9 lutego 2026 roku na zawsze zapisze się w historii polskiego sportu. Kacper Tomasiak w olimpijskim debiucie wywalczył srebro. Po pierwszej serii zajmował czwarte miejsce ex aequo z Gregorem Deschwandenem, a w finale dzięki fenomenalnej próbie (107 m) był w stanie przedrzeć się do czołowej trójki. 19-latek wytrzymał presję. Polak przegrał tylko ze świetnie dysponowanym w ostatnich dniach Niemcem Philippem Raimundem. Po brąz sięgnęli Deschwanden i Ren Nikaido (taka sama nota). Ostatecznie na podium zabrakło reprezentantów Norwegii.
REKLAMA
Zobacz wideo To odmieniło skoki narciarskie? "Przypadek Simona Ammanna był przełomowy"
Forfang wściekły. "To bardzo boli"
Dużą szansę na medal mieli Kristoffer Eriksen Sundal oraz Marius Lindvik. Dobrze spisywał się również Johann Andre Forfang. Po konkursie 30-latek postanowił skrytykować sędziów. Jego zdaniem oceny za styl nie odzwierciedlały jakości lądowań. Forfang po pierwszej serii tracił kilka do medalowych pozycji i uważa, iż lepsze noty mogły całkowicie zmienić układ czołówki.
- Nie byłbym zaskoczony, gdybym dostał lepsze noty za styl. Przy tak małych różnicach punktowych na tej skoczni to bardzo boli, gdy nie dostaje się tego, na co się zasługuje - powiedział w rozmowie z NTB.
Norweg nie krył rozczarowania linią oceniania przyjętą przez sędziów. - Traciłem po pierwszej serii około trzech punktów do medalu, a trzy punkty za styl to nie jest nic nierealnego. Można powiedzieć, iż zostałem trochę skrzywdzony. Dziś obrali dość dziwną linię. W ocenach było sporo niezrozumiałych decyzji - dodał.
Skoczek z Tromso odniósł się również do sytuacji, w których - jego zdaniem - zawodnicy z wyraźnymi problemami przy lądowaniu otrzymywali podobne noty.
- Uważam, iż ląduję stabilnie i pewnie po dobrej długości skoku, a dostaję 18 punktów. Tymczasem są zawodnicy, którzy ledwo utrzymują się na nogach i też dostają 18. To frustrujące, gdy walczy się o medal i traci tak kilka - podkreślił.
Sundal stracił podium. Lądowanie było fatalne
Najlepszą pozycję w norweskiej ekipie po pierwszej serii zajmował Kristoffer Eriksen Sundal, który był trzeci. W finałowej próbie popełnił jednak błąd i skok na 105 metrów zepchnął go na... dziesiąte miejsce.
- Szkoda, iż tak to się potoczyło. Technicznie na progu oddałem chyba najlepszy konkursowy skok tej zimy. Próbując wycisnąć ostatnie pół metra, którego potrzebowałem, lądowanie wyszło bardzo brzydko. Być może wystarczyłby perfekcyjny styl - powiedział Sundal na antenie NRK.
Poza czołową dziesiątką rywalizację zakończył również Marius Lindvik. Skoki na 103,5 oraz 104,5 metra dały mu dwunaste miejsce.
Czytaj także: Schmitt zobaczył, co zrobił Tomasiak. choćby się nie hamował
- Jestem po prostu za słaby w lądowaniu. Tutaj bardzo surowo karze się choćby najmniejszą niestabilność. W tak wyrównanej stawce to zdecydowanie za mało - przyznał Lindvik w rozmowie z NTB.
Forfang był ostatecznie najlepszym zawodnikiem spośród Norwegów - w finale awansował jeszcze o trzy pozycje i wyprzedził Lindvika o 1,5 punktu oraz Sundala o zaledwie 0,2 pkt.

2 godzin temu











