Trzech pewniaków. Kto powinien strzelać karne, gdyby do nich doszło?

3 godzin temu

Pewniak Robert Lewandowski, bezbłędny Jakub Moder i solidny Piotr Zieliński. Sprawdzamy, kto jeszcze powinien podejść do piłki, gdyby o awansie na turniej znów rozstrzygały rzuty karne. Nicola Zalewski może zrobić to dopiero w finale, Krzysztof Piątek i Karol Świderski, choć karne długo wykonywali świetnie, ostatnio coraz częściej pudłują. Może więc zaskakujący kandydatem do wykonania jedenastki byłby Bartosz Slisz?

Niemal dokładnie dwa lata temu, w marcu 2024 roku, Inter Mediolan grał o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. O rozstrzygnięciu decydowała seria rzutów karnych, w której ekipa z Mediolanu uderzała fatalnie. Jedenastek nie wykorzystali Alexis Sanchez, Davy Klaasen i Lautaro Martinez.

Pamiętam, iż gdy obserwowałem jak do piłki podchodzi Alexis Sanchez, złapałem się za głowę. Kto w ogóle pozwolił mu strzelać – przemknęło mi przez głowę. Jakiś czas wcześniej sprawdzałem skuteczność Chilijczyka z jedenastu metrów. Przeciwko Atletico szykował się do wykonania swojego 21. rzutu karnego w karierze. Wcześniej wykorzystał zaledwie dziewięć z nich.

Jak można w takim momencie wyznaczyć do strzelania jedenastki gościa, który zmarnował ponad połowę wykonywanych karnych – zastanawiałem się. Nic dziwnego, iż i w tamtym konkursie Sanchez okropnie się pomylił.

Simone Inzaghi i jego sztab kompletnie nie odrobili wówczas swojej pracy domowej. Skuteczność Martineza z jedenastu metrów wynosiła zaledwie 62,5%, Klaasena – 64,2%. Obaj w tamtym momencie zawiedli po raz kolejny, choć ktoś mógłby powiedzieć – to było przecież do przewidzenia.

Polska – Albania. Wziąć przykład z Cardiff

Co więc zrobić ma Jan Urban, by nie popełnić błędu Simone Inzaghiego? Na których piłkarzy powinien postawić, gdyby w meczach barażowych doszło do serii jedenastek?

Wygląda na to, iż w tym przypadku Urban mógłby brać przykład z… Michała Probierza, który strzelców w Cardiff wytypował bezbłędnie. A raczej zrobił to z pomocą samych zawodników, bowiem wiadomo jak często wygląda to w takich momentach – gdy piłkarze sami deklarują gotowość do wzięcia na siebie odpowiedzialność. Tak było choćby w przypadku Krzysztofa Piątka, którego Probierz pytał, czy chce podchodzić do piłki. Ten wyraził gotowość, a później wykorzystał decydującego karnego.

Choć bywają i inne sytuacje. Choćby Joao Moutinho absolutnie nie chciał podchodzić do piłki w ćwierćfinale Euro 2016 przeciwko Polsce. W końcu uległ jednak namowom Cristiano Ronaldo i – na nasze nieszczęście – nie spudłował.

No dobrze, ale wracając do tematu – podobną analizę przeprowadziłem właśnie przed starciem z Walią. Wnioski były wówczas bardzo optymistyczne. Na tamto spotkanie jechaliśmy z aż ośmioma solidnymi wykonawcami jedenastek. Byli to: Lewandowski, Buksa, Świderski, Piątek, Grosicki, Frankowski, Zieliński, Moder i Zalewski.

Gdy zakończyło się spotkanie, na boisku zostało czterech z nich: Lewandowski, Piątek, Frankowski oraz Zalewski. Wszyscy w komplecie podeszli do piłki i wykorzystali swoje uderzenia. Piątki dopełnił Sebastian Szymański.

Dobór strzelców w teorii i w praktyce był doskonały.

Kto powinien podchodzić do jedenastek?

Teraz sytuacja wyjściowa nie wygląda aż tak różowo, choć i tak mamy w swoich szeregach jak najbardziej przyzwoitych wykonawców rzutów karnych.

Pewniakiem, by podejść do piłki jest naturalnie Lewandowski, który jest jednym z najlepszych wykonawców jedenastek na całym świecie. Co ciekawe, gdyby w którymś ze spotkań trafił do bramki z jedenastu metrów, byłby to jego… setny wykorzystany rzut karny w karierze, biorąc pod uwagę także serie jedenastek. Dotychczas wykorzystał 99 ze 112 rzutów karnych, co daje mu 88% skuteczności.

Mocnym kandydatem, by podejść do piłki będzie Jakub Moder, który uderzeniem w meczu z Ajaksem potwierdził ostatnio, iż potrafi strzelać karne. W trakcie swojej kariery podchodził do dziewięciu rzutów karnych – nie zmarnował żadnego z nich.

Wysoką skuteczność prezentuje też Zieliński (9 na 11 wykorzystanych karnych) oraz – mimo mniejszej próbki – Zalewski. Ten w dorosłym futbolu podchodził do trzech jedenastek (wykorzystał wszystkie, w tym dwie w seriach rzutów karnych), a w młodzieżowej piłce skutecznie wykonał cztery na pięć prób.

Jeśli wskazana czwórka po 120 minutach gry będzie na boisku (w przypadku Zalewskiego możliwe to będzie jedynie w finale) i będzie czuła się na siłach – w konkursie jedenastek powinna wziąć na siebie odpowiedzialność.

Świderski, Piątek, a może… Slisz?

Kto jeszcze może być kandydatem, by w kluczowym momencie podejść do piłki? Jeszcze niedawno jako pewniaków typowałbym Piątka, Świderskiego i Grosickiego, którzy także cieszyli się wysoką skutecznością z jedenastu metrów. Niestety, wszyscy trzej w ostatnim czasie zaczęli regularnie pudłować.

Weźmy pod lupę Piątka – ten do końca 2024 roku mógł pochwalić się 82% skutecznością wykorzystywania karnych. Ale w ostatnim roku pomylił się aż pięć razy na dziesięć, wobec czego ogólna skuteczność spadła do 75%.

Świderski – bez serii jedenastek – jeszcze do niedawna miał imponujący bilans 11 goli z 12 rzutów karnych. Ale 29-letni napastnik pomylił się w dwóch ostatnich próbach. Dokładając serie jedenastek, łącznie wykorzystał 15 z 20 karnych, a więc też 75%, co jest wynikiem zbliżonym do średniej wśród wszystkich piłkarzy. Wartość expected goals w przypadku karnego zwykle ocenia się na 0.75-0.78, co oznacza właśnie około 75-78% szans na bramkę.

Grosicki – jeszcze niedawno wykorzystał 15 z 17 karnych (88%), ale na pięć ostatnich strzałów pomylił się trzy razy, wobec czego jego skuteczność spadła do 77%.

W przypadku piłkarzy, którzy w ostatnim czasie często pudłują, pojawia się oczywista wątpliwość.

Innym ciekawym wyborem mógłby być za to… Bartosz Slisz. Nowy piłkarzy Broendby co prawda nigdy nie podchodził do jedenastki w trakcie spotkania, ale aż sześciokrotnie uderzał w konkursach jedenastek. Pięć razy pokonywał bramkarza rywali, a w czasie gry w Legii był zawodnikiem, który brał na siebie odpowiedzialność, otwierając serie jedenastek. Nie zmarnował wówczas żadnego z trzech podejść.

Kto jeszcze mógłby w kluczowej chwili podejść do piłki? Oczywiście choćby Szymański, czyli strzelec z Cardiff, który w dorosłej karierze wykonał dwa karne i oba skutecznie. Taki sam dorobek ma Bartosz Bereszyński, a jeszcze lepszy – Tomasz Kędziora, który w karierze do piłki na jedenastym metrze podchodził pięciokrotnie (cztery razy w seriach jedenastek) i nie pomylił się ani razu.

Fakt, który cieszy, to ten, iż adekwatnie nie mamy w reprezentacji piłkarzy, którzy karne wykonują równie kiepsko co Alexis Sanchez. Poniżej światowej średniej jest adekwatnie tylko Matty Cash, który dotychczas trzy razy próbował swoich sił w konkursach karnych, ale tylko raz zdołał pokonać bramkarza.

Polacy na ogół rzuty karne wykonują znakomicie

To, co zasługuje jeszcze na uwagę, to fakt, iż reprezentacja Polski od wielu lat wykonuje rzuty karne na naprawdę bardzo, bardzo wysokim poziomie. Od początku 2013 roku piłkarze naszej kadry wykonywali 35 jedenastek, z których wykorzystali aż 33! To daje skuteczność na rewelacyjnym poziomie 94,3%.

Łyżką dziegciu w tej beczce miodu – i to potężną – jest rzecz jasna to, iż oba niewykorzystane rzuty karne przytrafiły nam się w najgorszych możliwych momentach. Jeden z nich to karny Kuby Błaszczykowskiego na Euro z Portugalią, drugi to karny Lewandowskiego na mundialu z Meksykiem.

Jednak patrząc całościowo – w tym elemencie naprawdę nie mamy na co narzekać. W trzech seriach rzutów karnych (ze Szwajcarią, Portugalią i Walią) bezbłędnie wykonaliśmy aż 13 z 14 rzutów karnych. W całej naszej historii, w konkursie rzutów karnych braliśmy udział jeszcze tylko raz – w 1999 roku przeciwko Nowej Zelandii. I też nie pomyliliśmy się wówczas ani razu.

W rzutach karnych z gry od początku 2013 roku nie pomyliliśmy się w 20 z 21 prób. Żeby znaleźć poprzednią niewykorzystaną jedenastkę przed uderzeniem Lewandowskiego z Meksykiem, trzeba cofnąć się do grudnia 2012 roku i uderzenia… Szymona Pawłowskiego w sparingu z Macedonią.

W ciągu ostatnich trzynastu lat tak wygląda liczba wykorzystanych rzutów karnych i prób w ostatnich latach:

  • Robert Lewandowski – 18 wykorzystanych karnych na 19 prób,
  • Jakub Błaszczykowski – 3/4,
  • Arkadiusz Milik – 3/3,
  • Krzysztof Piątek – 2/2
  • Kamil Glik – 2/2,
  • Nicola Zalewski – 2/2,
  • Grzegorz Krychowiak – 1/1,
  • Sebastian Szymański – 1/1,
  • Przemysław Frankowski – 1/1.

WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI NA WESZŁO:

  • Pietuszewski to pierwszy polski wonderkid
  • Piątek jak Ronaldo. Niestety – chodzi o opowiadanie bajek
  • Ludziom odwala z krytyką Jana Urbana [KOMENTARZ]

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału