Tuż obok Nassera. Defender rozbił bank w Dakarze i udowodnił, iż seryjna „buda” to nie marketing

2 godzin temu

Jeszcze nie opadł kurz po historycznym triumfie Dacii i Nassera Al-Attiyaha, a my musimy spojrzeć na drugą stronę podium. Dosłownie. Na zdjęciu z ceremonii zakończenia rajdu, tuż obok Katarczyka, stoją ludzie w piaskowych kombinezonach. To ekipa Defender Rally.

Oni nie przywieźli na pustynię prototypu z kosmosu. Przywieźli samochód, który – w dużej mierze – wyjeżdża z tej samej fabryki, co auta stojące w salonach. I w swoim debiucie zgarnęli wszystko, co było do zgarnięcia w klasie Stock.

Prototyp vs rzeczywistość

O ile Dacia Sandrider (o której pisałem wcześniej) to wspaniała inżynieria klasy Ultimate T1+ (rurowa klatka, poszycie z karbonu, zero wspólnego z autem drogowym), o tyle wyczyn Defendera ma zupełnie inny ciężar gatunkowy. Brytyjczycy wystawili model Defender Dakar D7X-R. Brzmi skomplikowanie? To w uproszczeniu topowy Defender OCTA, przystosowany do rajdowego piekła.

Uśmiech zwycięzcy. Nasser Al-Attiyah dowiózł obietnicę do mety. Dacia wygrywa Dakar 2026!

Kluczowe jest tu słowo „Stock”. Zespół startował w klasie samochodów produkcyjnych. Oznacza to, iż aluminiowa konstrukcja nadwozia (monocoque) i 4,4-litrowy silnik V8 Twin-Turbo są tożsame z tym, co znajdziemy w seryjnym modelu. To nie jest marketingowa wydmuszka – to test wytrzymałości samochodu, który jest do kupienia.

Land Rover Defender OCTA – absurd wart miliona [galeria]

Debiut marzeń: dublet na mecie

Plan był ambitny, ale pustynia weryfikuje plany bezlitośnie. Tymczasem Defender Rally Team w swoim debiutanckim sezonie w W2RC (Mistrzostwa Świata w Rajdach Terenowych) nie dał rywalom szans.

Litwin Rokas Baciuška i jego pilot Oriol Vidal wygrali klasę Stock z łącznym czasem 58 godzin i 9 minut. Ale to nie wszystko. Na drugim stopniu podium stanęła Amerykanka Sara Price z pilotem Seanem Berrimanem. Dwa Defendery na dwóch najwyższych stopniach podium w debiucie? To się nazywa „wejście smoka”.

Legenda w roli mentora

Jest w tej historii jeszcze jeden smaczek. W zespole Defendera jechał Stéphane Peterhansel. Tak, sam „Monsieur Dakar”, 14-krotny zwycięzca rajdu. Tym razem nie walczył o generalkę w prototypie, ale pełnił rolę swoistego „kapitana” i mentora, jadąc w klasie Stock.

Peterhansel dojechał na 4. miejscu w swojej klasie, co sam skomentował z adekwatną sobie elegancją mistrza: „Celem było zwycięstwo w klasie Stock i cel został osiągnięty dzięki Rokasowi i Sarze. (…) To była wspaniała przygoda”. Obecność takiej legendy w zespole, który dopiero buduje swoją historię w W2RC, to sygnał, iż Land Rover (JLR) traktuje ten projekt śmiertelnie poważnie.

Co to oznacza dla nas?

Patrząc na to wspólne zdjęcie z mety – Nassera Al-Attiyaha z ekipą Defendera – widzimy dwa oblicza motorsportu. Dacia pokazuje, co można zbudować od zera, mając genialnych inżynierów. Defender pokazuje, jak cholernie wytrzymałe są samochody, które (po pewnych modyfikacjach, a Defendery są jak najbardziej podatne na modyfikacje) możemy spotkać na ulicy.

Trzy Defendery Dakar D7X-R pokonały łącznie 24 000 km w morderczych warunkach Arabii Saudyjskiej. jeżeli 4,4-litrowe V8 i aluminiowa „buda” przetrwały to bez większych dramatów, to prawdopodobnie poradzą sobie też z krawężnikiem pod modną kawiarnią. A mówiąc zupełnie serio – dla wizerunku Defendera jako „niezniszczalnej terenówki” ten wynik jest wart więcej niż setki billboardów.

Jeśli artykuł Tuż obok Nassera. Defender rozbił bank w Dakarze i udowodnił, iż seryjna „buda” to nie marketing nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału