Yuki Tsunoda skomentował swój awans do Red Bulla i przyznaje, iż ma bardzo ambitne plany związane z jazdą w głównej ekipie.
W czwartek Red Bull ogłosił, iż Tsunoda i Liam Lawson zamienią się miejscami, a zgodnie ze słowami Helmuta Marko, Yuki ma być partnerem Maxa Verstappena do końca sezonu 2025.
Tsunoda przyznaje, iż zmiana, która się dokonała wydaje mu się “nierealna”, ale mimo to ma bardzo ambitne cele.
“Szczerze mówiąc, nigdy nie spodziewałem się, iż będę jeździł w Red Bullu podczas GP Japonii. To finałowy rok współpracy Red Bulla i Hondy więc ściganie się na Suzuce jako kierowca Red Bulla brzmi jak przeznaczenie. Wszystko złożyło się w całość dokładnie w tym momencie bym startował tu w Red Bullu” – mówi Tsunoda w rozmowie z Autosportem.
“Oczywiście cieszę się, iż dołączam do Red Bulla, ale gdy teraz o tym myślę, wydaje się to tak surrealistyczne. Nie chcę budować zbytnio oczekiwań, ale to Grand Prix Japonii chcę ukończyć na podium. Mówiąc to, jestem jednocześnie świadom, iż nie będzie łatwo. Moim priorytetem najpierw będzie zrozumienie samochodu, jak się spisuje w porównaniu z VCARB. o ile będę w stanie jechać w swój naturalny sposób, wówczas przyjdą rezultaty. A to zaprowadzi mnie na podium, co byłoby niesamowite” – dodaje zawodnik.
Yuki przyznaje, iż jest świadom presji, jaka towarzyszy przejściu do ekipy i chce jej stawić czoła.
“Kiedy odebrałem telefon, pomyślałem sobie: Wow, to będzie interesujące. Ale dominującym uczuciem jest ekscytacja na czekające mnie wyzwanie. Nie było wiele momentów w moim życiu, w którym musiałbym mierzyć się z tak ekstremalną presją i jednocześnie tak dużą szansą jak ta więc mogę sobie jedynie wyobrazić, iż będzie to pełen emocji wyścig” – mówi Yuki.
“Początkowo byłem choćby zbyt zajęty żeby w pełni docenić tę ekscytację. Musiałem od razu wskoczyć do symulatora, zrobić mierzenie fotela i zadbać o wiele rzeczy. Oczywiście awans do Red Bulla to niesamowita szansa, ale przede wszystkim chciałem porozmawiać z moimi inżynierami i ludźmi, którzy mnie wspierali. Mimo wszelkich emocji, czułem się dość spokojny. Oczywiście jako kierowca rezerwowy Red Bulla miałem już w tym roku mierzenie fotela, ale wtedy myślałem sobie: Po co to robię, przecież i tak nie pojadę” – dodaje Japończyk.
Red Bull podkreśla, iż ich tegoroczne auto jest bardzo trudne w prowadzeniu. Narzekał na to Liam Lawson, ale Tsunoda myśli, iż nie będzie tak źle.
“Spędziłem dwa dni w symulatorze. Na podstawie tego doświadczenia nie uważam, iż samochód jest aż tak wymagający. Oczywiście odniosłem wrażenie, iż przód auta jest bardzo responsywny. Ale nie powiedziałbym, iż odniosłem jakieś dziwne wrażenie – przynajmniej w symulatorze” – mówi Yuki.
“Oczywiście prawdopodobnie będę chciał ustawić auto inaczej niż Max. Chcę rozwinąć swoje własne ustawienia, zrozumieć je i stopniowo nabierać prędkości” – podkreśla zawodnik.
Pierwszy sprawdzian umiejętności Tsunody już w tym tygodniu. Harmonogram Grand Prix Japonii zobaczycie tutaj.
Na podstawie: autosport.com