Urban uratował karierę reprezentanta Polski. "Nikt nie myślał..."

7 godzin temu
- Nie dało się go praktycznie przejść - wspominał Jakub Kosecki w programie "To jest Sport.pl" pierwsze występy na pozycji prawego obrońcy w wykonaniu Bartosza Bereszyńskiego. Były skrzydłowy Legii Warszawa twierdzi, iż decyzja Jana Urbana była kluczowa w kontekście późniejszej kariery 59-krotnego reprezentanta Polski.
Bartosz Bereszyński przez ostatnie lata był głównym wyborem kolejnych selekcjonerów reprezentacji Polski na pozycji prawego bądź lewego obrońcy. To właśnie z tą rolą na boisku kojarzony jest wychowanek Lecha Poznań, choć na początku swojej kariery z defensywą nie miał nic wspólnego


REKLAMA


Zobacz wideo Kosecki o reprezentancie Polski: Urban uratował mu karierę. Nie dało się go przejść


- Pamiętam, jak Bartek Bereszyński przychodził z Lecha do Legii. Był wtedy napastnikiem albo skrzydłowym. Nikt nie myślał, iż on będzie prawym czy lewym obrońcą - wspominał w programie "To jest Sport.pl" Jakub Kosecki.
Urban uratował karierę Koseckiemu. "Nie dało się go przejść"
Taki pomysł pojawił się jednak w głowie obecnego selekcjonera kadry narodowej Jana Urbana. Ówczesny szkoleniowiec "Wojskowych" nie widział w Bereszyńskim potencjału ofensywnego - i nie ma co się dziwić, gdyż w barwach "Kolejorza" tylko raz trafił do siatki w Ekstraklasie, a najlepszą rundę zaliczył na boiskach 1. Ligi na wypożyczeniu w Warcie Poznań - w okresie 2011/12 strzelił jednego gola i zanotował pięć asyst.
- Trener Urban zobaczył go, wystawił go w pierwszym, w drugim sparingu na ofensywnej pozycji. W meczu ligowym z Koroną Kielce też zagrał na boku pomocy - mówił Kosecki. Ten scenariusz jednak nie wypalił.
- Przeanalizował wszystko i nie wiem, jak wyglądała ich rozmowa, ale pewnie powiedział mu: słuchaj, statystyk w ofensywie robić nie będziesz - nie ma co się oszukiwać, nie przeskoczysz jakiegoś poziomu. Ale jesteś wybiegany, charakterny, niezły technicznie, masz kontrolę nad piłką, to zrobimy z ciebie bocznego obrońcę - twierdzi były skrzydłowy warszawskiego klubu.


Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Bereszyński gwałtownie wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie i stał się podstawowym prawym defensorem Legii, w której przez kolejne lata zdobył aż cztery mistrzostwa Polski i trzy krajowe puchary. Ponadto zdołał zagrać w Lidze Mistrzów, a następnie przeniósł się do Włoch. Jak wspomina Kosecki, wychowanek Lecha zawdzięcza to Urbanowi.
- Pamiętam ten pierwszy mecz "Beresia" na boku obrony czy choćby treningi i już wiedziałeś, iż to jest krok, dwa-trzy do przodu i zrobi fajną karierę, bo nie dało się go praktycznie przejść. Grał nisko na nogach. On też wiedział, jak zachowują się ofensywni zawodnicy, bo sam grał na takich pozycjach, więc miał przewagę - mówił 35-latek.


Bereszyński zrobił nie tylko karierę klubową, w trakcie której m.in. był częścią mistrzowskiego składu Napoli w okresie 2022/23, ale także reprezentacyjną. Od debiutu w towarzyskim starciu z Liechtensteinem w 2013 roku (2:0), w którym zresztą zanotował asystę, zagrał 59 razy z orzełkiem na piersi.
Był podstawowym zawodnikiem kadry Adama Nawałki podczas mistrzostw świata w Rosji, a także pierwszym wyborem Paulo Sousy w trakcie Euro 2020 - wówczas jednak przemianowano go na półprawego stopera. Stawiał na niego również Czesław Michniewicz - na mundialu w Katarze "Bereś" wyszedł w wyjściowym składzie we wszystkich czterech meczach reprezentacji Polski.


Najwięcej spotkań w swojej karierze Bartosz Bereszyński rozegrał w barwach Sampdorii Genua - aż 212. W swoim dorobku 33-latek ma 207 meczów na poziomie Serie A. w tej chwili jest piłkarzem grającego w Serie B Palermo, w barwach którego wystąpił piętnastokrotnie.
Zobacz też: Śląsk wydał pilny komunikat przed hitem z Wisłą. Zapadła decyzja
Idź do oryginalnego materiału