Siergiej Dalidowicz święcił sukcesy na arenie międzynarodowej, występując pod flagą swojej ojczyzny - Białorusi. Na igrzyskach olimpijskich w Soczi w 2014 roku w biegu na 50 km stylem dowolnym udało mu się zająć piąte miejsce. W kraju był prawdziwą ikoną biegów narciarskich. Do czasu, aż w 2020 roku dołączył do protestów przeciwko sfałszowanym wyborom.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Musieli uciekać z kraju. "Za biało-czerwone skarpetki można trafić do więzienia"
W związku z tym zarówno on, jak i jego rodzina musieli uciekać z kraju, gdyż Dalidowiczowi groziło więzienie. O swoich przeżyciach były biegacz opowiedział na łamach "WP SportoweFakty". I aż trudno uwierzyć, za co groziło mu aresztowanie.
- Na stronie rosyjskich służb widnieję jako poszukiwany ekstremista, a w tej chwili na Białorusi toczy się kryminalna sprawa przeciwko mnie. Zaufani białoruscy dziennikarze wysłali mi niedawno wiadomość, iż jestem na liście poszukiwanych w Rosji. A jeżeli jestem poszukiwany w Rosji, to również w Białorusi nie mógłbym się czuć bezpiecznie. Nie chciałem trafić do więzienia, więc uznałem, iż lepiej będzie uciec do Polski - zaczął Białorusin.
- Z tego co wiem, zarzucają mi chodzenie na protesty i współpracę z białoruskimi niezależnymi dziennikarzami, czyli w ich języku, z ekstremistami. Już przywykłem do tych absurdów, ale pewnie dla Polaków to jest nie do wyobrażenia, iż za biało-czerwone skarpetki można trafić do więzienia - dodał i przyznał, iż był naiwny myśląc, iż pokojowe protesty przywrócą porządek w jego kraju.
Córka Dalidowicza miała pójść w jego ślady. Ostatecznie została biathlonistką
Dalidowicz wprost stwierdził, iż ucieczka do Polski była dobrą decyzją, a on i jego rodzina czują się w naszym kraju jak w domu. Ponadto niedawno córka biegacza, 21-letnia Daria, zadebiutowała w zawodach seniorskiego Pucharu Świata w biathlonie i chce wystąpić o polskie obywatelstwo. Początkowo miała jednak podążać śladami ojca.
- Gdy przyjeżdżaliśmy do Polski, nie było możliwości, by Daria startowała w biegach na poziomie krajowym i klubowym. Taka możliwość była w biathlonie i stąd ta zmiana. Dzisiaj nasza sytuacja w Polsce jest niemalże taka sama jak innych Polaków, z tą różnicą, iż w mistrzostwach Polski nie możemy jeszcze otrzymywać medali. To była idealna decyzja, bo dzięki dodatkowym startom w mocnej stawce Daria bardzo się rozwinęła - wyjaśnił Białorusin.
Białorusin mówi wprost o powrocie do ojczyzny. "W ogóle o tym nie myślę"
Dziennikarz "WP SportoweFakty", Mateusz Puka zapytał również swojego rozmówcę o to, czy wierzy, iż jeszcze kiedykolwiek wróci do ojczyzny. Jak przyznał sam zainteresowany, wiele zależy od dalszych losów rosyjskiej agresji na Ukrainę.
- Teraz w ogóle o tym nie myślę, ale raczej w to nie wierzę. Z drugiej strony, los Białorusi jest mocno zależny od sytuacji w Ukrainie. jeżeli tam będzie dobrze, to i u nas jest nadzieja na poprawę. w tej chwili jednak Białoruś to nie jest bezpieczne miejsce do życia i pewnie długo się to nie zmieni. Zresztą, jeszcze raz powtórzę, w Polsce czujemy się jak w domu.
Zobacz też: Gorzej być nie może! Blamaż Polaków przed MŚ w lotach

1 godzina temu












