Abramczyk Polonia Bydgoszcz w czwartek zanotowała prawdziwy pokaz siły, wygrywając aż czterdziestoma punktami. Trener „Gryfów” najbardziej jednak cieszy się z tego, iż wszyscy zawodnicy zakończyli zawody bez urazów, zwłaszcza iż nie brakowało niebezpiecznych sytuacji.
– Ja się przede wszystkim cieszę, iż wszyscy są cali, bo w ostatnim czasie jest to nasze największe zmartwienie. Wynik oczywiście jest solidny, jak widać kibicom też się podobało. Było trochę niebezpiecznych sytuacji – upadki „Buczka” i Andrzejewskiego czy też problemy Huckenbecka w ostatnim wyścigu, ale na szczęście wszyscy są cali – powiedział Śledź dla klubowych mediów.
Mimo zdecydowanej różnicy punktowej, zawody przy Sportowej w wielu momentach mogły się podobać. Szczególnie efektowną jazdą w swoim stylu popisywał się Krzysztof Buczkowski. Szkoleniowiec Bydgoszczan z uśmiechem na ustach przyznaje, iż gdy tylko 40-latek wyjeżdża na tor, to serce mu bije nieco mocniej.
– Przy „Buczku” zawsze mocniej mi bije serce, czy to na drugim łuku, czy na pierwszym. Tam to chyba specjalnie jedzie tak szeroko, aby mnie wkurzyć (śmiech) – powiedział Śledź.
W czwartkowy wieczór doskonale spisała się cała drużyna bydgoskiej Polonii. Trener jednak zdecydował się wyróżnić Kacpra Andrzejewskiego, który mimo ogromnego bólu zdołał dowieźć do mety siedem punktów i dwa bonusy w pięciu wyścigach.
– Wszyscy spisali się bardzo dobrze, ale trzeba oddać Kacprowi Andrzejewskiemu, iż jest to „twarda sztuka”, bo „fiknął” i to dość nieprzyjemnie, ale z bólem dokończył spotkanie i widzimy jak on walczy – mówi Śledź.













