Pokonał Tomasiaka, a później mocne słowa o Norwegu. "Jakby splunął mi w twarz"

2 godzin temu
Philipp Raimund po pasjonującym konkursie został mistrzem olimpijskim na skoczni normalnej, ale jest sprawa, która go smuci. Do dziś bulwersują go oszustwa Norwegów podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata. Wrócił wspomnieniami do tej sytuacji ze względu na zerwaną przyjaźń z Mariusem Lindvikiem.
To był niezwykle emocjonujący konkurs. Trzeba było się wznieść na wyżyny swoich umiejętności, by w poniedziałek wywalczyć medal olimpijski. Dla nas ten dzień był szczęśliwy, bo po srebro sięgnął Kacper Tomasiak. 19-latek w drugiej serii skoczył 107 metrów i awansował z czwartej pozycji na drugą. Przegrał tylko z Philippem Raimundem. Niemiec już w treningach pokazywał, iż będzie liczył się w walce o złoto. Kiedy doszło do zawodów, to sprostał oczekiwaniom swoich kibiców.

REKLAMA







Zobacz wideo Snoop Dogg znowu jest gwiazdą igrzysk! Raper bawi się życiem



Raimund ostro o Lindviku. "Poczułem się oszukany"
W grze o medale byli także Norwegowie, a wśród nich Marius Lindvik. 27-latek, podobnie jak Raimund, brylował w treningach. W dodatku wygrał jeszcze serią próbną. Dlatego też dwunaste miejsce musi być dla niego sporym zawodem. I to tym bardziej iż w przeszłości potrafił wskakiwać na podia wielkich imprez.


U Raimunda z kolei złoty medal nie przysłonił trudnych emocji. Niemiec po triumfie na skoczni normalnej wrócił do wydarzeń sprzed roku i otwarcie opowiedział o zerwanej przyjaźni z Lindvikiem. najważniejszy okazał się brak przeprosin po skandalu z manipulacją kombinezonami podczas mistrzostw świata w Trondheim.
- Grałem z nim w gry wideo, robiliśmy razem live streamy. Wtedy nazwałbym go przyjacielem - przyznał Raimund w rozmowie z serwisem web.de. - Po sytuacji w Trondheim poczułem się oszukany, jakby ktoś splunął mi w twarz - dodał świeżo upieczony mistrz olimpijski.
Do dziś nie może w to uwierzyć. "Jest mi smutno"
Podczas ubiegłorocznego czempionatu Lindvik oraz Johann Andre Forfang zostali zdyskwalifikowani w konkursie na dużej skoczni za manipulacje przy kombinezonach. Wcześniej Lindvik sięgnął po złoto na normalnym obiekcie. Norweg do dziś utrzymuje, iż nie miał wiedzy o nieprawidłowościach. Raimund podkreśla jednak, iż sprawa mogła zostać zamknięta. Chodzi mu zwyczajny gest ze strony Norwegów.



- Gdyby któryś z nich przyszedł i powiedział: "Bardzo mi przykro", prawdopodobnie bym wybaczył. Powiedziałbym: jesteśmy tylko ludźmi, skupmy się na przyszłości. - Jest mi smutno, iż to nigdy się nie wydarzyło. Zwłaszcza dlatego, iż byliśmy przyjaciółmi - skwitował.
Chyba nikt nie spodziewał się tego, iż Raimund użyje takich słów. Trzeba jednak przyznać, iż manipulacje Norwegów sprawiły, iż stracili zaufanie wielu kibiców.
Czytaj także: Świątek pokazała, co znaczy klasa. Oto, co zrobiła po sukcesie Tomasiaka
Poza Raimundem i Tomasiakiem w poniedziałkowym konkursie na podium zmieściło się jeszcze dwóch innych skoczków. Wszystko dlatego, iż brąz wywalczyli ex aequo Ren Nikaido oraz Gregor Deschwanden.
Idź do oryginalnego materiału