Sytuacja geopolityczna na świecie robi się coraz bardziej napięta - wojna w Ukrainie wciąż trwa, a ponadto Donald Trump dokonał aktu agresji na Wenezuelę oraz "interesuje się" Grenlandią. Jego działania odbijają się na zbliżających się mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Ostatnio słowa krytyki tego, co się dzieje napłynęły z Afryki. - Zastanawiam się, czy nie powinniśmy wezwać do bojkotu mistrzostw świata, biorąc pod uwagę zachowanie Trumpa wobec kontynentu afrykańskiego, z prezydentem FIFA chwalącym się, iż jest po jego stronie. Liderzy na najwyższym szczeblu piłkarskim nie mówią już o piłce nożnej, tylko o pieniądzach - powiedział na łamach "Le Figaro" Claude Le Roy, były selekcjoner kilku afrykańskich reprezentacji.
REKLAMA
Zobacz wideo Powiększenie mundialu to dobra decyzja? Żelazny: Tam szykują się mega pogromy
Kolejna propozycja bojkotu mistrzostw świata
Teraz do tego samego zachęcają dziennikarze "The Economist", którzy podkreślają, iż sytuacja jest "bardzo niebezpieczna". "Europejscy przywódcy używają bezprecedensowego języka: 'szantaż', 'zastraszanie', 'groźba'. Latem ubiegłego roku w dużej mierze zaakceptowali cła nałożone przez Trumpa, ale tym razem mogą nie pozostać bierni" - czytamy.
"Jednak, jak informują mnie koledzy z Brukseli, nastroje są tam bardziej surowe, jeżeli nie buntownicze. Mówi się na przykład o bojkocie mistrzostw świata w piłce nożnej w Ameryce tego lata, co byłoby odpowiedzią na bojkot przez Amerykę letnich igrzysk olimpijskich w Moskwie w 1980 r. w związku z inwazją Związku Radzieckiego na Afganistan w poprzednim roku" - podkreślają dziennikarze.
Takie działanie miałoby konsekwencje, takie jak odcięcie wsparcia dla Ukrainy, albo odejście USA z NATO, co już zostało zasugerowane przez jednego z amerykańskich polityków.
Niemcy również zachęcają do bojkotu mundialu
Do bojkotu mistrzostw świata nawołują także dziennikarze "Die Zeit". "Teraz jest odpowiedni moment, aby zagrozić bojkotem mistrzostw świata. W piłce nożnej siły są rozłożone inaczej. Europejczycy stanowią światową czołówkę. Mistrzostwa świata bez Europy byłyby jak sezon futbolu amerykańskiego bez drużyn z USA. Bez udziału Francji, Anglii, Niemiec i Hiszpanii piłka nożna nie jest miernikiem siły najsilniejszych państw świata. Mistrzostwa świata stałyby się turniejem bez znaczenia sportowego" - czytamy.
"Trump by tego nienawidził. Jego próżne zachowanie podczas klubowych mistrzostw świata pozwala domyślać się, jak bardzo cieszy się on z możliwości wykorzystania najważniejszego wydarzenia sportowego świata do swoich celów. Groźba bojkotu nie jest już tylko kwestią moralną. Miałaby ona znaczenie polityczne. Dlaczego więc nie umieścić tego tematu w porządku obrad specjalnego szczytu UE? To jest język, który Trump rozumie" - dodano.
Niemcy apelują, by myśleć o tym teraz, a nie kiedy Donald Trump "ponownie złamie prawo międzynarodowe". "Jeśli Duńczycy zakwalifikują się do mistrzostw świata, a Trump spełni swoją groźbę (dot. Grenlandii - przyp. red.), nie należy oczekiwać, iż wezmą udział w tym widowisku. W takim przypadku słusznie oczekiwaliby solidarności od swoich europejskich przyjaciół" - kontynuuje "Die Zeit".
Zobacz też: Wydało się! Trump zdecydował ws. Rosjan na gali UFC w Białym Domu
Zdaniem niemieckich dziennikarzy pojedyncze działania skandynawskich federacji lub Niemiec nie wystarczą, a Europa musi się zjednoczyć, by dać sygnał innym państwom Ameryki Południowej, które mogą obawiać się tego, co będzie dalej po tym, co się stało w Wenezueli.
"Ameryka Południowa zawsze stanowiła sportową przeciwwagę dla Europejczyków w piłce nożnej. Wspólna groźba bojkotu byłaby wyjątkowa i właśnie dlatego tak potężna" - zakończono.

2 godzin temu
















