Miano czwartej, może piątej ekipy w stawce. Takiej, która ma potencjał, by atakować podium, ale przy dobrym układzie zdarzeń – solidnych skokach Pawła Wąska, znakomitych Kacpra Tomasiaka i nieco słabszych rywali, niż te spodziewane. Tak widzieliśmy sytuację Polski przed dzisiejszym konkursem duetów. Wydarzenia na skoczni rozgrywały się jednak tak, iż po chwili zaczęliśmy marzyć choćby o srebrze. I to srebro zdobyliśmy! Choć w sposób nieco niespodziewany, bo po odwołaniu trzeciej serii!
Spis treści
- Kacper Tomasiak z trzecim medalem! W duetach też się udało!
- Cztery świetne skoki
- Co Paweł nie doleciał, to śnieg nam ogarnął
- Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:
Kacper Tomasiak z trzecim medalem! W duetach też się udało!
Już seria próbna pokazała nam, iż może być ciekawie. Nie wystąpili w niej Japończycy, wśród Słoweńców skakał tylko jeden. Poza tym na drugim miejscu byli Włosi, tuż za czwartymi Polakami z kolei – Kazachowie. Niemcy z kolei zajęli na przykład 9. miejsce. Innymi słowy – miało się dziać… i dobrze, bo takie przecież było założenie wprowadzenia duetów w miejsce drużynówki. Słabsze, mniejsze ekipy miały dostać okazję na walkę z największymi.
I dostały.
Na końcu jednak okazało się, iż o medal bili się Austriacy – którzy odskoczyli reszcie stawki – Japończycy, Słoweńcy, Norwegowie, Polacy, próbowali też Niemcy, ale ci nieco odstawali. Tak więc – choć wydawało się, iż zaskoczyć mogą Kazachowie czy Włosi, to ostatecznie tego nie zrobili. Nie udało się też Szwajcarom, choć ci weszli do finalnej „8” i próbowali podgryzać największych. Ogółem jednak był to bardzo, ale to bardzo ciekawy, dynamiczny konkurs.
I wiecie co? Chyba trzeba napisać, iż to kupujemy, iż spodobały nam się te duety zamiast konkursu drużynowego na igrzyskach. I to nie tylko dlatego, iż gdybyśmy skakali w czteroosobowych składach, to nie mielibyśmy szans na medal. Po prostu – wszystko to oglądało się ciekawiej, niż to często bywało w drużynie.
A ta walka Polaków o medal była bonusem. Bardzo miłym, oczekiwanym i chcianym bonusem.
Cztery świetne skoki
Słuchajcie, tu wszystko długo wyglądało jak w bajce. Paweł Wąsek w pierwszym skoku poleciał na 133,5 m i miał 9. notę całej pierwszej serii. Kacper Tomasiak skoczył o dwa metry dalej, ale notę miał o 0,3 punktu niższą. Generalnie jednak: Polacy skoczyli w pierwszych próbach bardzo dobrze. Na tyle, iż dali nam sporą, naprawdę sporą nadzieję na sukces. W drugiej serii – przypomnijmy, iż w konkursie duetów są trzy – Wąsek skoczył tylko 129,5 metra.
Ostatecznie jednak okazało się, iż to nie „tylko”, bo to był jeden z najlepszych skoków w jego grupie.
Innymi słowy: Paweł dawał radę. Naprawdę, ale to naprawdę dawał radę. Kacper tym bardziej – jego drugi skok był znakomity. Znowu skoczył 135,5 metra, ale ogólną notę miał wyższą. I nagle okazało się, iż Polacy byli na 2. miejscu. A przed nami wyłącznie Austriacy, którzy niespodziewanie odżyli po tym, jak nie dawali sobie rady w konkursach indywidualnych – tam ani razu nie stanęli na podium. A w duetach nagle Jan Hoerl wytrzymywał presję, a Stephan Embacher skakał tak, jakby sobie przypomniał, iż jest przecież o rok starszy od Tomasiaka i to on wyznaczał poziom dla juniorów tego świata.
Innymi słowy – Austriacy byli raczej niezagrożeni. Za nimi byliśmy jednak my. A za nami kilka ekip chcących nam zagrozić.
Sytuacja – w stosunku do oczekiwań – była wymarzona.
Co Paweł nie doleciał, to śnieg nam ogarnął
Więcej wkrótce.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o igrzyskach na Weszło:
- Klaebo królem igrzysk. Swój rekord zawdzięcza… Justynie Kowalczyk
- Michał Jasiczek znów pechowy. Nie ukończył przejazdu
- Złota płyta, śmigłowce i TOPR. Olimpijczycy od innej strony
- Prezes odpowiada panczenistce. „To nie jest łatwa osoba”

7 godzin temu












