Bardzo charakterystyczny jest wpis Zbigniewa Bońka na portalu X. Zaczyna się od emotki oznaczającej brawa. Potem są słowa: Jagiellonia, Pietuszewski, Piekario, przetykane tą samą emotką braw. A na koniec zdanie: "Znakomity deal dla wszystkich" i jeszcze jedna emotka: TOP.
REKLAMA
Zobacz wideo
Polska świętuje, bo FC Porto kupiło Pietuszewskiego
Były znakomity piłkarz, były trener reprezentacji i prezes PZPN idealnie oddał nastrój, jaki nastał wśród obserwatorów polskiego futbolu. Wszyscy cieszą się, iż Jagiellonia Białystok sprzedała 17-letniego Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Polski klub zarobi osiem mln euro, a dodatkowe dwa może dostać w formie bonusów, jeżeli zawodnik spełni określone cele sportowe. W imieniu Pietuszewskiego negocjacje prowadził Mariusz Piekarski. To właśnie ten "Piekario", który zasłużył na brawa według Bońka.
Nie tylko Boniek uważa umowę za majstersztyk. Takich głosów jest więcej. W tej wersji niezwykle utalentowany Polak przechodzi do utytułowanego zachodniego klubu, który w dodatku potrafi wypromować piłkarzy. Jagiellonia dostanie za niego bardzo poważne jak na ekstraklasę pieniądze i jeszcze zapewniła sobie 10 procent od następnego transferu. Pietuszewski zmieni klimat na dużo bardziej słoneczny i ciepły niż miał w Białymstoku. Będzie rozwijał się pod okiem dobrych trenerów, którzy we krwi mają, by wydobyć z młodych zawodników wszystko, co najlepsze. W dodatku portugalski klub też zrobił znakomity interes, bo w przyszłości na pewno (polscy komentatorzy nie mają wątpliwości) odda Pietuszewskiego za ogromne pieniądze do Anglii czy Hiszpanii.
Jednym słowem: sukces, wielki sukces.
To nie sukces. To jest dramat
Tymczasem to dramat, a nie sukces. Tak to widzę. Dramat, bo oto jeden z najlepszych polskich klubów oddaje niezwykle utalentowanego zawodnika do drużyny, w której będzie on miał bardzo małe szanse na grę w pierwszym składzie. Odsyłam tu do analizy Konrada Fersztera ze Sport.pl. Wynika z niej, iż gracz, który występował już w ekstraklasie i europejskich pucharach, który miał już niedługo dostać powołanie od kadry Jana Urbana, nagle zostanie odstawiony na boczny tor. Na swoją szansę gry w FC Porto będzie musiał poczekać.
Jednak nie to jest głównym powodem do rozdzierania szat. Dramatem jest, iż tak młody i tak bardzo utalentowany piłkarz musi z ekstraklasy w ogóle odchodzić, bo w Polsce nie ma szans na rozwój. W to, iż w ekstraklasie mógłby stawać się lepszym piłkarzem, nie wierzy ani on sam, ani jego otoczenie, ani nikt w polskiej piłce. Takim to już jesteśmy zapyziałym piłkarskim miejscem, iż trzeba stąd wiać, żeby zachować szansę na karierę.
W dodatku fatalne są te zachwyty nad ceną za 17-latka. Dziesiąty najdroższy transfer wszech czasów zawodnika, który jeszcze nie był pełnoletni! Mało kto zauważa, jak fałszywe jest to zestawienie. FIFA generalnie zabrania sprzedawania i kupowania dzieci na rynku międzynarodowym. Są wyjątki i te dotyczą obywateli Unii Europejskiej w wieku 16-18 lat, jeżeli kupujący klub zobowiąże się do zapewnienia młodemu zawodnikowi odpowiedniej edukacji i wyszkolenia. Z tego wyjątku skorzystało FC Porto.
W Lidze Mistrzów Jagiellonia zarobiłaby trzy razy więcej
Zresztą, czy kwota 8-10 mln euro to naprawdę tak dużo? Gdyby Jagiellonia awansowała do Ligi Mistrzów, zrobiłaby co najmniej trzy razy tyle, choćby gdyby żadnego meczu nie wygrała. Tam są prawdziwe pieniądze do zarobienia. My jednak już tak bardzo przyzwyczailiśmy się do bycia piłkarskim zadupiem, iż wyprzedawanie rodowych sreber: największych talentów, zanim cokolwiek w piłce osiągną w kraju, uważamy za podstawowy cel działalności piłkarskiej.
A może właśnie Jagiellonia na Pietuszewskim nie zarobiła, a straciła? Może przez ten zbyt wczesny transfer nie zdobędzie mistrzostwa Polski, czy odbierze sobie szansę na Ligę Mistrzów? Może warto zadać sobie takie ćwiczenie umysłowe oraz zastanowić się, czy transfery najbardziej utalentowanych zawodników tak naprawdę nie zubożają polskiej piłki?
Piłka nożna stała się sportem zawodowym nie po to, żeby sprzedawać i kupować, ale żeby przyciągać na trybuny kibiców. A potem przed telewizory. To jest podstawowa działalność przedsiębiorstwa piłkarskiego. I teraz dwa pytania retoryczne: czy obecność w składzie największego talentu od czasu Lewandowskiego przyciąga na stadiony i przed ekrany kibiców? Czy nie jest to znakomity magnes reklamowy dla całych rozgrywek?
Transfery, za które płacą polscy kibice
I jeszcze jedno. Warto, aby polscy kibice zdali sobie sprawę, iż to adekwatnie oni w pewnej części fundują transfery portugalskim klubom. A to dlatego, iż UEFA wypłaca nagrody w pucharach przede wszystkim z tego, co zbierze z rynku z tytułu praw do transmisji telewizyjnych. Portugalskie kluby z tej wspólnej puli zarabiają około siedmiu, ośmiu razy więcej niż wrzucają tam ich stacje telewizyjne. Natomiast polskie kluby nie zarabiają w pucharach choćby połowy tego, co płacą polscy nadawcy za Ligę Mistrzów i inne rozgrywki. W ten sposób niewidzialna ręka rynku przekłada kilkadziesiąt milionów euro z kieszeni polskich kibiców do tych, którzy w Champions League grają skuteczniej niż kluby ekstraklasy. A Portugalczycy są największymi specjalistami w zarabianiu takich "zagranicznych" pieniędzy w Lidze Mistrzów.
I zdaję sobie sprawę, iż zmiana naszej pozycji w tym piłkarskim łańcuchu wartości na wyższą wymaga ogromu pracy. Straciliśmy wiele lat, aby odbudować kraj po erze "demokracji ludowej". I podczas gdy w wielu dziedzinach życia zaczęliśmy ścigać Zachód, to w piłce nożnej pozostajemy głęboką prowincją. euforia z oddania do Portugalii największego talentu pokolenia jakoś nie współgra z Polską jako "dwudziestą gospodarką świata" czy "ziemią obiecaną", o której niedawno mówił premier Donald Tusk.
I jeszcze się z tego cieszymy. Radujemy się, choć raczej mamy negatywne doświadczenia związane z transferami młodych polskich piłkarzy. Kacper Kozłowski, Michał Skóraś, Jakub Kamiński czy Kamil Piątkowski swojej wartości na Zachodzie nie podnieśli. Naprawdę to, iż musimy oddawać największe talenty i płacą za to nasi kibice, to nie jest powód do świętowania. Chyba iż uważamy, iż po co nam Lech, Raków czy Jagiellonia w Lidze Mistrzów, skoro mamy Pietuszewskiego w FC Porto.

7 godzin temu













