Unia Leszno z kolejnym transferem? Jasny komentarz ze strony klubu

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Za Fogo Unią Leszno bardzo udane rozgrywki. „Byki” jako beniaminek wjechały do czołowej czwórki PGE Ekstraligi i choć w fazie play-off nie odegrały większej roli, to klub z nawiązką wykonał założony cel, czyli bezpieczne utrzymanie w elicie. Kibice jednak z niepokojem spoglądają na przyszły sezon, bowiem wiele wskazuje na to, iż Unia będzie dysponować słabszym składem niż w minionej kampanii.

Z klubem oficjalnie już pożegnał się Grzegorz Zengota, a wiele wskazuje na to, iż karierę zakończy Janusz Kołodziej. Wiele wskazuje na to, iż jednego z nich zastąpi wychowanek Kołodzieja, Bartłomiej Kowalski, który podczas finału pożegnał się z wrocławskimi kibicami. Nie wiadomo natomiast jednak kto będzie drugim nazwiskiem uzupełniającym kadrę. Aktualną sytuację Unii skomentował dyrektor sportowy, Rafał Dobrowolski.

– (…) Podchodzimy zatem do sprawy na spokojnie. Wiemy, iż praktycznie wszyscy nasi zawodnicy mają rezerwy, które trzeba w przyszłym roku wykrzesać. Będziemy walczyć o to, żeby pokazać się z dobrej strony i zostać w Ekstralidze – powiedział na łamach głosleszna.pl.

Dobrowolski nie ukrywa, iż w klubie czekają na proces licencyjny, który być może wyłoni potencjalnych kandydatów do wzmocnienia klubu. Zaznacza też jednak, iż priorytetem są finanse.

– Ważnym aspektem tegorocznego okna transferowego i procesu licencyjnego będzie salary cap. Oznacza to, iż kluby będą mogły wydać na kontrakty zawodników tylko 65 procent swoich przychodów. Mamy tu obawy, szczególnie wobec klubów z Lubuskiego, czy oni to spełnią. Mamy nadzieję, iż Ekstraliga poważnie będzie egzekwowała takie sprawy. Zobaczymy, którzy zawodnicy będą potwierdzeni do startów. Na rynku transferowym mogą pojawić się nowi żużlowcy, którymi Unia może się zainteresować. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę, ale aspekty finansowe są w naszym klubie najważniejsze. jeżeli mamy płacić, to za jakość adekwatną do poziomu sportowego. Na pewno jednak będziemy rozmawiać z zawodnikami jeżeli będą wolni – tłumaczy.

Niezależnie od tego czy Leszczynianom uda się „wyrwać” jeszcze jakiegoś żużlowca, możemy być przekonani, iż w 2027 roku czeka nas niezwykle interesująca walka o ligowy byt. Na czoło stawki na papierze co prawda wysuwają się tegoroczni medaliści, tak jednak pozostałe pięć ekip zdaje się dysponować dość zbliżonym potencjałem.

Idź do oryginalnego materiału