Mikael Ishak już od niemal sześciu lat występuje w barwach poznańskiego Lecha. Szwed całkiem niedawno stał się najlepszym strzelcem polskich klubów w historii europejskich pucharów, a łącznie dla "Kolejorza" zdobył 118 bramek i zanotował 32 asysty w 211 meczach. Kibice ze stolicy Wielkopolski nie mają wątpliwości, iż 32-letni napastnik jest legendą klubu.
REKLAMA
Zobacz wideo Bitwa o prawa do Ligi Mistrzów. Do gry wchodzi platforma streamingowa
Mimo dobrej dyspozycji na przestrzeni ostatnich lat, Ishak po raz ostatni koszulkę reprezentacji Szwecji przywdziewał w 2022 roku. Pech chciał, iż lechita trafił na erę utalentowanych, młodych napastników w kadrze swojego kraju - m.in. Viktora Gyoekeresa czy Alexandera Isaka. Piłkarz "Kolejorza" zdradził jednak w rozmowie ze "Sportbladet", iż był w kontakcie ze sztabem szkoleniowym przed barażami o mundial.
- Jeden z fizjoterapeutów reprezentacji kontaktował się ze mną w imieniu selekcjonera Grahama Pottera. Prawdopodobnie było to związane z wieloma kontuzjami w drużynie. Jestem w dobrej formie i zdobywam gole w lidze oraz w europejskich pucharach, więc miałem nadzieję na powołanie. Niestety, tak się nie stało - powiedział i, jak zaznaczył, nie łudzi się, iż jeszcze wróci do kadry.
- To już pewnie koniec, zwłaszcza jeżeli kontuzjowani zawodnicy wrócą. Ja też niedługo skończę 33 lata. Rozumiem, iż nie jestem przyszłościowym piłkarzem. Mam nadzieję, iż awansujemy na mistrzostwa świata i iż będę mógł śledzić sukcesy chłopaków z kanapy przed telewizorem - przyznał.
Szwedzi w półfinale baraży zagrają z Ukrainą. W przypadku zwycięstwa zmierzą się w finale z Polakami lub Albańczykami. Nic więc dziwnego, iż rodzime media pytały Ishaka o to, czego można spodziewać się po kadrze Jana Urbana. Kapitan Lecha przestrzegł przede wszystkim przed skrzydłowymi.
- Grałem razem z Jakubem Kamińskim. To dynamiczny skrzydłowy. Polacy mają super talent w postaci 17-letniego Oskara Pietuszewskiego z Porto. Grałem przeciwko niemu, od razu zrozumiałem, iż będzie kimś. Jest bardzo szybki - stwierdził i nagle odniósł się do największej gwiazdy reprezentacji Polski.
- Robert Lewandowski jest najważniejszy. Polacy są od niego bardzo uzależnieni. Jest ich supergwiazdą. Wszystkie piłki powinny do niego trafiać. Oczywiście, jest coraz starszy, ale wciąż bardzo dobry. Strzela gole dla Barcelony. Jest dla reprezentacji Polski tym, kim Zlatan Ibrahimović był dla nas w Szwecji. jeżeli jesteś w stanie zatrzymać Lewandowskiego, możesz zrobić naprawdę wiele - zaznaczył Ishak.
- Polacy mają mocną reprezentację, ale jeżeli Szwecja podniesie się i poprawi względem niezbyt dobrych meczów z eliminacji, to jesteśmy lepsi - zakończył napastnik "Kolejorza".
Mecz Polska - Albania zaplanowano na 26 marca na PGE Narodowym w Warszawie. Najprawdopodobniej to właśnie wtedy zadebiutują nowe stroje Biało-Czerwonych. Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi o godz. 20:45. Równolegle rozgrywany będzie drugi półfinał baraży pomiędzy Ukrainą a Szwecją.
Zobacz też: Triumf PSG przed meczem Ligi Mistrzów. Protesty na nic się zdały

2 godzin temu
















