Sobotnie zawody na torze w czeskich Svitavach, gdzie rozgrywany był Memoriał Erwina Tragatsche, nie potoczyły się po myśli jednego z polskich reprezentantów. Na liście startowej tego międzynarodowego turnieju znalazł się między innymi Kewin Nycz. Wychowanek Stali Gorzów zaprezentował na wymagającym czeskim owalu niezwykle waleczną postawę, jednak jego ambitne starania o wywalczenie jak najlepszego wyniku zakończyły się fatalnie wyglądającym wypadkiem.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło już w jednym z pierwszych wyścigów fazy zasadniczej. Młody polski żużlowiec brał udział w zaciętej walce o drugą pozycję na dystansie. Nycz, szukając optymalnej ścieżki i prędkości, wjechał w wiraż bardzo odważnie, jednak w ferworze walki przeszarżował i zahaczył o konstrukcję dmuchanej bandy. Siła uderzenia spowodowała, iż zawodnik z impetem runął na tor. Wymagająca nawierzchnia w Svitavach nie wybaczyła błędu, a sytuacja momentalnie zmusiła służby ratunkowe do natychmiastowego przerwania wyścigu.
Na owal natychmiast wyjechała karetka pogotowia, a lekarze obecni na stadionie przystąpili do udzielania pierwszej pomocy poszkodowanemu Polakowi. Ostatecznie Kewin Nycz opuścił tor w ambulansie, a następnie zdecydował się wycofać z dalszego udziału w Memoriale Erwina Tragatsche.
Polscy kibice oraz macierzysty sztab szkoleniowy z Gorzowa Wielkopolskiego z niepokojem wyczekiwali pierwszych wieści ze stadionu. Jak udało nam się ustalić bezpośrednio u źródła, stan zdrowia młodego zawodnika nie budzi poważnych obaw. Gorzowianin co prawda lekko utyka, ale czuje się dobrze. Rezygnacja z dalszej jazdy w Czechach była wyłącznie decyzją profilaktyczną, by nie ryzykować pogłębienia potłuczeń przed kolejnymi imprezami w kalendarzu 16-letniego zawodnika.
















