Trener Juventusu ogłasza ws. Milika. Niestety

2 godzin temu
Arkadiusz Milik dopiero co wrócił do treningów z Juventusem, a tu znów trapią go problemy zdrowotne. W sprawie reprezentanta Polski głos zabrał trener turyńskiego klubu, Luciano Spalletti, który niezwykle entuzjastycznie podchodził do powrotu Milika do gry. Najnowsze wieści nie są zbyt optymistyczne.
Arkadiusz Milik po 574 dniach przerwy wrócił do kadry meczowej Juventusu. 20 grudnia reprezentant Polski przesiedział na ławce rezerwowych całe spotkanie z AS Romą, ale trener "Bianconerich", Luciano Spalletti entuzjastycznie wypowiadał się na temat powrotu do gry 31-letniego napastnika.

REKLAMA







Zobacz wideo Oto cała prawda o talencie Lewandowskiego. "Ktoś, kto to mówił, po prostu kłamie"



- Jest teraz szczęśliwy jak dziecko, które znów może grać w ulubioną grę. Ma entuzjazm, zna swoją rolę i ma odpowiednie cechy charakteru - mówił szkoleniowiec Juventusu.
Kolejna kontuzja Milika. Może szukać nowego klubu
Mimo to, Milik nie otrzymał szansy gry w ostatnim grudniowym meczu przeciwko Pisie. Wiele wskazuje na to, iż nie wystąpi również w pierwszym starciu w 2026 roku, w którym "Juve" zmierzy się z Lecce.
- Conceicao wyzdrowiał. Rugani i Gatti nie zagrają, a Milik miał drobny problem, który musimy dokładnie przeanalizować i może nie być dostępny - przyznał na konferencji prasowej Spalletti.


Pech nie opuszcza zatem reprezentanta Polski. Ostatnie spotkanie rozegrał w 2024 roku podczas przygotowań do Euro w Niemczech przeciwko Ukrainie. Włoskie media informują również, iż Polak dostał od Juventusu wolną rękę w szukaniu nowego pracodawcy.



Zdaniem "Tuttosport", Milik może odejść z Turynu już zimą. Władze klubu zadeklarowały, iż pomogą w poszukiwaniach chętnych na podpisanie kontraktu z 31-latkiem, który od dawna pozostaje poza rytmem meczowym.
Arkadiusz Milik w barwach Juventusu rozegrał 75 spotkań, w których 17-krotnie trafiał do siatki. Dla reprezentacji Polski zagrał 73 razy i również strzelił 17 goli.
Zobacz też: Ależ hit Interu! Oto nowy kolega Zielińskiego
Idź do oryginalnego materiału