Legii z Radomiakiem, również doszło do awarii systemu. Sędziowie nie zauważyli fauli Rubena Vinagre na Romario Baro w polu karnym "Wojskowych", a po meczu ciekawą informacją podzielił się na antenie Canal+Sport były arbiter, Adam Lyczmański.
- Mam wrażenie, iż sędziowie często mają ten obraz zamazany. W tym meczu mieliśmy awarię systemu VAR. Mam informację od sędziów, iż jakość obrazu, jaki mają na tych małych monitorach na wozie, pozostawia wiele do życzenia - stwierdził.
Najgłośniejsza tego typu wpadka miała miejsce w 2024 roku, gdy podczas hitowego starcia Jagiellonii Białystok z Rakowem Częstochowa, przez pierwszy kwadrans nie było połączenia z monitorem do wideoweryfikacji. Pech chciał, iż w tym czasie doszło do kontrowersji z odgwizdaniem rzutu karnego po domniemanym faulu Adriana Diegueza na Michaelu Ameyawie.
- My w wozie VAR nie słyszeliśmy sędziów na boisku. Jedyną możliwością komunikacji była krótkofalówka, ten kontakt był z sędzią technicznym, który mógł przekazać nasze komunikaty do sędziego głównego - mówił w rozmowie z Canal+Sport sędzia Tomasz Kwiatkowski.
Niedługo później z powodu kolejnej awarii systemu doszło do opóźnienia spotkania Górnika Zabrze z Piastem Gliwice. Problemu nie udało się naprawić w tempo i zawodnicy obu drużyn rozpoczęli mecz. Łączność przywrócona została dopiero w 33. minucie.
Centrum VAR nie będzie jedyną rewolucją sędziowską na boiskach Ekstraklasy w rundzie wiosennej. Liga jest przygotowywana do wdrożenia systemu półautomatycznych spalonych (SAOT), o czym pisaliśmy na Sport.pl.
Ekstraklasa wróci do gry 30 stycznia przyszłego roku. Jako pierwsi na boiska po przerwie zimowej wybiegną piłkarze Zagłębia Lubin i GKS-u Katowice. Sezon 2025/26 potrwa do 22 maja 2026 roku.
Zobacz też: Następny transferowy hit! Pogoń bierze 49-krotnego reprezentanta kraju

2 godzin temu













![[GALERIA] koncert Counterparts w Proximie!](https://cityfun24.pl/wp-content/uploads/2026/01/1-1.jpg)

