Villads Nagel po koszmarnym wypadku. „Zrobię wszystko”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Niedzielne starcie na Moto Arenie pomiędzy H.Skrzydlewska Orłem Łódź a ZKS Stalą Rzeszów miało gigantyczny ciężar gatunkowy i dostarczyło kibicom ogromnych emocji. Ostatecznie to łodzianie po kapitalnej, twardej pogoni odrobili straty i rzutem na taśmę wydarli rywalom bezcenne zwycięstwo 46:44, zgarniając pełną pulę trzech punktów meczowych wraz z bonusem. Sukces ten rodził się jednak w ogromnych bólach, a radosne świętowanie zmącił fatalny wypadek jednego z bohaterów gospodarzy, Villadsa Nagela, który prosto ze stadionu trafił na szczegółowe badania do szpitala.

Pojedynek od samego początku układał się po myśli rzeszowskich Żurawi. Spotkanie, którego start przyspieszono o pół godziny ze względu na widmo ulewy, zostało przerwane przez sędziego po pięciu biegach z powodu ulewnego deszczu. Rzeszowianie prowadzili wtedy na wyjeździe aż 19:11. Krótka przerwa na roszenie toru i odmoczona nawierzchnia podziałały jednak mobilizująco na podopiecznych Macieja Jądera, którzy ruszyli do ostrego odrabiania strat. Kluczową postacią w łódzkich szeregach był Villads Nagel, który po dwójce na inaugurację w kolejnych startach dorzucił niezwykle cenne punkty, w tym spektakularne drużynowe zwycięstwo 5:1 w parze z Marcinem Nowakiem w siódmej gonitwie dnia.

Prawdziwy dramat rozegrał się w trzynastym wyścigu dnia przy stanie 36:36. Jadący na prowadzeniu Villads Nagel popełnił błąd na drugim łuku trzeciego okrążenia. Duńczyka gwałtownie pociągnęło i wyciągnęło w kierunku zewnętrznej części toru, gdzie zahaczył o dmuchaną barierę, a siła wyrzuciła go przez kierownicę. Zawodnik z ogromnym impetem uderzył o twardą nawierzchnię i długo nie podnosił się z toru, otoczony służbami medycznymi i sztabem szkoleniowym.

Ku uciesze kibiców, młody żużlowiec po dłuższej chwili wstał i o własnych siłach powrócił do parku maszyn. Oficjalny komunikat lekarza zawodów brzmiał optymistycznie – reprezentant gospodarzy został uznany za zdolnego do dalszej jazdy. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Gdy tylko adrenalina opadła, a ból poturbowanego organizmu dał o sobie znać na tyle mocno, Nagel nie pojawił się już więcej pod taśmą, a sztab medyczny podjął decyzję o natychmiastowym przetransportowaniu go do szpitala na szczegółową diagnostykę.

W kluczowym, piętnastym biegu zastąpił go rewelacyjny tego dnia Kacper Halkiewicz. Młodzieżowiec wytrzymał gigantyczną presję i wraz z Marcinem Nowakiem przywiózł do mety bezcenny remis 3:3, przypieczętowując wielki triumf łodzian w całym meczu.

W poniedziałek rano kibice Orła mogli wreszcie odetchnąć z ulgą. Villads Nagel opublikował w swoich mediach społecznościowych oficjalny komunikat, w którym opisał stan swojego zdrowia po niedzielnym karambolu.

Po wczorajszym wypadku chciałem przekazać Wam szybką informację. Zostałem szczegółowo przebadany w szpitalu i po tak silnym uderzeniu o tor czuję się teraz bardzo obolały. Na szczęście nie stało się nic zbyt poważnego i w tym momencie skupiam się już wyłącznie na powrocie do zdrowia. Czeka mnie teraz ciężka praca związana z leczeniem oraz treningami, ale zrobię absolutnie wszystko, co w mojej mocy, aby jak najszybciej odzyskać pełną sprawność. Dziękuję wszystkim za wiadomości i ogromne wsparcie – to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Niedługo wracam na motocykl – przekazał podnoszący na duchu Villads Nagel.

Choć na ten moment nie stwierdzono u Duńczyka żadnych skomplikowanych złamań kostnych, to potężne ogólne poturbowanie stawia pod dużym znakiem zapytania jego występ w najbliższej kolejce ligowej. Dla trenera Macieja Jądera ewentualna absencja tak skutecznego zawodnika drugiej linii będzie potężnym wyzwaniem logistycznym i taktycznym przed kolejną batalią o punkty.

Idź do oryginalnego materiału